ODEJDŹ ODE MNIE NA ZAWSZE ! (88)

Zapalam papierosa, zaciągam się nim tak jakbym chciała zwojować świat, lekko kręci mi się w głowie, spaliłam pół i wyrzuciłam, siadam na kanapie i znowu spowijam swój wzrok w monitor komputera, przełączam strony bez celu, marnuję swój czas... zlew pełen garów do zmycia, łazienka do sprzątnięcia i znowu te pieprzone schody na piętro brudne, siedzę dalej i patrzę, głupoty czytam, czasami nawet natrafię na coś ambitnego, ale nie skupiam zbyt swoich myśli, bo nie mam siły, by w głowie zabrzmiało od mądrości.

Cholernie boli mnie głowa, dopijam swoją kawę, którą pije z uczuciem już od 5 godzin, mniam wypita, moje dziecko zasnęło, znowu cholera zasnęło na rękach, a mi ciężko już, szybko przyzwyczaja się do tego co dobre, a ja znowu popadam w depresje. Dziś nie wytrzymałam, płakał w nocy, po czterech godzinach zasnął on i nawet mi się udało zdrzemnąć, długo to nie trwało, po krótkim czasie znowu płacz, noszenie na rękach, przytulanie, odetkanie noska, karmienie, to na nic, uderzam pięścią w łóżko, tak mocno, aż mnie boli, myślę sobie, co ze mnie za jebana matka, jak moje dziecko płacze, nie potrafię go uspokoić, oczy ma całe czerwone, pewnie i główka zaczęła boleć od tych złych emocji w tym małym człowieku, klnę i krzyczę, wiem, ze to nie pomaga, a ja jestem bezradna, nareszcie zjada trochę mleka i zasypia. Poranek był do dupy, kocham moje dziecko najbardziej na świecie, ale dlaczego tak wysysa ze mnie wszystkie dobre emocje, dlaczego odechciewa mi się funkcjonować z tej bezsilności. Nie daję rady. Mam pretensje do siebie i do całego świata, jestem z nim sama dzień w dzień. Kurwa mać ! Mam dość, miarka się przebrała, to tak już kolejny raz, coś we mnie pękło, emocje dosięgnęły szczytu zła,wściekłości i żalu.
Ostatni raz chcę narzekać, wpuściłam do mojej głowy ten dym, który spowija się jak jaszczurka w każde strony, jednak ja jestem silniejsza, jest ciężko, ale jestem silniejsza i nie pozwolę na złe emocje. Dziś oficjalnie, z impetem zakopuje złe emocje, dziś kopię wielki dół, by pochować na zawsze to co zabija mnie - ja zabije to szybciej, wypieprzaj jebana dziwko z mojego wnętrza ! krzyczę, walczę i wygrywam !
Jutro nadejdzie nowy dzień, wcale się nie zmieni ! ale zmieni się moje podejście.
Oczy chociaż zmęczone, otworzyły się bardzo mocno i dzięki temu wiem czym mam się kierować. Od jutra nowe życie, nowa ja. I chociażbym miała wykrzyczeć całemu światu, że bywa ciężko, wykrzyczę również, że stworzyłam szczęśliwy świat..... i szczęśliwą rodzinę.

2 komentarze:

  1. Rozumiem Cie...
    Trudno byc mama.
    Szkoda ze otoczenie czasem tego nie potrafi zrozumiec... I co gorsza ocenia, komentuje...
    Ja czesto slysze " co ty gadasz masz cudowne dziecko, powinnas sie cieszyc, a ty jeszcze cos tam marudzisz o zmeczeniu..."

    OdpowiedzUsuń