października 17, 2015

ZNAJDŹ CZAS NA WSPOMNIENIA, TEGO NIKT CI NIE ODBIERZE. (26)

Im jestem starsza, tym coraz częściej wspominam moje dzieciństwo i mieszkanie z rodzicami i ich doceniam każdego dnia coraz bardziej i strasznie tęsknie za tym życiem. Nie było ono zawsze kolorowe, bo rodzice poważnie chorowali - sytuacja się unormowała, ale choroba została; ale kiedy cofnę czas czuję powiew tego chłodnego wiatru nad ranem, kiedy pakowaliśmy się do samochodu i wyjeżdżaliśmy, podróże to priorytet rodzinny; jako dzieci z bratem czekaliśmy niedzieli bo wiedzieliśmy, że ona jest dla nas wszystkich bardzo ważna, zostawialiśmy szkołę, rodzice pracę i spędzaliśmy ten czas tylko ze sobą. Wspominam te wieczory, kiedy siadaliśmy razem we czwórkę i rozmawialiśmy o wszystkim - dosłownie, o problemach dużych i tych małych, o marzeniach, planowaliśmy, po prostu rozmawialiśmy. Dzięki moim rodzicom wiem, że to nie pieniądze są najważniejsze, właśnie dzięki Nim znam wartość miłości, wsparcia, rodziny, szacunku, to dzięki Nim cieszę się każdym dniem pomimo smutku i problemów, to właśnie dzięki rodzicom, jestem pracowita, doceniam każdy zarobiony pieniądz, ale lubię też za dużo nie analizować, jeżeli czegoś bardzo chcę to to kupuję, albo robię, bo wiem, że życie jest bardzo kruche.
Wspomnienia są najpiękniejsze co mam i jestem wdzięczna, że to dzięki rodzicom, kiedy zamykam oczy mam wspaniały obraz mojego dzieciństwa.
Parę lat na studiach na jakiś zajęciach z psychologii, profesor opowiadała, że kobieta poszukuje mężczyzny podobnego do swojego ojca, mi niestety się nie udało, owszem mam dobrego męża, lecz mój tata jest najwspanialszym człowiekiem na świecie. Zawsze widziałam szacunek do mamy, nawet kiedy się kłócili, bo przecież każdy czasami się kłócą, robili to bardzo dyskretnie, jednak co wspominam z ich kłótni, że potem było więcej śmiechu, tata zawsze wyciągał rękę do mamy, zawsze przytulał i całował. W domu obowiązki nie spadały tylko na głowę mamy, często sobotnie wieczory kończyły się wspólnym gotowaniem rodziców - i tak jest do dzisiaj, urodziny, imieniny, rocznice - tata zawsze stara się zrobić dla mamy wyjątkowy prezent, ich samotne wypady samochodowe, kiedy po prostu chcą pobyć sami i porozmawiać. Tata jest prawdziwym mężczyzno - i niech mi nikt nie mówi, że facet musi zbudować dom, zasadzić drzewo i spłodzić syna, dopiero stanie się prawdziwym mężczyzną - nie cierpię takich głupich słów. Tata nie zbudował domu, ale ma mieszkanie, drzewo i owszem posadził gdzieś na osiedlowym podwórku i ma również syna jak i mnie :) i jest najprawdziwszym mężczyzną na świecie.
Co bym chciała przekazać synowi ? że w życiu najważniejszy jest szacunek, miłość, rodzina, pracowitość, obowiązkowość :) jeżeli te cechy pozna i je przyjmie, będzie wspaniałym człowiekiem :) a jak to będzie wyjdzie w praniu.
Dzisiaj wzięło mnie na wspomnienia, cały dzień mam dziwny humor i non stop płaczę, uspokoiłam się chyba już piąty raz z rzędu, usiadłam, piję miętę i mam nadzieje, że więcej nie uronię łzy, chociaż coś mnie za serce ściska, brakuje mi promyka słońca do uśmiechu, jakoś tak dzisiaj nie miło, jakoś tak nie po mojemu.

