maja 27, 2016

RECENZJA KSIĄŻKI ,,CYFROWI RODZICE" (67)

RECENZJA KSIĄŻKI ,,CYFROWI RODZICE" (67)


Autorka - Yalda T.Ulsh
Tytuł - Cyfrowi Rodzice. Dzieci w sieci. Jak być czujnym, a nie przeczulonym. 
Wydawnictwo - IUVI
Wydanie I, Kraków 2016 
Jeżeli chcesz kupić książkę - WEJDŹ 
KIM JEST AUTORKA KSIĄŻKI ?
Yalda T. Ulsh
- mama,
- psycholog,
- autorka,
- dyplomowany doktor z psychologii rozwojowej dziecka,
- pasjonująca się dziećmi i mediami. 

JAKIE INFORMACJE ZNAJDZIESZ W KSIĄŻCE ?
- rodzicielstwo w cyfrowej erze,
- jaki wpływ ma ekran na rozwój niemowląt i dzieci,
- media społecznościowej,
- sława, FOMO, selfie,
- uczenie się i nauczanie w cyfrowej erze,
- gry video - nauka.

CO DAŁO MI PRZECZYTANIE KSIĄŻKI ?
- Korzystanie z mediów, wcale nie musi być złe, przecież to ja jako osoba dorosła wyznaczam sobie granicę, jeżeli korzystam z internetu w celach rozwijających moje pasje, zainteresowania, czy chociażby jestem na bieżąco ze światem to nie oznacza, że postępuje źle.
- TO JA - Jako mądry rodzic, mogę pokazać mojemu dziecku do czego służy internet, że to tak na prawdę skarbnica wiedzy, to ja mogę nauczyć rozgraniczać i uczyć w jaki sposób prawidłowo dysponować swoim czasem.
- Wszystkie nowości cyfrowe są dobre i fajne, ja wychodzę z założenia, że wszystko przecież jest dla ludzi - jeżeli mieści się w granicach rozsądku.
- Granice, granice, granice, czas, czas, czas - to co najważniejsze, jeżeli razem z dzieckiem będę uczestniczyła w życiu, to nawet oglądanie filmów nie będzie złe, zminimalizowany czas i tłumaczenie, mogą spowodować wyciągnięcie tego co pożyteczne. 

