września 17, 2015

TRYMESTR II - TYDZIEŃ 16 - 18 (21)

Trochę z tymi podsumowaniami się zaniedbałam i bardzo mi z tym źle, miałam pisać co tydzień, teraz okazuje się, że te moje tygodnie idą w zapomnienie.
Ale postanawiam poprawę i już Wam opowiadam co działo się ze mną przez te kolejne tygodnie.
Faktem najważniejszym, który się wydarzył to oczywiście poznanie płci mojego dziecka, czyli synuś, mój cudowny, wspaniały mężczyzna. 04.09 słyszałam bicie serduszka, chłopak rozwija się prawidłowo co mnie bardzo cieszy. A ja ? No cóż baby się nie zrozumie podczas ciąży, moje hormony są naładowane niezłymi nabojami, sama nie daję rady ze sobą, natłok myśli, złość, płacz, masakra... a co mnie czeka po porodzie ?
Brzuszek rośnie i bardzo mnie to cieszy, głaszczę go codziennie :) i smaruję preparatami przeciw rozstępom, owszem mam je ale białe i nie przez ciąże, a przez moje tycie przed ciążą. Niestety kiedy przychodzi sobota i sprzątam pół dnia, mój krzyż woła o pomstę do nieba, nie dam rady chodzić, kiedy pół dnia posprzątam w domu. Kręgosłup również wcale mnie nie rozbawia, dobija mnie konkretnie, od 2 tyg. ciężko mi się schylać, czuję mega ogromny dyskomfort. Jeżeli chodzi o twarz, włosy, paznokcie i skórę, jest ok, nie mam żadnych żylaków i innego tego typu paskudztw, co nie oznacza, że idealnie będzie do końca. Niestety piersi zaczynają się robić niezłym barem mlecznym. Sutki bolą niemiłosiernie, niestety nie mogę się dotknąć, dookoła również porobiły się bardzo brzydkie zgrubienia, to akurat mi nie przeszkadza, ale mam nadzieje, że minie. Całe piersi są spuchnięte i niezbyt to cudowne. Macica również daje we znaki, zwykły spacer owszem i może działa na mnie relaksująco, ale mam wrażenie jakby to wszystko miało się oderwać i spaść. Pociesza mnie fakt, że coraz intensywniej czuję synka, nie widać jeszcze na brzuchu ruchów, ale w środku czuję i uwierzcie mi kobiety wyczekuję w ciągu dnia co mnie tam zakuje :)
Ostatnie dni były dla mnie stresujące, przeżyłam wiele nerwów z czego nie jestem zadowolona, bo mój paniczny płacz nie wpływa dobrze na syna, niestety, nie mam na to jakoby wpływu, tutaj mam nadzieje, że sytuacja małżeńska się unormuje, a ja nie będę fundowała mojemu szczęściu tyle stresu, w najbardziej kryzysowej sytuacji dla mnie wychodzę do innego pokoju i wyciszam się, robię wszystko, aby stres mnie opuścił. Macie jakieś dobre rady ?
Dentystę również zaliczyłam :) okazało się, że jest wszystko dobrze i mogę spać spokojnie.
Synu !! matka ma problem, żeby wybrać Ci imię.
Ale chcę już wybrać imię, jakoś tak czuję potrzebę, dla synka mojego :)

Pomimo smutki i złości, które ostatnio przeżyłam, pozdrawiam Was gorąco, dzisiaj jest lepiej i oby każdy dzień był lepszy, dla mojego słoneczka.
Matka Cię kocha mój mały - wielki człowieku, pod sercem Cię noszę, chcę żebyś czuł tylko radosne bycie serca :) Kocham

Pozdrawiam :*:*:)
Dziękuje za wszystkie komentarze :*:) i że mnie odwiedzacie.

14 komentarzy:

  1. Ja za to nie mogłam się w ciąży zatrzymać. Musiałam być cały czas w ruchu i ciągle coś robiłam bo źle zaczynałam się czuć właśnie jak bezczynnie siedziałam. A moja fasola skakała mi po brzuchu od 16. tygodnia do samego końca. Jak nie czułam go przez pół godziny to zaczynałam się martwić.
    A co do imienia? My postanowiliśmy dzieciom po naukowcach dawać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie podobnie, musiałam się ruszać, bo właśnie bezruch powodował u mnie bóle krzyża i macicy
      poza tym czasem walczyłam z bólem
      dobrze też że tak długo pracowałam bo aż do 35 tygodnia
      wszystko to chyba sprawiło, że mimo bólu pleców czy nóg, potem było lepiej a końcówkę ciąży znoszę naprawdę dobrze

      Usuń
  2. Mnie w ciąży wszędzie było pełno, musiałam jedynie uważać, bo ciąża była zagrożona.
    A hormony to dawały mi popalić i to nieźle (biedny mój mąż, który odczuł to nieco bardziej niż ja:), potrafiłam płakać i śmiać się jednocześnie, oj było ciężko...
    Ale uwielbiam wspominać te chwile, kiedy pierwszy raz usłyszałam serduszko...potem poznałam płeć.....wspaniałe momenty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak 100% racja, ciąża to najwspanialszy moment pomimo tych niedogodności i bóli. Kobieta wszystko przetrwa dla swojego dziecka :)

      Usuń
  3. To jak podrzucać mamy jakieś propozycje imienia?
    www.puffa.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja uniknęłam humorków, rozstępów... Niestety po porodzie doczekałam się popękanych naczynek na nogach i -o zgrozo! - hemoroidów! Na razie walczę na własną rękę, a jak nie pomoże, to czeka mnie wizyta u specjalisty. Gratuluję SYNKA! Matka, musisz się zmobilizować, zrobić listę imion, druga strona robi swoją, wykreślacie co wam nie pasuje a później obstawiacie najlepsze :D A co do niedogodności ciążowych... ciesz się, że to nie przypadło na typowy okres letni, bo wtedy nosić większy brzuch nie jest miło. Dużo optymizmu, spokoju i komfortu życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuje hemoroidów, mam nadzieje, że wyleczysz sprawę, abyś nie musiała cierpieć. Kochana właśnie z mężem wybraliśmy imię, chociaż mój cudowny powiedział ,,to tak wstępnie" chociaż przypasowało mi i chyba tak zostanie :)

      Usuń
    2. Hehe nie ma nic wstępnego, bo jak zacznie się mówić do brzuszka, to jak potem to odkręcić ;)?
      Wiesz co? Hemoroidy odkryłam zupełnie przypadkiem. Po szyciu krocza odczuwałam pieczenie. Zganiałam to na szwy, no ale szwy już później powypadały... Wzięłam lusterko i już wiedziałam co jest pięć. Po smarowania kremami pieczenie ustało. Nie odczuwam dyskomfortu (może psychiczny), ale chcę się tego pozbyć. Teraz nie mam czasu niestety udać się do proktologia, więc działam w domu.

      Usuń
  5. Kochana jeszcze momencik i wszstko minie, synek pzwoli ci o tym zapomnieć, a tymczasem trzymajcie się mocno, buziaki dla mamy i synka:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Staraj się więcej wypoczywać i tak nie denerwować :)
    Piękny brzusio! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja na początku ciąży musiałam leżeć.....długo na nią czekałam, a teraz nie mogę zajść znowu..... Trochę ci zazdroszczę, ale to nie jest zła zazdrość... Ciesz się tymi chwilami, bo czas tak bezlitośnie szybko płynie!

    OdpowiedzUsuń
  8. skup się na malenstwie - on jest teraz najważniejszy! wszystkie smutki muszą zejść na margines, ciesz się tym pięknym stanem. niedogodności i boleści są, ale to też minie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawa jestem imienia! :) My też bardzo uporczywie myślimy, mamy kilka propozycji na "tak", całą masę jednak takich, których nie wybierzemy na 100%. :)

    OdpowiedzUsuń