16.10.2015r. (piątek) wizyta u lekarza
Miałam badanie genetyczne, obraz był nie dość widoczny przez mój tłuszczyk, przez co chyba bardziej jestem zdenerwowana i mam żal do siebie, że tak wyglądałam i wyglądam, wypłakałam się już, synuś ma się dobrze, a to najważniejsze, serce, nerki, rączki, nóżki, nosek, uszka.... dosłownie wszystko na swoim miejscu i rozwija się dobrze, jedynie lekarz przez złą widoczność stwierdził, że nie widzi skóry pleców, ale myślę, że na następnej wizycie będzie już dobrze i będzie widoczna, stwierdził, że jest wszystko normalnie, spojrzał na mnie i powiedział ,,proszę czytać, że jest bardzo dobrze", chyba widzi jak to wszystko przeżywam.
Chciałam porozmawiać na temat porodu i żałuję bo może i za wcześnie, powiedziałam, że chcę cesarkę, lecz lekarz, że lepiej byłoby urodzić naturalnie, ja się boję trochę tego, że musiałabym dojechać przez 1h drogi i mogłabym nie zdążyć, uspokoił mnie, że pierwsze porody trwają nawet 12h, kiedy zaczynają się te pierwsze skurcze itp., a co najbardziej mnie zdenerwowało... okazało się, że jeżeli zaczęłabym rodzić wcześniej, czyli w 36 tygodniu - lekarz mnie nie przyjmie, musi mnie odesłać do szpitala, mój poród przyjmie dopiero od 37 tygodnia, więc jestem bardzo zniechęcona do kliniki do której jeżdżę, bo myślałam, że co się nie będzie działo, dzwonię, jadę i lekarz mi pomaga, a tutaj się okazuje, że jestem zdana sama na siebie. Wniosek ? oni po prostu prowadzą ciąże, która przebiega prawidłowo. Nie chcę się teraz nastawiać za bardzo, nie chcę brać do głowy i się denerwować. Aktualnie jest wszystko dobrze i oby tak zostało, będę myśleć za parę tygodni. No i lekarz sam się spytał o zwolnienie, czy chcę, stwierdziłam, że nie, kolejną wizytę mam za 4 tygodnie, wiec tyle jeszcze sobie popracuje, a potem wezmę już zwolnienie i zostanę w domku :)
Oby tylko z synkiem było wszystko dobrze.
No to ja uciekam bo się trochę rozpisałam. Pozdrawiam Was ciepło.

Zapraszam do przesłuchania bardzo fajnej piosenki

28 komentarzy:

  1. Kochana łzy to nic strasznego, tym bardziej że hormony robią niesłe zamieszanie w naszych emocjach.
    Znam to doskonale, mieszkając tutaj, zdala od rodziny. Czasami dzwoniłam i słysząc głos mamy płakałam.
    No i nie martw się tym badaniem, nasz maluszek nie chciał współpracować i lekarz też mówił ze wszystko ok.
    A jak się czymś martwisz to zrób kolejne USG> Wszystko będzie dobrze :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę męczą mnie te łzy, ale jakoś daję radę. Najgorsze są potem wyrzuty sumienia, że mogę zaszkodzić małego tymi moimi humorkami.
      Ostatnio właśnie myślałam, żeby przejść się do innego lekarza na USG, być może by mnie to uspokoiło :)
      Dziękuje Wioluś :*

      Usuń
  2. Jak widzę, każdej z nas w ciąży załącza się taki wspomnieniowy nastrój - to pewnie dlatego, że właśnie zaczynamy pisać historię własnej rodziny. Trzeba przepracować w sobie to co było, żeby skupić się na tym co będzie.
    Mi nadal zdarzają się dni, kiedy nic tylko ryczeć. Zazwyczaj na następny dzień budzę się jak nowo narodzona z oczyszczonym umysłem :) Hormony :)
    A co do porodu - na razie się tym nie stresuj. Jeśli nawet coś nie poszłoby wg planu, w każdym szpitalu mają obowiązek Cię przyjąć i się zaopiekować - na pewno nie zostaniesz z tym sama.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspomnienia są dla mnie czymś wyjątkowym, chociaż myślę, że dla każdej osoby, która swoje życie wspomina dobrze uwielbia cofać czas :) Też chciałabym wstawać rano jak nowo narodzona, ale humor mam straszny.

      Usuń
  3. Hey,
    nominowałam Cię u siebie na blogu do "Liebster Blog Award 2015", wszystkie pytania masz u mnie -> www.jasiowyswiat.blogspot.com ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, w wolnej chwili skorzystam z nominacji.