Współcześni rodzice doskonale zdają sobie sprawę, że technologia poszła do przodu i to nawet bardzo. Ja, 27 letnia kobieta, mama 4 miesięcznego dziecka, już nie nadążam za tymi wszystkimi nowoczesnościami. A może i wstyd się przyznać, że tego wszystkiego nie pojmuje ? Być może; jednak świat dla mnie trochę fikcyjnego życia internetowego przerasta wszelkie oczekiwania normalności. Przeraża mnie dzisiejszy rozwój młodego pokolenia, świat telefonów, komputerów, tabletów i innych jakże niezmiernie rozwiniętych gadżetów sprowadza wszystko do zamkniętych ścian. Bynajmniej miałam taki obraz jeszcze przed przeczytaniem książki Yaldy T.Uhls ,,Cyfrowi Rodzice".
To, co jest obecne w otoczeniu dziecka w 1. roku jego życia, będzie podstawą dla mechanizmu uczenia się ze świata społecznego i ludzkich interakcji .
Dzięki książce chętnie wróciłam do wspomnień mojego dzieciństwa, kiedy prosiłam mamę, by wziąć do ręki kanapkę, dostać 30gr. na oranżadę i być na dworze, aż do zmierzchu. Nawet kiedy pojawił się u nas w domu komputer, czas przy nim spędzany był ścisło ograniczany. Korzystałam z encyklopedii, która miała multum kartek w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania. A czas jaki spędzałam przy komputerze był kontrolowany przez rodziców... może właśnie dlatego dzisiaj tak bardzo cenię czas, który mogę spędzić przy książce.
Bądź staroświecki i czytaj małemu dziecku tradycyjne książki.
DZIŚ ? - Dzisiaj muszę podejść do sprawy trochę inaczej, może z przymrużeniem oka ? Sama przed komputerem spędzam dużą część mojego dnia, facebook, blog, sprawdzanie poczty i czytanie wszelkich informacji o świecie. Ale nasuwa mi się jedno pytanie, jak poradzę sobie w wychowaniu mojego dziecka, by znał świat nie tylko ten cyfrowy.
SMS-owanie nie upośledza umiejętności pisania, wręcz przeciwnie - może ją wspomóc i wpłynąć na rozwój pisania kreatywnego. 
Już na samym wstępie książki dowiedziałam się wiele interesujących informacji, a co wzbudziło we mnie spore emocje, zdziwienie, a może i niedowierzanie. Rodzice XIX wieku martwili się o swoje pociechy, że bardzo dużo swojego wolnego czasu spędzają (i tu uwaga!) na czytaniu powieści romantycznych, które ich zdaniem mogło mieć wpływ na negatywny rozwój. Tym bardziej, że treść owych książek była uznawana za niecenzuralną. Przeczytane treści bardzo szybko się rozprzestrzeniała, a młodzi ludzi czytali tak dużo na ile wystarczało im czasu.
Pierwsze badanie, które pojawiło się w książce, a potwierdziła moje obawy w stosunku do jakoby uzależnienia od korzystania z mediów, to ankieta przeprowadzona wśród 2 tysięcy dzieci w wieku 8-18 lat, przeprowadzona przez Fundację Rodziny Kaiserów, zajmująca się m.in. badaniami dotyczącymi zdrowia publicznego, badanie polegało na analizie użyciu mediów w roku 1999, 2004 oraz 2010. Wyniki mnie przeraziły, ponieważ całkowita długość spędzanego przez dzieci czasu przy różnego rodzaju mediów to ok. 8 godzin dziennie przez 7 dni w tygodniu. Szczerze ? Już na wstępie przeraziłam się i to dość poważnie. Przecież tyle czasu spędza przeciętny człowiek pracując, ciężko zarabiając pieniądze na życie.
Internet to świat jaki możemy sobie tylko zamarzyć, a dlaczego ? ponieważ wpisując jedno słowo znajdujemy tysiące wyświetleń na dany temat. Może i nie byłoby nic złego w tym świecie, gdyby nie ogromny i bardzo łatwy dostęp do np. treści przeznaczonych dla dorosłych, bo aż 93% chłopców i 62% dziewcząt w okresie dojrzewania korzysta ze stron z pornografią.
Kolejne badanie bardzo ciekawe, które jednak wywarło na mnie pozytywne myślenie to badanie sponsorowane przez Narodowy Instytut Zdrowia dotyczące narkotyków, papierosów oraz alkoholu, ukazuje wyniki wręcz zadowalające, ponieważ zmalała ilość osób, które próbowały nielegalnych narkotyków od roku 1975 - 26%, a między rokiem 2009-2013 wynik to 17%, podobne i zadowalające wyniki dotyczyły spadku picia alkoholu w 1975 - 84,8%, w 2013 - 62%, palenie papierosów w 1975 - 73,6%, w roku 2013 - 38,1%.Z badań wynika, że dosłownie biało - na czarnym mamy stwierdzone, iż dzisiejsze pokolenie, wcale nie jest takie złe, może po prostu oceniamy nie znając faktów ? Pomimo życia w mediach, młodzi ludzie nie są wcale tacy źli, wyniki mówią same za siebie, alkohol, papierosy, narkotyki, przemoc i aktywność seksualna, to problem, który w dużej części się zminimalizował.
Książka jest rewelacyjnie skonstruowana przez co wcale nie trzeba czytać jej całej, ale ja chętnie poświęciłam czas na całą.
Zaciekawił mnie rozdział na temat mediów społecznościowych, tak jak facebook to dzisiaj najbardziej słynny portal, na którym liczba profili to ponad 1,3 miliarda, to już nie nasza-klasa. Odnajdujemy swoich znajomych, zapraszamy, czasami tylko poprzez czat utrzymujemy jakikolwiek kontakt.
Sama przyznaję, że dzisiaj poprzez facebook-a jestem na bieżąco u kogo powiększyła się rodzina, kto wyjechał, bądź wrócił. Przerażające !! Pamiętam jak parę dobrych lat temu, pisałam do koleżanki listy, papeteria, zapach i to, że musiałam wyjść na pocztę, aby wysłać list, a dzisiaj ? dzisiaj mogę siedzieć w domu i mam wszystko przed ekranem monitora.
Dziś na moim telefonie widnieje jedyna aplikacja, którą jest instagram, sama nie ukrywam, że muszę tam zajrzeć codziennie, czy to już nie jest uzależnienie ?
Książka jest rewelacyjnie napisana, lekkim, przystępnym językiem, ukazująca wady i zalety korzystania z różnych cyfrowych nowości. Powtórzę się, ale wszystko jest dla ludzi, korzystanie z umiarem i kontrola nad tym z czego korzystają dzieci i przede wszystkim w jaki sposób, pozwoli mieć czyste sumienie nad prawidłowym wychowaniem - nie krzywdzeniem.
Pamiętajcie ! jeżeli ktoś mówi, ,,moje dziecko (wiek 2 lata) tak świetnie radzi sobie z korzystaniem z telefonu i komputera, jest takie inteligentne, poradzi sobie w szkole" - to stek bzdur !! W tak młodym wieku dziecko nie wyciągnie żadnych cech rozwojowych dla swojego organizmu - fizycznych i psychicznych.

