30 DNI DO KOŃCA ROKU 2015 (35)

Kolejne kartki w kalendarzu już się kończą, zostało ich niewiele, czas najwyższy zacząć robić rachunek sumienia, podsumowanie roku, co zrobiłam dla siebie, dla innych, co osiągnęłam, a w jaki sposób wzbogaciłam swoje wnętrze, a tak na prawdę czy wreszcie poznałam samą siebie ?
Rok upłynął momentalnie, wkroczyliśmy w mój ulubiony miesiąc. Podsumowanie ? Czy mi się uda...
Rewelacji niestety nie będzie, gdzieś w tym wszystkim zatraciłam się.
MARZEC UMOWA NA STAŁE 
Po moich przejściach jeżeli chodzi o pracę, wreszcie otrzymałam umowę na stałe, w firmie pracowałam od lipca 2014 roku, najpierw był to staż, a od razu po stażu otrzymałam umowę na stałe, z czego jestem bardzo szczęśliwa. Nie ukrywam, że moje wcześniejsze doświadczenie zawodowe również było ciekawe, pracowałam m.in jako wychowawca w Bursie Szkolnej, jednak o etacie nie było mowy, ponieważ pracowały tam nauczycielki z 20-kilkuletnim stażem i nie było mowy o ich zwolnieniach. Ja byłam potrzebna, ponieważ była ogromna liczba młodzieży. Po prostu nie było pieniędzy na nowego pracownika. 
2 MAJA WPROWADZILIŚMY SIĘ DO NASZEGO DOMU
Początek roku był wielką gonitwą, wstawałam rano z mężem do pracy, wracaliśmy o 16, przebieraliśmy się i szliśmy na nasza budowę, gdzie trwały prace wykończeniowe domu, mój mąż to prawdziwa złota rączka, zna się na bardzo wielu rzeczach, uwielbia nie tyle pracować, ale ma ogromną satysfakcję z własnej pracy, kiedy nauczy się czegoś nowego, więc przy Jego boku nauczyłam się wielu spraw budowlanych, a sama zamieniłam się w pracownika i tak we dwoje ciężko każdego dnia pracowaliśmy, w maju b.r wprowadziliśmy się do domu - dokładnie 2 maja, a w związku z tym, że mieszkaliśmy u rodziców męża, blisko naszego domu - przeprowadzką zajęłam się ja, dosłownie wszystko było przenoszone w reklamówkach, powiedziałam, że albo teraz - albo nigdy, tak więc oficjalnie zamieszkaliśmy już w domu, budowa trwała 2 lata;
W LIPCU DOWIEDZIELIŚMY SIĘ O NASZEJ FASOLCE 
Budowa domu zabrała nam wiele nerwów i zdrowia. W lutym b.r. postanowiliśmy o powiększeniu naszej całkiem małej rodziny o jednego członka, staraliśmy się jednak bez efektów 3 miesiące, w maju postanowiłam odwiedzić lekarza, który oznajmił, że być może jest to wina hormonów.... bzdury. Co się potem okazało już w maju będąc u lekarza byłam w ciąży, jednak to był początek i po prostu jeszcze nie było zarodka. 13 maja była moja ostatnia miesiączka, w czerwcu już jej się nie doczekałam więc postanowiłam o umówienie się do ginekologa i tak na początku lipca okazało się, że jestem w 7 tygodniu ciąży.
PIERWSZA ROCZNICA
27 września obchodziliśmy pierwszą rocznicę ślubu. Byliśmy parą od 2007, zaręczyliśmy się w 2013, a pobraliśmy w 2014, magiczne daty :) Po pierwszym roku wspólnego życia oficjalnie mogę stwierdzić, że jestem bardzo szczęśliwa, mam wspaniałego męża, owszem jest pracoholikiem, ale jest dobrym człowiekiem, którego kocham nad życie.
SZCZĘŚLIWE 26 SKOŃCZONE
Moje 26 lat skończone w październiku, nie czuję się zupełnie na ten wiek, mam wrażenie jakbym miała dopiero 20 lat, albo i 18, po prostu dla mnie każdy rok robi się taki poważny no i nie wierze, że moje życie tak bardzo ucieka mi przez palce.

A oprócz tego wielkie rozczarowanie, zaniedbałam czytanie książek, fotografię i samorealizację, miałam plany, aby skończyć fryzjerstwo, psychologię i j.angielski wczesnoszkolny. No cóż, gdzieś zaprzepaściłam swój czas. Podsumowanie tego roku było w kilku zdaniach i w efekcie też dużym rozczarowaniem. Przez budowę domu również nigdzie nie pojechaliśmy na wakacje. Mam dużo planów lecz zabrakło mi ogromnego zaparcia do wprowadzenia ich w życie. Chcę już stary kalendarz zamknąć i nie wracać do niego. Poukładać sobie w głowie, co ten rok mi dał, co zabrał, a co zaprzepaściłam. Najszczęśliwsza jestem dzięki mojemu synkowi w brzuchu, jednak cała reszta gdzieś się zatraciła, a ja razem z nią.
Nadchodzi czas na nowe postanowienia, nowe realizacje z większym efektem. Nowy rok będzie dla nas ogromną zmianą, czymś nowym, nowym życiem, jednak wiem, że to co najwspanialsze dopiero przede mną.
Roku 2015 kończ się już prędko, daj mi siły na nowe wyzwania i więcej samorealizacji. Mam nadzieje, że moment zatracenia się w codzienności już minął i każdy dzień będzie lepszy.
Polecam każdemu zrobienie takiego podsumowania, myślę, że jest to dobry rachunek :)

5 komentarzy:

  1. Ja też chciałabym by ten rok już się skończył :) tylko narobiło nam się problemów na obecnym mieszkaniu, wkradła się potworna wilgoć i już chce stąd zmykać. Choć pod względem przeżyć było cudownie, w końcu ten rok zamknął pełen roczek Kuby! Niemniej jednak czuję, że kolejny kalendarz będzie lepszy. Musi być! I dla Ciebie również! Trzeba tylko uwierzyć. Wiele mam wciąż się realizuje. Ja co prawda na razie spełniam się tylko w tej roli. Szczerze, to sama nie wiem co chciałabym robić, a kiedy Brzuszkowe osiągnie już odpowiedni wiek trzeba będzie o tym pomyśleć...

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana, ksiązki, fotografia....znajdź na to chwilę, to cos dla Ciebie póki jeszcze tych chwil trochę masz :) Wakacje? To zrozumiałe, że ich nie było - lepiej mieć własny kąt :) Zyczę, by kolejny rok był dla Ciebie bardziej udany w kwestiach realizacji siebie! Wiadomo, że będzie inny, lepszy choćby dlatego albo głównie dlatego, że urodzi się maleństwo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że nowy rok okaże się być lepszy i będziesz miała na pewno okazję wykazać się w nowej roli ;)
    Ja również w maju (ale w ubiegłym roku) miałam ostatnią miesiączkę ;) i do dziś jej nie mam... zapomniałam już jak to jest :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie ten rok byl pelny biegania i nowo nabytych cech jako mama...wiec spogladajac na ostatnia kartke w kalendarzu mam sentyment.:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie to był rok zmian i emocji związanych z przyjściem na świat drugiego dziecka, pozytywnych oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń