DRUGI MIESIĄC MOJEGO ALEKSANDRA (08.04.2016r.) (57)


Wkroczyliśmy w etap niemowlaka, jak to szybko zleciało i chyba każdy kolejny post będzie się zaczynał od mojego wzdychania ,,och jak ten czas szybko leci..."

ZAOBSERWOWANE:
- największy płacz to głodowy, musi być tu i teraz, płacz, którego nie da się uspokoić - jedynie załagodzić noszeniem na rękach,
- z głodu wkłada do buzi pięść lub palca i energicznie (mocno) soka,
- podczas karmienia obie rączki zaciska w piąstki i ściska do siebie, jakby chciał złapać butelkę,
- nie występuje zez jak w pierwszym miesiącu,
- wodzi główką za głosem,
- kiedy leży dłużej w ciszy i nagle się zacznę odzywać robi duże oczy i nasłuchuje,


- uśmiech pojawia się bardzo często w momencie mówienia do niego, widać znaczne zadowolenia i wygląda tak jakby chciał się śmiać na głos,
- lubi, kiedy mu się śpiewa,
- podnoszony na ręce trzyma bardzo mocno główkę,
- lubi być noszony na ramieniu i na rękach w pozycji ,,samolotowej"
- pokazuje swoje niezadowolenie, marudzenie w formie skargi, kiedy leży na brzuchu,
- uwielbia leżeć na przewijaku z gołymi nóżkami, niech się wali i pali, płacz może być, ale jak go się kładzie od razu jest spokój i cisza, wtedy z wielkim impetem rusza nóżkami jakby chciał kopać,
- leżąc na przewijaku podnosi nóżki wraz z pupą bardzo wysoko co czasami kończy się machaniem ciała na lewy bądź prawy bok,
- rozpoznaje smoki, kiedy nie jestem pewna czy to akurat głód płaczący, bo minęło 30 min. sprawdzam smokiem czego chce, wtedy albo chce - albo odpycha językiem,
- domaga się smoka do snu (nie zawsze),
- kiedy już organizm jest zrelaksowany, a oddech uspokojony wypluwa smoka i więcej go nie chce,
- potrafi ,,zawiesić się" na parę sekund wzrokiem na jakieś rzeczy bez okazywania jakichkolwiek odruchów życiowych (trwa to do 10 sekund),
- zasypia sam w łóżeczku bez bujania, kołysania itp. po prostu odkładam go do łóżeczka, on wtedy w ciągu 5-20 min. zasypia sam, potrzebując czasami tylko smoka,
- w dalszym stopniu nie lubi ubierać się na dwór, a zakładanie czapki to największa udręka,
- lubi być głaskany po buzi,
- gaworzenie to codzienność, nie ważne czy poświęca mu się swoją uwagę, czy akurat zasypia w łóżeczku, widać, że również sprawia mu to przyjemność,
- mimika twarzy od zadowolone bądź nie, kiedy coś się nie podoba potrafi zrobić ,,pepkę" do płaczu, zdziwienie to podnoszenie jednej brwi i marszczenie czoła, a zadowolenia to oczywiście ogromny uśmiech.

Każdy dzień jest dla mnie pomimo czasu wyzwaniem, by pokonać swoje lęki, słabości i ta nauka cierpliwości, dopiero teraz wiem ile się mogę nauczyć dzięki własnemu dziecku. Całe życie to ,,pikuś", prawdziwe życie zaczyna się z początkiem ,,nowego życia". Uczę się sama siebie, poznaję się na nowo.
Ta ogromna odpowiedzialność i wieczny brak czasu dla samej siebie... bo przecież dziecko kiedyś dorośnie...

2 komentarze:

  1. Jejku... czytam Cię i nie mogę się doczekać naszego brzdąca. Noworodek, a nawet już taki dwumiesięczniak, to taka wielka przepaść między półtoraroczniakiem! I masz rację, prawdziwe życie zaczyna się z początkiem "nowego życia". To wielka odpowiedzialność wychować małego człowieka na dużego dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoje słowa... prawdziwe życie zaczyna się z początkiem ,,nowego życia"... czysta prawda :) Nic wczesniej nie otwiera tak oczu, serca i umysłu

    OdpowiedzUsuń