MAMO ! TATO ! Bądź czujnym !! a nie przeczulonym !  By Twoje dziecko zostawiło swoją prywatność w czterech ścianach, cały świat nie musi wiedzieć wszystkiego.
 


maja 23, 2016

WYCIĄGAJ WNIOSKI Z KAŻDEJ SYTUACJI, SPRAW BY TWOJE ŻYCIE BYŁO BOGATE. (66)

Wspominam dzień, kiedy pogotowie ratunkowe zabrało mojego tatę do szpitala. Ten dzień, jakby był wciąż codziennie razem ze mną. Stałam w oknie mojego pokoiku i płakałam, byłam przerażona, ta okropna nieświadomość, bezradność i strach.
Swoje w życiu przeszłam, takie pogotowie nie raz w moim domu było (ale o tym innym razem), dzisiaj z perspektywy dorosłej kobiety, bo przecież 27 lat to kwintesencja liczb na liczniku, wiem, że tamte łzy, tamta bezradność i przymusowe dorosłe myślenie sprawiło, że moje życie całkowicie się zmieniło.
Od zawsze kiedy pamiętam, moi rodzice byli dla Nas, dla mnie i dla brata, te piękne chwile na niedzielnych wycieczkach, wspólne oglądanie filmów, układanie puzzli i długie rozmowy w pokoju u rodziców. Kiedy nadszedł moment, że przed moimi oczami ukazał się strach, że mogę stracić tatę, moje życie jakby stanęło w miejscu, nie dowierzałam i miałam pretensję do całego świata dlaczego akurat to mnie spotkało w tamtym momencie.
W naszym domu choroba witała dość często, a przecież tej kurwy nikt nie zapraszał. Kiedy to wszystko się zaczęło dziać miałam może z 14 lat, tak mi się przynajmniej wydaje. Wizyty w szpitalu były przygnębiające, siadam na krzesełku obok taty i rozmawiałam, o wszystkim i o niczym. Moje serce w środku zaciśnięte było sznurem, a luzowało supeł dopiero jak ujrzałam światło po drugiej stronie drzwi szpitala.
Uczucie strachu jest najgorszym uczuciem jakie doznałam przez 27 lat egzystencji. Wolałabym odejść sama z tego świata, niż stracić, ale przecież tego nie uniknę.
Jednak te doświadczenie zaczęło zmieniać we mnie wartości. I to, że wtedy wylałam trylion łez to dzisiaj wiem na jakim podłożu funkcjonuje moja rodzina.
To dzisiaj przez ten cholerny smutek i strach doceniam każdego dnia wszystko co mam, doceniam swojego męża i dziękuje Bogu za synka.
Musiałam dorosnąć; nie w głowie były mi spotkania z koleżankami po szkole, kiedy mój tata leżał w szpitalu, chciałam go zobaczyć i chociaż przez chwilę się przytulić. Dzisiaj sytuacja jest unormowana, lecz wcale nie rewelacyjna. Każdy dzień jest dla mnie jedynym, wyjątkowym dniem, który przeżywam starając się doceniać nawet łyk kawy.
Otwieram rano oczy i dziękuje, mam za co, mam za kogo.
Najważniejsza dla mnie jest miłość, rodzina, wspólne chwile, pocałunki i te obiady przy jednym stole. Nie pieniądze, nie rzeczy materialne, to nie jest mi potrzebne do szczęścia. Bóg nie rzuca pieniędzy z nieba, ale obdarowuje ludzi mądrością życiową. I wtedy te pretensje, żal i nienawiść do świata, dzisiaj zamienił mnie w kobietę, która chce kochać - nie chce posiadać.

maja 17, 2016

WSPÓLNA KĄPIEL WZMACNIA RELACJE.(65)

W pierwszym miesiącu kąpiel mojego syna, była dość chaotyczna, ja bałam się tak małego szkraba myć, więc robiła to moja mama, a ona stwierdziła, że najpierw kąpiel, jedzenie i sen. Mama przyjeżdżała co 2 dzień na kąpiel, bo w szpitalu powiedzieli, że nikt już codziennie dziecka nie kąpie i robiliśmy wszyscy tak jak poinformowała Nas mama i szpital. Czyli Aleksander szedł do wanienki na głodniaka, był płacz i niechęć. Ja po ponad miesiącu stwierdziłam, że czas kąpać już syna samej.
Karmiłam, odczekałam godzinkę i szliśmy do kąpieli.
Czas tylko dla naszej trójki.
Zamykamy drzwi łazienki i spędzamy ten czas tylko my, nasza intymna chwila rodzinna. Ja myję syna, a mąż go polewa, rozmawiamy z Nim, śmiejemy się i żartujemy. Nie spieszymy się, zawsze czeka ciepła woda na dolewkę w razie, kiedy ta w wanience będzie za zimna do leżenia. Chcę, aby każdy na tym skorzystał, mąż pracuje do późna, potem wraca i znowu coś zawsze robi, odciągam Go od pracy, bo chcę żeby poświęcał czas rodzinie i w ten właśnie sposób kąpiemy syna codziennie - oprócz niedzieli, jakoś tak się przyjęło. Mamy już swoją wieczorną rutynę, każde z Nas może robić co innego, ale godz. 19-20 wieczorem, schodzimy się, aby być razem chociaż przez kilka chwil.
Jesteśmy zadowoleni, bo i syn jest szczęśliwy. Widać jak bardzo się relaksuje, odpoczywa. Nie zabieramy mu czasu, ani wody, to dla Niego, bo kiedy On jest szczęśliwi, to my też jesteśmy.
Polecam wszystkim wprowadzenie w domu takiej rodzinnej rutyny, to umacnia więzi.

MICHAEL JACKSON - THEY DON'T CARE ABOUT US

maja 16, 2016

CANPOL BABIES (64)

 CANPOL BABIES (64)
KOCHANE jak już pewnie zauważyłyście od jakiegoś czasu zajęłam się testowaniem różnych produktów dla dzieci, dzisiaj zarejestrowałam się na sronie capol babies i może poszczęści mi się, aby testować te wspaniałe rzeczy razem z moim synkiem.
Zachęcam inne mamy do rejestracji na stronie bo może i Wam się uda :)

BLOGOSFERA WEJDŹ I TESTUJ

maja 13, 2016

URODZIŁAM DZIECKO - ZOSTAŁAM ODRZUCONA.(63)

