stycznia 13, 2016

12.01.2016r. - NASZE PIERWSZE KTG (44)

U mnie przez ostatnie parę dni wydarzyło się wiele, nawet bardzo wiele w związku z lekarzem prowadzącym ciąże, porodem, podejściem itp., ale o tym będę upierała się, że wspomnę po porodzie. Po wizycie u lekarza 11 stycznia zostałam skierowana na KTG do miejskiego szpitala, miałam wiele obaw, przed wejściem do tego miejsca, stres, nerwy, głupkowate myśli. Umówiłam się z oddziałową na godz. 14, że pojawię się na oddziale, Pani zaprowadziła mnie do pokoju, przyniosła sprzęt, położyłam się i podpięła mnie pod aparaturę. Doznałam szoku, ciąża i świadomość noszenia dziecka w sobie już jest wielkim doświadczeniem i nowością, a tutaj od tak dawna znowu mogłam usłyszeć bicie serduszka mojego dziecka. Troszeczkę na początku byłam rozbawiona, że zmęczyłam moje dziecko własnym chodzeniem, bo na początku bicie serca było niezłą akcją, ale z każdą sekundą normowało się i uspokajało, nawet jak troszeczkę się podniosłam po telefon, który zostawiłam na parapecie, a musiałam przecież to nagrać, syn odgrywał się szybką akcją serca. Leżałam dokładnie 25 minut, to była moja chwila, mój azyl i szczęście. Uświadomiłam sobie po raz kolejny, że ludzie pragną bogactwa, dążą do wielkich pieniędzy, wspaniałych samochodów, a ja tutaj leżę i słyszę bicie serca własnego dziecka, które już wkrótce będzie obok mnie. To najpiękniejsze, co może spotkać kobietę. Pielęgniarka w między czasie zaglądała do mnie parę razy, po zakończeniu badania zaniosła wydruk do doktor dyżurującej i wróciła z wiadomością, że jest wszystko bardzo dobrze i nie ma żadnych skurczy, czyli wiadomość znakomita. Odprowadziła mnie do wyjścia i kazała przyjść na jeszcze jedno w następnym tygodniu. 25 min. relaks, tylko ja i syn, świat dookoła przestał istnieć.
Już wkrótce razem. Wyszłam spokojna, tak jakby wszystkie ciężary i nerwy ostatnich dni po prostu zniknęły, złapałam oddech i znowu zaczęłam logicznie i racjonalnie myśleć.
Jeszcze trochę, dużo nie zostało i będę po wszystkim.

4 komentarze:

  1. KTG zawsze wzbudzało we mnie mnóstwo emocji :) u nas robi się je znacznie wcześniej, jakoś po 30 tygodniu zaraz, więc już nie mogę się doczekać! Cieszę się, że odnalazłaś ten spokój, oby tak dalej :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Słuchanie serduszka dziecka jest wspaniałym przeżyciem. Zawsze działało na mnie uspokajająco bo wiedziałam, że wszystko jest ok. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bicie serca Maluszka to dla kazdej matki najpiekniejsza melodia ;) Kochana juz za niecaly miesiac bedziecie razem ;) to tak szybko zleci :)
    Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja się już nie mogę doczekać naszego pierwszego KTG, ale to jeszcze troszeczkę

    OdpowiedzUsuń