37 DNI DO PORODU WG DATY NA USG. (42)

Nie wiem, kiedy ten brzuch tak mi urósł. Szczęśliwa :)

Nowy Rok zaczął się odliczaniem do powitania na świecie mojego synka, świadomość nowej sytuacji trochę mnie przeraża i przypuszczam, że większość młodych mam miała takie same odczucia jak ja teraz. Doszło przerażenie, frustracja, strach... skurcze przepowiadające, problemy ze snem, bóle w pachwinach, ciągnięcie pod brzuchem, bóle głowy. Mogę szczerze napisać, że przebieg ciąży nie był strasznie uciążliwy, dopiero od 2-3 tygodni zaczęłam odczuwać wszystko z nasileniem  co powoduje brak komfortu przy czymkolwiek. Kładąc się spać jestem strasznie zrezygnowana bo wiem, że kolejna noc będzie nieprzespana i tak jest, przewracam się z boku na bok, do czego doszły bóle pachwinowe utrudniające podnoszenie nóg - tzw. przekładanie się w nocy. Jest to bardzo uciążliwe - do przejścia, ale jednak nic przyjemnego.
Najbardziej odczuwalnym i nieprzyjemnym efektem ciąży jest wciąż narastający śluz, uczucie jak przy miesiączkowaniu. Zegar tyka synu... siedzimy jak na bombie. Miesiąc temu lekarz stwierdził tydzień starsze dziecko, więc wizyta w piątek (08.01) może okazać się kolejnymi nowinami, no i jak termin cały czas wskazywał na luty coś czuję, że będzie data urodzenia: styczeń.
Pierwsze buty Naszego syna :)
I tak dla mnie najważniejszą sprawą jest zdrowie syna. Insulina zatrzymała się na 24 jednostkach na noc, dzięki czemu wyniki cukru na czczo są prawidłowe, w ciągu dnia jedzenie musi być kontrolowane, ale zauważyłam, że mogę zjeść posiłki bardziej obfitsze i cukier wchłania się dłużej, ponieważ zazwyczaj mieszczę się w normie czyli poniżej 120.
Strach jest duży przed wylądowaniem w miejscowym szpitalu, boje się go panicznie, nie mam miłych wspomnień i chciałabym jednak urodzić w klinice gdzie prowadzę ciąże. Nie nastawiam się jednak na medal, bo może być różnie - najważniejszy syn, jednak ja osobiście też chciałabym czuć się komfortowo.
Mam świadomość, że poród to nic przyjemnego, nie trwa on wiecznie, jednak w pamięci pozostaje.
Dobra nie będę myślała, wszystko okaże się co dalej po wizycie u lekarza 08 stycznia.
Mam tylko nadzieje, że sobie poradzę..... 

15 komentarzy:

  1. Na pewno dasz sobie radę ze wszystkim! Nie mogę uwierzyć, że jesteś już na końcówce. Pamiętam, jak zaczęłam Cię obserwować jak byłaś dopiero na początku :) czas strasznie szybko leci! U nas Brzuszkowy też o tydzień starszy, ale nie nastawiam się za bardzo, bo z Jakubkiem było podobnie, a urodził się tydzień po terminie :D inaczej jest na pewno, jak trzeba ustalić termin cesarki. Bo właśnie? Ze względu na cukrzycę lekarz zalecił cesarkę, czy masz szansę na naturalny? Ściskam mocno! Acz delikatnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście szansa na naturalny, ale ze względu na to, że nie chcę rodzić w miejscowości gdzie mieszkam, a ciąże prowadzę 70km dalej chcę mieć cesarkę na bezpieczeństwo... długi temat, jak już będzie po wszystkim na pewno napiszę dlaczego, po co itp. bo teraz nie wiadomo jak urodzę.
      Dzięki za miłe słowa :)

      Usuń
  2. Masz piękny brzuch! Zawsze zazdrościłam takiego , ja sama miałam malutki ,jak szłam do porodu to wyglądałam na 6 miesiąc.
    Życzę z całego serca , aby udało się urodzić w klinice w której prowadzisz ciąże. Wiem co to strach przed publicznym szpitalem. Podziwiam Cie, że chcesz cesarskie cięcie , ja panicznie się go boje , nie miałam , ale opowiadania na ten temat mnie przeraziły( zapewne wiele wyolbrzymionych było tych historii).
    Życzę zdrowia dla Ciebie i Synka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda kobieta opowiada historie, które dotyczą jej samej. A co kobieta - to fizjologia, jedna przechodzi porody i połogi łatwo, druga modli się, żeby zapomnieć. Ja wolę nie słuchać, wolę się nie nastawiać. JA będę mądra po swoim porodzie i nawet wtedy nie będę straszyła i zbyt dużo opowiadała, bo mam świadomość, że dwóch takich samych porodów nie ma, nawet u tej samej kobiety.
      Ja jedynie modle się o to, aby sprawy potoczyły się tak, by mój syn urodził się zdrowy - to jest najważniejsze, a ja przecierpię i przetrzymam wszystko co będę musiała.