Ostatnio odwiedzając blogi, natknęłam się na bardzo interesujący post o mamie, która stoi na uboczu - bo najważniejsze jest dzieciątko. Dzisiaj chciałam poruszyć ten ważny, ale jakże omijany problem w świecie świeżo upieczonych mam. Idealnie opisany problem stosunku ludzi do intymności, zmęczenia i tak na prawdę braku pewności czy robi się przy dziecku dobrze.
Rodzi się dziecko ! Nadchodzi ten najważniejszy, najpiękniejszy, straszny, przerażający, depresyjny dzień. Proszę nie piszcie, że jest inaczej, bo emocje, które towarzyszą kobiecie podczas dnia porodu są tak różne, że tylko o szczęściu nie mówmy, ale i łzach niepewności.
Nie wiem jak jest u innych mam, ale poruszę ten problem na przykładzie swoim, z którym borykałam się przez pierwsze tygodnie.
W dniu porodu był ze mną od rana mąż i mama, potem dojechał tata. To była moja prośba, chciałam żeby te trzy najważniejsze dla mnie osoby były w tak ważnym dla mnie (i dla nich) momencie. Zaznaczyłam już od samego początku, że wizyty gości będą zależało od tego jak będę się czuła, powiedziałam wprost, że nie wiem czy chcę widzieć kogokolwiek. Na szczęście cesarskie cięcie przebiegło szybko, sprawnie - a ja czułam się bardzo dobrze jak było po wszystkim. Po paru godzinach od porodu pierwsi goście, pozwoliłam na odwiedziny, bo stwierdziłam, że czas szybciej zleci, na jeden raz przyjechało 6 osób i to nie było fajne. Nie dla mnie ! - dla dziecka ! Ogólnie w jednej sali było 9 osób i ja leżąca i nikomu nie polecam pierwszego dnia takich odwiedzin, bo to głupota robiona na krzywdę dziecka, maluch nie ma jakiejkolwiek wyrobionej prawidłowej odporności, żeby przebywać w jednym pomieszczeniu z taką ilością zarazków, jakie zostały przyniesione z zewnątrz, jakie są na ciuchach, w nosie itp.
Sama musiałam dojść do siebie, jeszcze łzy spływały bo nie dowierzałam, że moje dziecko jest już na świecie, usłyszałam parę grzecznych pytach ,,jak się czujesz?" nikt za bardzo się nade mną nie rozczulał i nie zasypywał pytaniami... bo jest On - najpiękniejszy, najcudowniejszy - i jaki podobny do taty. Poważnie, to parę godzin po porodzie widać podobieństwo ? - nie wiedziałam.
Pobyt w szpitalu przebiegł z perspektywy czasu szybko (wtedy mi się dłużyło), drugiego dnia goście po południu i wieczorem, potem nie chciałam żeby ktokolwiek mnie odwiedzał - czemu ? bo dopadła mnie depresja, w sumie baby blues ? czy hormony się normowały ? nie wiem, ale płakałam i nie mogłam przestać, nie chciałam widzieć nikogo, tylko ja i mój syn, mąż, który przyjeżdżał dopiero po południu - bo praca !
Wróciłam do domu i co w domu ? Właśnie ! Nadeszła niedziela, wchodzę do domu i jestem szczęśliwa, że to już, od czego zacząć ? rzuciłam torby, syna rozebrałam, a sama poszłam pod prysznic, zajęło mi chyba 30min. zmywanie z siebie tych wszystkich emocji jakie mi towarzyszyły. A po paru godzinach, goście, pierwsi goście, kolejnego dnia kolejni... bo oni na chwilę zobaczyć małego, potem wpadanie w tygodniu, bo tylko na chwilę... on taki cudowny i śpi w gościach - jak tatuś, jaki podobny do tatusia... a co czuje matka ? Wydaje mi się, a jestem święcie przekonana po doświadczeniu, że w momencie przyjścia na świat nowego członka rodziny, wszyscy zapominają, kto wydał na świat tego malutkiego człowieka. Kto nosił 9 miesięcy, a te miesiące wcale nie były łatwe, a dziecko żyło swoim życiem, matka się męczyła, potem urodziła i w szpitalu leżała - toż to kurwa nie spa !! Nikt już się nie zapyta jak się czujesz, jak się masz, jak sobie radzisz ! O nie ! wręcz przeciwnie, jeszcze dostaniesz dobre rady. O dobrych radach w następnym poście.
Przykro, że każdy odnosi się z obojętnością do matki, która się nie wysypia, nie dojada, wcale nie czuje się rewelacyjnie i jeszcze wpadnie na chwile - albo w ogóle bez zapowiedzi !!! No to już przegięcie, a zdarzyło mi się parę razy mieć gości bez zapowiedzi ! To najgorsze co może być, przy otwieraniu drzwi od razu byłam wściekła, bo to brak poszanowania mojej intymności, dopiero co dziecko przyszło na świat, ja dochodzę do siebie, między karmieniem, pieluchami, a dziecka snem jest moja regeneracja i wcale nie chce mi się ubierać w ciuchy. Nie tak się nie robi ! Na samą myśl nachodzi mnie wściekłość. Bo o matce to już nikt nie pomyśli.
Cóż ! trudno, ludzie są tylko ludźmi, cieszę się, że mam to za sobą, teraz jestem bardziej otwarta, mówię wprost, żeby goście się zapowiadali, do dzwonka nie dzwonili i nie całowali mi dziecka w rączki ! Cholera jasna !
Życie to tylko życie ! z różnymi ludźmi się żyje.
Buziaki dla świeżo upieczonych mam.
Mam nadzieje, że u was jest lepiej :) 

maja 12, 2016

BABY BOTTLE - TESTOWANIE BUTELKI (62)

