czerwca 18, 2016

MOJE DZIECKO WYLĄDOWAŁO W SZPITALU (73)

Sobota przebiegała jak zawsze spokojnie i powoli. Zaczęłam się trochę niepokoić, bo Olek miał stan podgorączkowy, ale nic poza tym, więc pomyślałam - no tak idą zęby - i tak dzień leciał, kiedy to wieczorem był bardzo marudny, a temperatura przekroczyła 38 stopni, po drobnej walce i uspokajaniu, zjadł mleko i zasnął, kiedy obudził się o godz. ok. 23, temperatura nadal była, postanowiłam dać mu czopka, trzykrotne podejście zakończyło się porażką, zimne okłady pomogły, wypił trochę wody, a pobujany w wózki, zasnął. Ja spałam obok niego - dosłownie z ręką w wózku co chwilę kontrolując Jego czoło, po północy już się uspokoiłam, bo temperatura się unormowała, a On spokojnie spał.
Zaczęło się dopiero o godz. 3:30, kiedy wózek zaczął się trząść, obudził się, wzięłam Go na przewijak, a moje dziecko płakało, miało sine dookoła ust, drgawki, podkurczone nóżki i do tego zwymiotował, natychmiast zapakowałam Go w koc i do szpitala......
cdn.

5 komentarzy:

  1. Oj biedni, mam nadzieję, że już wszystko dobrze! Trzymajcie się!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tulę mocno i mam nadzieję, że jest dobrze!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Koniecznie napisz, czy wszystko w porządku! Trzymajcie się!

    OdpowiedzUsuń
  4. Powodzenia, mam nadzieje, że ciężkie chwile już za Wami. U nas identyczna sytuacja miała miejsce niestety. :(

    OdpowiedzUsuń