      Usuń
  4. Wspomien czar... Masz cudowny bukiet wspomien, pielegnuj go :)
    A co do porodu nie obawiaj sie, u mnie calos trwala 24h ;) I badz dobrej mysli, nic zlego sie nie stanie, ani Tobie ani bobaskowi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Modlę się tylko o to, aby mój mały był zdrowy, resztę przeżyję bo muszę :)

      Usuń
  5. Ja również często wracam wspomnieniami do mojego dzieciństwa, zwłaszcza kiedy mi smutno :) chciałabym stworzyć mojemu synowi taką atmosferę jaka panowała w moim domu. Co do płaczliwości to hormony robią swoje ale głowa do góry. Będzie dobrze :) Życzę dużo zdrówka i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym mieć tyle siły, by stworzyć najwspanialszy dom na świecie dla mojego dziecka. Każda matka chce dobrze, więc oby się udało :) wystarczy być szczęśliwą, a moje dziecko również będzie szczęśliwe.

      Usuń
  6. Myślę, że jeśli będziesz się trzymać tego, co napisałaś, to wychowasz wspaniałego człowieka :) A łeż i lęku się nie wstydź, bo to normalna sprawa. Ja jestem teraz w 23 tyg. i jeszcze nie myślę o porodzie w ogóle, za to czasem zupełnie bez powodu zdarza mi się popłakać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój płacz jest okropny, męczy mnie to.
      No i oczywiście zrobię wszystko oby trzymać się tego co napisałam :)

      Usuń
  7. To wspaniale, że masz takie piękne wspomnienia... obyś mogła powracać do nich jak najczęściej i uśmiechać się na samą ich myśl ;)
    Nie rozumiem jak lekarz może odesłać rodzącą w 36 tygodniu ciąży... Chore to dla mnie... przecież nie wybierasz sobie dnia, ani godziny... to nie jest zależne od Ciebie. Mimo wszystko mam nadzieję, że szczęśliwie urodzisz w terminie i tego Ci życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też chore. Stwierdził, że nie przyjmują porodów wcześniaków.

      Usuń
  8. Lekarz w klinice powiedział, że nie przyjmie Cię przed 37 tygodniem? Trochę to dziwne. Kliniki są zwykle oddziałami specjalistycznymi i to tam powinniśmy dostać dobrą opiekę, gdy w innych szpitalach brak sprzętu. Czy jest to może lekarz prywatny? Jeśli tak, to nic dziwnego. Oni praktycznie zawsze odsyłają do specjalistycznych szpitali państwowych, gdy zaczynają się poważne komplikacje podczas porodu, bo zwykle nie mają odpowiedniego sprzętu do opieki nad noworodkami, które specjalnej opieki potrzebują. Nie jest tajemnicą, że szpitale prywatne prowadzą tylko zdrowo przebiegające ciąże.
    Jeśli chodzi o wspomnienia, to ja owszem, również mam bardzo dobre z rodzicami, lecz tylko z każdym osobno. Niestety moi rodzice się nie kochali i jakkolwiek byli wspaniałymi rodzicami i nie pozwolili aby to co się działo między nimi miało wpływ na nas, to niewiele było wspólnych, tak ciepłych momentów. No i ja na szczęście nie trafiłam na mężczyznę, który przypomina mojego ojca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest to lekarz prywatny. Żałuję, że podjęłam decyzję, aby prowadzić ciążę w tej klinice, mam nadzieje, że ciąża będzie przebiegała dobrze i skończę poród tak jak tego chcę, ale jeżeli nie, to pojadę do szpitala, który znajduje się w mojej miejscowości. Nie chcę zbyt się tym denerwować, bo to nie ma sensu, będę mądra na przyszłość.
      Ja jednak żałuję, że nie trafiłam na mężczyznę, który przypominałby mojego ojca, jest zupełnie odwrotnie, kocham człowieka, który na pierwszym miejscu stawia pracę i pieniądze, gdzieś pomiędzy tym jestem ja i z tego powodu często dochodzi do kłótni....
      Człowiek mądrzeje po czasie.... lecz w słowach nie da się tego opisać co się czuje.