BABY BOTTLE - TESTOWANIE BUTELKI (62)
Kolejnym produktem, który testowałam razem z synem to butelka - Baby Bottle; dotychczas korzystając tylko z jednej butelki troszeczkę podchodziłam do sprawy dość sceptycznie, bałam się, że syn nie polubi nowego smoczka, a tym bardziej dostanie kolek. Jednak moje obawy szybko się rozwiały przy pierwszym karmieniu.
Moje pierwsze wrażenie było jak najbardziej pozytywne, przepiękna niebieska buteleczka z bardzo fajnymi obrazkami, duża - bo mieszcząca, aż 270ml. oraz fajne wypuklenia, dzięki czemu przyjemnie trzyma się w dłoni. Butelka posiada duży otwór, który jest tak komfortowy, że wysypanie mleczka graniczy z cudem (a zdarzało mi się to dość często). Co mnie jeszcze w butelce urzekło ? smoczek -  rewelacyjny kształt i znowu musiałam ,,wymacać", abym sama mogła się upewnić czy producent pisze prawdę, zgodzę się, że jest jedwabiście miękki, a jego kształt bardzo się spodobał mojemu synkowi. Widziałam z jakim zainteresowaniem je, przypuszczam, że po prostu czuł nowy smoczek, wszystko na plus bo mleko zniknęło w mgnieniu oka. 



W szybkim skrócie: 
- Butelka stworzona dla dzieci od 2 miesięcy w górę,
- Ma średni przepływ dzięki czemu dziecku nie grozi zakrztuszenie się,
- Jedwabiście miękki smoczek,
- Wyjątkowy kształt smoczka,
- Pojemność butelki to, aż 270ml,
- Duży otwór, dzięki czemu komfortowo wlewa się / wsypuje mleko, czy inne płyny; oraz idealnie i bezproblemowo myje się butelkę,
- Wszystkie produkty MAM są zatwierdzane przez eksperta medycznego,
- Przyjemnie trzyma się ją w dłoni,
- Ma bardzo ładny i estetyczny wygląd.

Butelka przypadła mi zdecydowanie do gustu, mojemu synkowi zresztą też. Dzięki temu, że jest stworzona z wysokiej jakości tworzywa na pewno sięgnę po nią na prezent :)

SKLEP

TUTAJ ZNAJDZIESZ WSZYSTKIE BUTELKI FIRMY MAMBABY

BUTELKA TESTOWANA BABY BOTTLE 270ml 

Produkt sponsorowany 

A wy z jakich butelek korzystacie ???

maja 09, 2016

TRZECI MIESIĄC ALEKSANDRA (08.05.2016r.) (61)

TRZECI MIESIĄC ALEKSANDRA (08.05.2016r.) (61)
Nie chcę się powtarzać, że czas leci jak opętany, lecz tak wybaczcie powtórzę się, właśnie strzelił nam trzeci miesiąc, a mój syn, jest coraz bardziej trzeźwym człowiekiem, jego życie się zmieniło - moje też, to nie tylko mleko i pieluchy, ale i długie rozmowy, kończące się na śmiechu lub na płaczu. Dogadujemy się każdego dnia coraz lepiej, On mnie rozumie - Ja jego też, czasami też idziemy na kompromis, ale nie kłócimy się. Cóż, mój Aleksander rośnie.
Mierzy 61cm.
Warzy 5600kg
Ciuchy odkładamy na bok, kupujemy nowe, mój syn dorasta - robi mi się łysy :)
A co nowego u nas się wydarzyło przez ten kolejny piękny miesiąc ?
Sami przeczytajcie :) 
- smok poszedł w odstawkę, zdecydowanie Olkowi bardziej pasuje sokanie pięści,
- nie chętnie pije herbatki; zawsze przed rozpoczęciem jedzenia sprawdza delikatnie smoczkiem co to jest,
- nie cierpi nakładania czapki - do tego stopnia, że krzyczy jak oparzony przy jej nakładaniu,
- odwzajemnia uśmiech,
- wymusza noszenie na rękach, w pozycji ,,na samolocik" i na ramieniu,
-duży pół-koc którym jest przykrywany w mgnieniu oka skopuje w dół,
- przewraca się z boku na plecy,
- nóżkami odpycha się w górę i w boki,
- trzyma mocno grzechotkę w dłoni i porusza nią przez parę sekund,
- wodzi oczami za zabawką, która go interesuje oraz za osobą, która z Nim rozmawia,
- wymuszając patrzy ukradkiem na osobę,
- uwielbia swoje sowy w łóżeczku, które są na ochraniaczu na szczebelkach, potrafi z Nimi rozmawiać i się uśmiechać,
- nadal sam bez noszenia, bujania zasypia,
- uwielbia kąpiele,
- bardzo się rozczula i skarży, kiedy obcinam Mu paznokcie,
- wkroczyliśmy w ubranka o rozm. 62, które są właśnie ,,na styk"
- w wózku na dworze zawsze zasypia,
- nie cierpi leżenia na brzuszku, leżąc bardzo się skarży gaworząc,
- rozpoznaje twarze w lusterku i odwzajemnia uśmiechem.

