lipca 04, 2016

KSIĄŻKA NA ZŁOŚĆ (niszcz, kreśl, gryź, ale nie nas.... książkę) (79)

Wydawnictwo Dragon obdarowało mnie książką pt. ,,Książka na złość". 
Jej autorem jest Dariusz Wanat.
W wielkim skrócie o samym egzemplarzu:
Liczba stron: 240
Okładka: miękka,
Format: 135x205

Sama do końca nie wiem jak powinna wyglądać moja recenzja na temat książki, ponieważ odczuwam różne emocje co do jej wykonania. Nie pisałabym zdecydowanie o minusach, gdyby na okładce widniało przynajmniej 14lat+. A niestety co się okazuje książka przeznaczona jest dla dzieci już w wieku szkoły podstawowej. Może zacznę od początku. Książka jest fantastycznie zilustrowana, widać, że autor sporo się nad nią napracował i nie można tutaj w żaden sposób polemizować, ponieważ ewidentnie widać talent.


Książkę można by było recenzować na dwa sposoby - z przymrużeniem oka oraz nie, jednak śmiem przypuszczać, że jednak autor miał dobry humor przy jej tworzeniu, a osoba, która będzie spędzała czas przy zabawie również wszystkie zadania weźmie z przymrużeniem oka i nie pójdzie na spacer w nocy na cmentarz, bo ja jako matka pewnie dostałabym zawału i gdybym dowiedziała się, że pomysł został ściągnięty z książki - nie wiem jakbym ją wtedy potraktowała. Oj strzeż się matko i ojcze ! Ta książka to lada wyzwanie, dobra dla trudnego nastolatka, który w mądry sposób wyładuje swoją złość na kartkach papieru, a kiedy ją zamknie będzie mądrzejszy.
Kreatywne zadania i zabawa to numer jeden w książce co dla mnie jest ogromnym plusem, uwielbiam kreatywność i wysiłek nad stworzeniem czegoś ciekawego, manualnie też nie pogardzimy zadaniami m.in. musimy mieć plastelinę, farby, szminkę, czy sznurówki.  W książce trzeba kolorować, rysować, ciąć, wycinać, malować farbami, kleić plasteliną, dochodzi nawet do deptania czy walenia młotkiem - oby nie za mocno. W konsekwencji książkę należy wyrzucić do śmieci, ewentualnie zachować i wyjąć za 20 lat, aby powspominać.

Wszystko byłoby na pewnym poziomie żartów i zrozumienia, gdyby nie zadania w których zachowanie dziecka skupia się na chamstwie, wredności czy nawet wulgaryzmie. Jak wcześniej wspomniałam o nocnych spacerach na cmentarzu, no nie ja dziękuje za takie zadanie, nawet ja z przymrużeniem oka, ale w nocy bym nigdzie nie poszła w takie miejsce, a co dopiero dziecko ? znajdą się te mądre dzieci, które wiedzą, że to zabawa i raczej nie należy do normalnych i sobie odpuści, ale znajdzie się ta druga połowa, gdzie weźmie sobie do serca i zadanie będzie chciało zrealizować. Boże Broń !

W książce również znaleźć można wypisywanie najgorszych słów jakie się zna, co to to nie ! również mi się to nie podoba. Ale niestety sam autor słynie z wypisywania brzydkich słów, np. ,,paskudny, wstrętny bachor, rzeź niewiniątek czy - jak po świńsku jadać"

Kilkanaście tych stron negatywnych psuje całą publikację, a wielka szkoda, bo na prawdę można przy niej miło spędzić czas, wyciągając to co pożyteczne. Szkoda - wielka szkoda. Myślę, że większość rodziców zgodzi się jednak z moją opinią, że książką jest kreatywna, daje wiele zabawy, jednak nadaje się dla dzieci starszych tak jak wcześniej wspomniałam i to dla tych, którzy mają już w jakimś stopniu ułożone w głowie swoje wartości i myślenie.

Tak sobie teraz siedzę i zastanawiam się czy kupiłabym tą książkę dla swojego dziecka ?
Jest wiele minusów jak i plusów, jednak te kilka złych zakrywa wszystkie dobre, gdyby tak te parę stron zlikwidować, książka byłaby rewelacyjna.

Jestem zdania, że każda matka zna swoje dziecko najlepiej i wie na co i w jakim stopniu może sobie pozwolić. Gdyby moje dziecko było na tyle emocjonalnie rozwinięte, by znało granice mogłabym zgodzić się na wyżej wymienioną publikację, ponieważ wszystko jest dla ludzi, a te rzeczywiście złe strony chętnie bym wytłumaczyła, ale zdecydowanie nie wcześniej niż po 14 roku życiu, tzw. to ja daje taki limit, ponieważ uważam, że szkoła podstawowa jest zdecydowanie za wcześnie na tego typu teksty, by brać współudział w świecie, który już niestety istnieje i sprowadza do złego.

Książki zawsze kojarzą mi się z tą dobrą stroną więc i niech tak zostanie.


Powyżej wrzuciłam Wam dobre jak i te złe strony. Ilustracje w książce fajnie się ogląda, jednak są też rzeczy do poprawki. Jednakże zachęcam wszystkich do wyrobienia sobie własnej opinii na temat książki na złość :)

3 komentarze:

  1. Apropo wulgaryzmów... Nie wiem w sumie czy sama zastosowałabym tą metodę, ale wydaje się być ciekawa, usłyszałam o niej w którymś programie tv typu super niania: dla dziecka, które dużo przeklina dać zadanie by przez kilka minut wypowiadało wszystkie wulgaryzmy, jakie zna. Ma to na celu obrzydzenie tych słów i pokazanie, że na odbiorcy wcale nie robią one większego wrażenia.
    Ale może rzeczywiście umieszczenie takiego zadania w książce jest błedem, bo jednemu dziecku pomoże a drugiemu zaszkodzi i tylko wzbudzi ciekawość.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm faktycznie dosc kontrowersyjny egzemplarz :) Małemu dziecku bym jej nie dała.

    OdpowiedzUsuń