lutego 24, 2016

TYDZIEŃ W SZPITALU - kiedy znieczulenie odchodzi... (51)

Leżę na łóżku i nie jestem w stanie poruszyć nogami, dziwne uczucie, ale przynajmniej teraz wiem jak czuje się człowiek, który jest niewładny od pasa w dół. Znieczulenie zaczęło odchodzić w godzinach popołudniowych, pielęgniarki wciąż dopytywały czy potrzebuję znieczulenia, ale ja go nie potrzebowałam. Dostałam mnóstwo kroplówek, a sikanie to coś magiczne, nie czujesz, że leci, a sikasz... hmm.
W momencie, kiedy zaczęłam już czuć mrowienie w nogach, zaczęłam powoli kręcić stopami, aby przywrócić jak najszybciej krążenie, chciałam sama sobie pomóc no i pomogłam. Obchód w godzinach wieczornych był dla mnie dość bolesny. Dostałam zastrzyk przeciw krzepnięciu krwi, który nie  należy do przyjemnych, zastrzyk w pośladek przeciw bólowy, pielęgniarka musiała skontrolować na jakim stopniu wypływają odchody poporodowe i to był ogromny ból, zaczęła mnie po prostu naciskać na brzuch, zdarzyło mi się porządnie stęknąć z bólu, trwało to krótko, ale musiała to zrobić.
W godzinach wieczornych byłam już całkowicie władna, ale oczywiście nie mogłam wstać, ponieważ było to za szybko.
Pielęgniarka na nocnej zmianie poinformowała mnie, że rano następnego dnia wstajemy, byłam szczęśliwa.
Przyszedł czas na pierwsze mycie, w godzinach bardzo późnych, nie pamiętam dokładnie o której, ale mniej więcej 22-23, przyszła pielęgniarka, już wtedy mogłam sama podnieść swoje ciało do góry podpierając się na rękach, moment dla mnie bardzo krępujący, jednak świadomość tego, że nie ja pierwsze - nie ostatnia przechodzi to, a dla tej Pani to po prostu codzienność.
Znowu przyciskanie brzucha, by starannie pomóc się oczyszczać, mycie miejsca intymnego trwało szybko i sprawnie. Mało się czyta o tym na internecie, ale spotyka to każdą kobietę. Cewnik nadal miałam i jak wszystko miało być dobrze do rana, po obchodzie zostanie wyjęty - no i został.
Rano powitanie pielęgniarki, zastrzyk w pośladek przeciw bólowy przed pierwszym wstawaniem,zastrzyk w brzuch i wstajemy, uczucie bezradności, no bo jak ja mam to zrobić, jak wstać do cholery, jak ledwo daję radę. Ale wstałam z pomocą, na chwilę, na 5 min. musiałam się położyć.
Popołudniowa zmiana pielęgniarki - wchodzi i pyta dlaczego ja nie wstaje ,, raz raz, robimy się na laseczkę, wstajemy i się ruszamy" tymi słowami bardzo mnie zmotywowała, centymetr po centymetrze opuszczałam swoje łóżko i wstałam. Trzymając jedną ręką podkłady poporodowe, drugą woreczek na mocz i stoję... zgięta w pół i czuje jak po noce spływa mi krew, złapałam chusteczką do połowy uda by wytrzeć i zrobiło mi się słabo, usiadłam przeszło... odetchnęłam. Po jakimś czasie przyjechał mój mąż i chwała, że znowu go zobaczyłam, przeszło mi prawie wszystko co dolegało, On jest jak znieczulenie, czuje się tak bezpiecznie, tak dobrze...
Mąż zadziałał, znieczulenie też, potem latałam już jak opętana, jak cewnik mi wyjęli. Poszłam do łazienki i ta moc, że mogłam skorzystać z toalety, nie w pełni zdrowa, ale prawie...
Dzień trzeci był straszny..... dzień trzeci był potokiem łez.... dzień trzeci to miliony uczuć, emocji, strachu, niepewności...cdn. 