      Usuń
  9. Spotkanie takiego mężczyznę jakim jest Twój tata to skarb, nie zdarza się często. To powiedzenie które przytoczyłaś jest stare, ja bym to interpretowała bardziej metaforycznie. W moich oczach prawdziwy mężczyzna bierze odpowiedzialność za swoją rodzinę i stwarza jej poczucie bezpieczeństwa. Też lubię, gdy facet pierwszy wyciągnie rękę i bez względu na kłótnie otacza miłością i czułością. U nas niestety tak nie jest, mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach faceci są jacyś tacy bardziej rozwydrzeni. Chcą żebyśmy to my się za nimi uganiali. Mój taki jest, jest najkochańszym facetem na świecie, ale jak się obrazi o jakąś bzdurę to bez kija nie podchodź..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się opisać w kilku słowach jakim człowiekiem jest mój tata, zawsze był za nas odpowiedzialny, pomimo przeciwności losu jak i mama jak i tata zaspokajali nasze potrzeby nie tylko materialne. Może kiedyś napiszę jeszcze o moim życiu, bo to wielki skarb co mnie spotkało i na prawdę nie zawsze tak było.
      Mój mąż ma całkiem inną rodzinę i on jest całkiem innym człowiekiem, lecz wartość jaką ja posiadam - miłość, rodzina, szacunek, wspólne chwile są dla mnie ważniejsze niż jakaś praca, bo wychodzę z założenia, że jak będę miała pracę - zawsze będę miała pracę, więc wolę dbać o to co ważniejsze.
      Cóż.... a mówią źle o kobietach, bo mężczyzna jest prosty jak budowa cepa w 98%tylko tacy są. Przykre bo życie jest jedno i powinniśmy być szczęśliwi. Może kiedyś to się zmieni.

      Usuń
  10. Jeśli chodzi o poród to nigdy nie jest tak jak to sobie wyobrażamy, zawsze są jakieś niespodzianki, trzeba być dobrej myśli ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję sobie z tego sprawę, dlatego nie nastawiam się na nic konkretnie :)

      Usuń
  11. Nominowałam Cię u siebie na blogu do "Liebster Blog Award 2015". Zapraszam do zabawy, pytania znajdziesz na moim blogu: http://zaplanowanamama.blogspot.com/2015/10/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Masz ogromne szczęście, że masz tak piękne wspomnienia. One dadzą Ci siłę, gdy będziesz miała gorsze dni. Taki tata to skarb. Wiem, jak bardzo córka może kochać ojca, jeśli był tak wspaniały, bo mój też taki był- bardzo wiele mu zawdzięczam. Sama też szukałam dla swojego dziecka takiego taty, który będzie okazywał miłość i dbał o swoje dzieciątko.
    Co do porodu, to jednak lekarz ma rację, proponując sn. Wcale tak nie boli i nie jest taki straszny (miałam tak samo jak Ty, wołałam cesarka! a potem poczytałam o plusach naturalnego i o minusach cc - bardzo wiele dzieci ma po cięciu zaburzenia integracji sensorycznej. To oczywiście jest to przepracowania i nie wpływa aż tak na życie jak np choroby, ale po co narażać się na dodatkową pracę nad dzieckiem, jeśli można uniknąć tego rodząc naturalnie? Bałam się też okutnie rany tam na dole, bo jak żyć z szytym kroczem? Tymczasem zagoiło się w tydzień, a seks jest teraz przyjemniejszy [szok] i bolą mnie jedynie kości spojenia łonowego, ale to już nie wina porodu, a rozejścia się ich w ciąży) ale zrobisz, jak uważasz. Najważniejsze, aby Tobie i dziecku nic nie było, aby też poród był dobrym wspomnieniem, a nie udręką, bo to NAJPIĘKNIEJSZA CHWILA w życiu kobiety. Wtedy juz wiesz, że MOŻESZ WSZYSTKO. Powołałaś na świat nowe życie, to jest jak... moc Boga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodałaś mi siły :) przemyślę to podwójnie.

      Usuń
  13. A co do płaczu, to nie przjemuj się. Hormony to takie diabliki, które wyciskają te łzy i wyciskają...
    Wiem coś o Tym :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam. Nominowałam Cię u siebie na blogu do "Liebster Blog Award 2015". Zapraszam do zabawy. Pytania znajdziesz na moim blogu - http://budujemy-gniazdo.blogspot.ie/. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Myślę, że nie masz się martwić, że nie zdążysz do porodu, zwłaszcza że to Twój pierwszy. ;) Ja rodziłam prawie 19 godzin po czym skończyło się cesarką, co wspominam jako najgorszą część porodu. Po cc byłam unieruchomiona, bardzo bolało, marzę, żeby tym razem udało się urodzić naturalnie. Czemu tak bardzo zależy Ci na cc? Boisz się bólu? A znieczulenie?
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pięknie piszesz o rodzinie...
    Nie denerwuj się. Rodziłam naturalnie i po porodzie - bolało, bolało - stwierdziłam, że mogłabym raz jeszcze :D

    OdpowiedzUsuń