      Usuń
  3. Ja mam nadzieję, że uda mi się za drugim razem urodzić naturalnie. Cesarka to jednak operacja. Rany, ile ja się ostatnio nasłuchałam paskudnych historii o cesarce brrrr... Na pewno wszystko będzie dobrze! Zobaczysz, że po porodzie cała ciąża i poród odejdą w niepamięć. Kto by to rozpamiętywał gdy już masz malucha przy sobie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różne rzeczy się słyszy i porodach naturalnych i porodach przez cesarskie cięcie... w moim przypadku to nie strach przed naturalnym, ale wiele innych powodów, które po części zmusiły mnie do takiego myślenia. Poczekam jeszcze trochę do szczęśliwego rozwiązania i na pewno poruszę temat na blogu.
      Mam nadzieje, że w niepamięć pójdzie to co nieprzyjemne, kiedy mój syn będzie na świecie :)

      Usuń
  4. Pod koniec ciąży też czułam się fatalnie... Chyba żadna kobieta nie czuje się wtedy wspaniale. Na szczęście po porodzie to minęło i znowu mogłam spać choć czasem mała mi nie pozwalała :) Życzę Ci, żeby wszystko przebiegało po twojej myśli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Końcówka najgorsza - w moim przypadku na pewno. Bóle, które odczuwam coraz częściej i intensywniej dobijają mnie strasznie.
      Również mam nadzieje, że wszystko pójdzie po mojej myśli, ale to ciąża - a natury się nie oszuka. Dziękuje :)

      Usuń
  5. Szczerze mówiąc wolę rodzić niż chodzić w ciąży. Poród to troszkę bólu i siup, dziecko na świecie, a ostatnie tygodnie to ciągły ból, zmęczenie, opuchlizna, niezgrabność... masakra. Sama bardzo źle wspominam tygodnie od 34 do 37...
    Pozdrawiam cieplutko, a co do synka to słyszłam, że tak dobrze im w maminym brzuszku że rzadko rodzą się o czasie, raczej tydzień-dwa poźniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie posiadam żadnych opuchlizn i niezgrabności, ale nie ukrywam, że jest mi bardzo ciężko, a noc mogę porównać do jakiegoś koszmaru, teoretycznie staram się nie marudzić, ale na prawdę na tym etapie mam dość. Chciałabym już być po wszystkim i dochodzić do siebie, aby cieszyć się dzieckiem, no ale dużo jeszcze nie zostało.
      Wszystko się okaże z porodem już jutro na wizycie u lekarza... aż się trochę boję.

      Usuń
  6. Współczuję tego samopoczucia. Ja na szczęście do końca mogłam spać. No nie licząc nocy przed porodem, bo miałam regularne bóle brzucha. Ja też bardzo nie chciałam rodzić w moim miejscowym szpitalu i na szczęście udało się, rodziłam tam gdzie chciałam. Tobie życzę tego samego :) Powodzenia na tej ostatniej prostej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Już ostatnia prosta, chociaż wiem, że na samej końcówce czas jakby stał w miejscu. A co do strachu - to normalne. Chociaż ja jakoś byłam wyjątkowo spokojna - ale może tak na mnie działał ten stres, wiadomo... hormony.
    A co do porodu. Ja strasznie nie chciałam cesarki, zazdrościłam kobietom, które wyły z bólu. I nadal jestem zdania, że cesarka to nic dobrego. Minęło prawie 6 tygodni a ja dalej nie wróciłam do formy. Rana po cięciu boli, dalej pojawia się plamienie, zdarzają się też bóle głowy. Ale wiadomo, każdy decyzję podejmuje sam i innym nic do tego :-) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Brzuszek juz pokazny;) ostatni bieg przed toba;) kazdy ma obawy przed narodzeniem dziecka,uspokoje Cie dasz sobie rade bez problemu dlatego nazywamy to cudo instynktem macierzynskim nie trzeba nic sie przygotowywac wszystko przyhodzi automatycznie

    OdpowiedzUsuń
  10. Brzuszek juz pokazny;) ostatni bieg przed toba;) kazdy ma obawy przed narodzeniem dziecka,uspokoje Cie dasz sobie rade bez problemu dlatego nazywamy to cudo instynktem macierzynskim nie trzeba nic sie przygotowywac wszystko przyhodzi automatycznie

    OdpowiedzUsuń