PIĄTY MIESIĄC ALEKSANDRA (08.07.2016r.) (80)

Mój syn rośnie jak na drożdżach, a moje serce razem z Nim, każdy dzień nie zmniejsza zmęczenia, lecz daje mi milion siły na coraz piękniejsze chwile. Miesiąc piąty przyniósł Nam strach, chorobę i szpital, niestety pojawiło się zapalenie płuc z nieznanych przyczyn - taka adnotacja pojawiła się na wypisie ze szpitala. Leżeliśmy dokładnie 8 dni, to było straszne przeżycie dla mnie dla Olka i dla męża, ale daliśmy radę i modlimy się, żeby taka sytuacja więcej się nie powtórzyła.
W tym miesiącu:
- 67cm wzrostu, 7 kg wagi
- okazało się, że ma anemie, przekazana ode mnie w ciąży, niestety cukrzyca ciążowa zostawiła swój ślad,
- łapie sam swoje stopy i sprawia mu to ogromną przyjemność, czasami nawet smakuje swoją piętę ewentualnie paluszki,
- uwielbia dotykać moją i męża twarz,
- zdecydowanie i mocno trzyma zabawki,
- nadal wszystko wkłada do buzi, ale już teraz widać jak idą mu zęby na dole i jedynka na górze,
- w łóżeczku kręci się dookoła, a często nóżki zwisają poza szczebelki,
- siedzi asekurowany, bardzo mocno sam się podnosi,
- uwielbia gryzaki, ale tylko jeżeli trzymam je ja - sam nie jest nimi zainteresowany,
- wieczorem w dniu powrotu do domu płakał bez przerwy ok. 2h, był to płacz żalu i smutku, serce mnie bolało, kiedy nie mogłam nic na to poradzić, ale wreszcie zasnął z tego zmęczenia i przespał noc z 1 pobudką o godz. 4 na jedzenie, trauma nie tylko dla rodziców, ale i dla dziecka,
- ciąga mnie za włosy - ała !
- uwielbia swoje odbicie w lusterku, bardziej świadomie jak w poprzednich miesiącach,
- pożegnaliśmy się z gondolą, a dokładnie ostatniego dnia czerwca wyjęłam spacerówkę i mój syn jest z tego powodu bardzo szczęśliwy, oczywiście jest ona na poziomie 3, czyli w pozycji pół siedzącej, jest to taka sama pozycja jak leżaczki czy bujaczki dla noworodków - niemowląt, siedzenie to ok. 5min. potem pozycja 3, tak aby za bardzo nie obciążać kręgosłupa, ale Olek sam wie na ile może sobie pozwolić, nawet kiedy karmię go na rękach, sam podnosi głowę - tzw. podciąga się, jest bardzo silny,
- przewraca się z pleców na brzuch, tylko teraz jest to non stop, już nie poleży spokojnie na macie, muszę siedzieć przy nim,
- rozszerzyliśmy dietę, ponieważ widać o długiego czasu ogromne zainteresowanie jedzeniem i mleko już nie wystarczało,
dzień 1 - sok z wyciśniętej marchewki - parę łyżeczek
dzień 2 - sok z jabłuszka - parę łyżeczek
dzień 3,4,5, - sok hipp - sama marchewka
dzień 6,7,8, - sok hipp - same jabłuszko
dzień 9,10,11,12,13,14 - hipp - 1/2 słoiczka każdego dnia  -  marchewka z młodymi ziemniaczkami
Aktualnie je 1 cały słoiczek w porze obiadowej.
Olkowi bardzo smakuje jedzonko, jest bardzo zadowolony i sam pięknie otwiera buzię do jedzenia, co najfajniejsze w tym wszystkim, że od pierwszej łyżeczki pięknie żuje i połyka jedzenie.
Poznane smaki:
- jabłko,
- marchewka,
- ziemniak,
- kalarepa,
- dynia,
- banan.
Chyba każda mama tak to wszystko przeżywa, docenia, wariuje :) najpiękniejsze chwile. 


1 komentarz:

  1. o matko, szpital! Ja się tak przeraźliwie bałam pobytu w tym traumatycznym miejscu jak nasza Em zachorowała na ciężkie zapalenie oskrzeli - nikt nas nim nie straszył a ja codzień niemal płakałam byleby ten katar i ten kaszel był lepszy...
    Choroba malutkiego dziecka to naprawdę jazda na całego, a pobyt w szpitalu to już naprawdę wersja hard strong. Ale cieszę się że już po wszystkim i tak jak Wy, mam ogromną nadzieję, że już NIGDY WIĘCEJ!
    Zdrówka i dalszych sukcesów w doskonaleniu umiejętności! I niech dziąsła nie bolą ;)

    OdpowiedzUsuń