sierpnia 27, 2016

Kiedy dziecko choruje, choruj cały dom. (90)

Zaczęło się niewinnie, stan podgorączkowy, 37 stopni maksymalnie, żadnych innych objawów, trwało to ok. 1,5 tygodnia, rozkręciło się nagle, tak jak za pierwszym razem. Po wyjeździe do Rucianej, następnego dnia o 5 nad ranem temperatura skoczyła do 38,5 stopnia, od razu zaserwowałam czopka, który pomógł, jednak Olek był strasznie marudny, temperatura znowu rosła w górę, po 3 czopkach ustabilizowała się do 37,4, nie było rewelacji, ale lepsze to niż temperatura nocna 39 !, byłam przerażona czuwałam przy łóżeczku całą noc, pomyślałam, że to zęby, bo zaczął ślinić się niemiłosiernie, wszystko pchać do buzi, brak apetytu również się pojawiło. 16.08 rano pojechałam z Olkiem do lekarza, Pani doktor przebadała, posłuchała, dała skierowanie na badanie uszku - wyszło ok, ale niestety u lekarza, temperatura, 37,5 badanie gardła - zdecydowanie zaczerwienione plus krosteczki na języczku, pojawił się również kaszel.

 Wiecie najgorsze jest to, że ponownie żadnych objawów, jedynie temp. która nie wskazywała niczego konkretnego. Jak się zaczęło to prosto z mostu wszystko. Dostaliśmy antybiotyk - niestety, do wyboru do ustnie, czy zastrzyki, o nie pomyślałam sobie, wolę próbować doustnie, smak bardzo słodki podobny do ,,gumy balonowej tej z dzieciństwa" Olek chętnie przyjął lek - bardzo mnie to ucieszyło.
Po paru dniach znowu wizyta kontrolna u lekarza i zdecydowanie poprawa. Ucieszyło mnie to i z lekka spadł mi kamień z serca. Antybiotyk bierzemy nadal, temperatura jest ok i apetyt mojego szkraba wraca, zaskoczyło mnie dziecko bo nawet kaszkę chętnie zjadł o smaku malinowym. Juuu Pii !!
Teraz czekamy, koniec antybiotyku i znowu matka będzie miała na łbie... bo szczepienie, jejcia.
Będzie dobrze, bo musi być. 

1 komentarz:

  1. Po trzech czopkach słabo zareagował....biedactwo!! Mam nadzieję, że już jest OK :)

    OdpowiedzUsuń