Nie mam pojęcia czy o wszystkim napisałam, same wiecie jak to jest... że tak wiele się dzieje, że coś mogło mi umknąć.
Pozdrawiam gorąco :) 


maja 04, 2016

TESTOWANIE SMOCZKA LOVE&AFFECTION (60)

TESTOWANIE SMOCZKA LOVE&AFFECTION (60)
Dzięki firmie MAMBABY, mieliśmy razem z synem możliwość przetestowania przeuroczego smoczka, który dostaliśmy. Oczywiście muszę wspomnieć, że kiedy otrzymałam paczuszkę byłam zachwycona, zadowolona i podekscytowana. Żeby przetestować wszystko dokładnie daliśmy sobie trochę więcej czasu, na każdy produkt (a jest ich ogólnie 4) tak, aby być w 100% pewnej co o nim sądzimy.

Dzisiaj przedstawiamy Wam smoczek dla dzieci od 2 do 6 miesięcy.(link do produktu na samym dole)

Pierwsze wrażenie ? - Przepiękny kolor i napis, który skradł nie tylko moje serce, ale przede wszystkim serducho taty :) strzał w dziesiątkę z wyborem i najważniejszy fakt, że jest to smok ortodontyczny, zaprojektowany przez dentystów dla zdrowego rozwoju jamy ustnej naszej pociechy.
Osobiście pierwszy raz spotkałam się ze smoczkiem bez tzw. ,,rączki" i szczerzę muszę przyznać, że jest równie komfortowy w użyciu, nie ma żadnego problemu w podawaniu czy odbieraniu go dziecku. Tarczka z napisem jest tak skonstruowana, aby wygodnie i pewnie chwycić smoczek. Zresztą sami zobaczcie:


 Po wyjęciu smoczka z opakowania od razu musiałam go dokładnie ,,wymacać", abym mogła sama przekonać się jaki jest. Zgadzam się z tym co producent napisał na opakowaniu, dzięki jedwabistemu silikonowi posiada miękką powierzchnię, która wraz ze zgrabną konstrukcją tworzą idealny smoczek, który perfekcyjnie pasuje do ust mojego dziecka.

 Moja opinia na temat smoczka jest zdecydowanie pozytywna, ponieważ mój syn, kiedy poczuł nowość w swojej buzi również szybko go polubił. Widzę z jaką przyjemnością synek soka smoczka, a przy tym wygląda przeuroczo.
Dlaczego polecę produkt dla innych mam ? 

Ponieważ Smoczek Love&Afftection: 
- jest stworzony z jedwabistego silikonu dzięki czemu jego powierzchnia jest miękka,
- pracowali na nim pediatrzy, dentyści oraz ortodonci,
- symetryczny kształt idealnie pasujący do ust dziecka,
- dzięki zaokrąglonej główce (napis I Love Daddy) łatwo i bez problemu można chwycić smoczek,
- jest lekki,
- jego wygląd jest wyjątkowy,
- można podarować go również w prezencie.
KOCHANI ! Jeżeli spodobał Wam się smoczek, możecie go znaleźć na stronie internetowej firmy, poniżej podaję bezpośredni link do smoczka I love daddy - kolekcja stworzona z miłości:

SMOCZEK I LOVE DADDY

SMOCZKI

STRONA GŁÓWNA SKLEPU

Produkt jest sponsorowany.