marca 16, 2016

Baby Blues czy Depresja Poporodowa ? (54)

Dziecko wyczekiwane, wyśnione, wymarzone. Dniami przed porodem myślałam jak moje dziecko będzie wyglądało, nie mogłam się doczekać tego dnia, ale i byłam maksymalnie przerażona.
Ja, 27-latka, osiągnęłam wyższe wykształcenie, staż pracy od 18-nastego roku życia, prawo jazdy, książki, filmy, Pani domu, podróże, fotografia, pyszna kawa, ja i moje chwile, muzyka w uszach i głowa pełna pomysłów na życie.
Nadszedł czas na założenie rodziny, brzuch rósł z każdym dniem, początkowe hormony dały spokój, a ja oczekiwałam rozwiązania.
Sądnego dnia, niezliczona liczba łez opuściła moje oczy, to wszystko tak szybko nastąpiło, położyłam się na stół, a oni wyjęli mi dziecko, trzeciego dnia płakałam jak oszalała, mąż wrócił do pracy, rodzice odwiedzali dopiero po południu... a ja płakałam.
Patrzyłam na moje dziecko i nie wiedziałam co do Niego czuje, płakałam bo byłam sama, płakałam bo chciałam do domu, płakałam bo On tak szybko pojawił się na świecie.
Wróciłam do domu.... wróciłam i nadal nie wiedziałam co do Niego czuje, patrzyłam na moje dziecko i wiedziałam, że to co chciałam poczuć jest najważniejsze na świecie. Biłam się z trylionem myśli, traciłam cierpliwość przy Jego płaczu, miałam dość wstawania w nocy, czułam żal, że utraciłam swoje życie, swój czas, swoją pasje i marzenia, miałam żal do mojego dziecka...
Dziś wiem, że musiałam poradzić sobie ze swoimi emocjami i nie twierdzę, że jest rewelacyjnie, ponieważ narodziny dziecka w lutym, kiedy temperatura nie sprzyja i z domu nie koniecznie można wyjść wcale nie pomaga.
Kocham... kocham swoje dziecko nad życie, dałam życie. Hormony robią swoje i potrafią zgnieść kobietę jak orzecha włoskiego. Nie poddaje się. A każdego dnia, kiedy widzę swojego synka, kiedy na mnie patrzy i się uśmiecha wynagradza wszystko.

5 komentarzy:

  1. Są matki które kochają i rozczulają się nad dzieckiem jeszcze w ciąży a przy narodzinach zalewa ich ciepła fala uczuć, ja jednak tak nie miałam. Nie winię się za to, bo z czasem pokochałam. Może nawet bardziej? bo 'świadomie' a nie na ślepo, bezwarunkowo.
    Emocji zwłaszcza po porodzie przez pierwsze 2 miesiące jest tak wiele i tak różnych, że mało kto jest w stanie sobie z nimi poradzić bez wzruszenia powiek. Z czasem one maleją, choć czy miną do końca?
    Ja do dziś, po pół roku nieraz wylewam samotne łzy frustracji kiedy już nie daję rady z krzykiem, marudzeniem, monotonią dnia i swoistym życiem w więzieniu.
    Ale mimo to WARTO być mamą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja taki baby blues przechodzę średnio raz w tygodniu. Ale tak jak szybko nachodzi tak samo szybko odchodzi :-)
    Choć czasem brak sił i ochoty na cokolwiek, to bycie mamą to najfajniejsze uczucie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam to samo. Pierwsze tygodnie były koszmarem. Wiedziałam, że kocham swoje dziecko, ale byłam zmęczona i miałam fatalny humor. Ciszyłam się, że ona tak długo śpi a kiedy mała spała leżałam skulona w łóżku płacząc czasami bez większego powodu. Czułam się okropnie i myślałam, że jestem okropną mamą. Teraz wiem, że taki stan po porodzie jest normalny a i później przychodzą gorsze chwile, ale mała uśmiechnięta buźka wynagradza wszystko. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Brawo, ze o tym piszesz. Innym mamom to zdecydowanie pomaga!! Dobrze czytać takie wpisy i nie czuć się dziwną, wyrodną i osamotnioną w takim myśleniu. Koncowy wniosek pokazuje, że będzie dobrze i sobie ladnie poradzisz :D

    OdpowiedzUsuń