12 komentarzy:

  1. Współczuję zawsze kobietom po cc. Niestety czasem jest taka konieczność, ale dochodzenie do siebie po takim porodzie jest o wiele dłuższe niż po porodzie fizjologicznym. Z tego co dziewczyny po cc mówią to najgorsza jest ta pierwsza pionizacja, potem już jakoś to idzie :)

    PS. Odpowiedziałam na Twój komentarz u siebie na blogu :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Po takich osobach nie rozumiem za bardzo kobiet, które walczą o tą cesarkę. Jesteś bardzo silna! W tym czasie synkiem caly czas zajmował się pielęgniarki? Koniecznie napisz też o tym!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nas podnosili 6 godzin po cesarce. Na nogi, do dzieciaczka i "chodzić, chodzić chodzić, to się szybciej będzie goić". Ciężko było na początku ale faktycznie kobitki, które dużo chodziły dużo szybciej dochodziły do siebie. A dzieciaczka Ci nie dali po porodzie? Nie widziałam wzmianki o nim.

    OdpowiedzUsuń
  4. oj tak.. do dziś pamiętam to skołowacenie w głowie przy pierwszej próbie siadania, bo dla mnie siadanie a nie stanie było najgorsze. Ale nas też szybko stawiali na nogi - na wieczór w tym samym dniu, a o godz 6 następnego dnia kazali już się spakować i zmienić salę z intensywnej opieki na zwykłą poporodową, przynajmniej była motywacja :)
    A szczerze, na sprawy wstydliwej fizjologii dopiero Ty mi zwróciłaś uwagę, bo ja wtedy jakoś zupełnie o wstydzie zapomniałam z tych wrażeń !!

    OdpowiedzUsuń
  5. moej wstanie po cc było koszamrem, dochodziłam do siebie pare miesięcy :( masz siłe ! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. I właśnie dlatego nie rozumiem ludzi, którzy sądzą, że cesarskie cięcie jest łatwe i przyjemnie i że to nie poród. Bo z wszystkich opisów porodów przez cesarskie cięcie wynika, że dochodzenie do siebie po cesarce jest trudniejsze. Ja po porodzie naturalnym od razu czułam się świetnie no poza tym, że byłam słabsza. Podziwiam Cię, że tak świetnie sobie radzisz. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Brrrr, aż mnie ciarki przeszły!!! Cudownie, że mąż działa na Ciebie jak znieczulenie- jego wsparcie jest najważniejsze!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze, że o tym piszesz... Panuje przekonanie wśród moich znajomych, że cesarka jest super, a przecież bardzo ciężko się po niej dochodzi do sprawności, trudniej zajmować się noworodkiem z wielką rana na brzuchu. Ja rodziłam sn i zaraz po wskoczyłam sobie pod prysznic, a przeciwbólowych tabletek nie chciałam, bo nie bolało za bardzo. Na wychodzie miałam spotkanie z fizjoterapeutka, gdzie głównie zajmowała się właśnie mamami po cc, bo jednak dojście do siebie jest trudniejsze i boleśniejsze. GRATULACJE i dużo zdrówka dla WaS!

    OdpowiedzUsuń
  9. Co do naciskania na brzuch.. To mnie to bolało bardziej niż sam poród. O wiele bardziej, tylko że mi dusili na brzuch zaraz po porodzie, żebym miała jak najbardziej oczyszczoną macicę jak już pojadę na salę po porodową. I faktycznie, odchodów bylo mało, skończyły się dość szybko. Ale co to za ból :( Ja płakałam i mąż, gdy postanowili mi raz a porządnie nadusić na brzuch, żeby cała ta krew co się nagromadziła wyleciała... Położne były zdziwione, że boli, bo ja rodziłam bez znieczulenia a w tym szpitalu 99% kobiet jednak z niego korzysta i samo wyciskanie jeszcze "leci" na znieczuleniu

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam Twojego posta z zapartym tchem jakbym trafiła na jakąś świetną książkę, a to przecież samo życie. Dużo siły dla Was i już tylko samych radości!

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ehhh, też bardzo źle wspominam swoją rekonwalescencję po cesarce. Bardzo chciałabym tym razem tego uniknąć. Powodzenia! Czekam na dalsze relacje!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak bym czytała o sobie, każdy myśli cesarka, bez bólu, męki, przetną, wyjmą i do domu, a jednak nie ...

    OdpowiedzUsuń