JA, KOBIETA. JAK POKOCHAĆ I ZROZUMIEĆ SWOJE CIAŁO. - Cameron Diaz. (95)


Od kiedy mam problem ze swoim ciałem poszukuję odpowiednich książek / poradników, aby w jakikolwiek sposób się zmotywować do działania, nie ukrywam tego, że mam nadwagę i bardzo słabą silną wolę do walki... dziś nie o mnie (tak dosłownie), ale poradnik, który dzięki ogromnej uprzejmości  wydawnictwu iuvi, wpłynął na mnie na pewno w jakimś - stopniu.
Książka pt. ,,Ja kobieta. Jak pokochać i zrozumieć swoje ciało" 
Auto: Cameron Diaz, Sandra Bark
Data wydania: 2014-04-02
Format: 16,5x23,5cm
Liczba stron: 280
ISB: 978-83-7966-006-3 
Książka jest wydana w bardzo estetyczny, delikatny i oczywiście profesjonalny sposób. Gruba okładka bije tutaj oklaski, ponieważ uwielbiam tego typu wydania, zawsze mam wrażenie, że są o wiele trwalsze. Widok Cameron na okładce jest jakże modelka na wybiegu gazetowym, wygładzona, wyretuszowana, wypiękniona - jeżeli można to, aż tak nazwać. Widać, iż grafik komputerowy swoje zadanie zaliczył na ocenę celującą. Trochę mnie to odepchnęło, bo ja tutaj zaglądam do poradnika, będziemy mówić o tym jak powinniśmy się odchudzać, a na okładce widzę nieskazitelną i idealną modelkę i aktorkę. W sumie ! Jest to normalny chwyt marketingowy, przecież nikt nie kupiłby brzydkiej Cameron prawda ?


Poradnik - bo tak pozwolę sobie to nazwać, podzielony jest na trzy części. Pierwsza z nich to Odżywianie: pokochaj głód. Przed sięgnięciem po poradnik, skłoniłam się do poszperania po internecie i poczytania innych recenzji na ten temat i muszę przyznać, że byłam bardzo zaszokowana, kiedy czytałam dużo negatywnych recenzji. Dla mnie osobiście część pierwsze, może i owszem nie robi wielkiego wow - wiedzowego, ale to dobre przypomnienie i otworzenie oczu na bardzo istotne sprawy, które oczywiście mają radykalny wpływ na nasze zdrowie. W dzisiejszych czasach popełniamy wiele podstawowych błędów żywieniowych, które nas gubią i staczamy się na przysłowiowe dno. Nasz tyłek rośnie, a my zastanawiamy się dlaczego ? przecież wiecznie jesteśmy na diecie, aby zrzucić zbędne kg nie chodzi o całodobowe głodzenie się - chodzi o mądre odżywianie. 
Jesteś TYM. CO JESZ. 
Niestety, albo stety, bo czas najwyższy spojrzeć prawdzie w oczy, powyższe stwierdzenie jest niczym innym jak mądrym stwierdzeniem. Jedzenie ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie psychiczne i fizyczne, nasz humor, nasze chęci do działania, to wszystko jedzenie, które albo dobierzemy prawidłowo i nasz dzień będzie w 100% wykorzystany, albo znowu usiądziemy na kanapie, zjemy batonika, chipsy, popijemy napojem gazowanym i włączymy film, bo w sumie nic się nie będzie chciało robić.....
W tym rozdziale po raz kolejny możemy przeszkolić się na temat węglowodanów, tych złożonych - prawidłowych, które znajdują się m.in. w owocach i warzywach, a tych, które sprowadzają nas na zły tor dbania o swoje ciało - węglowodany proste - znajdujące się w ziarnach oczyszczonych i słodkiej żywności przetworzonej. To właśnie one nie zawierają błonnika, jemy... jemy... jemy... i wciąż nie czujemy się najedzeni. 
Najbardziej spodobał mi się rozdział 7, który w sposób jak łopatą do głowy, mówi, że cukier nie jest substancją odżywczą... tak, wiem o tym, ale co z tego, jak te słodycze są takie dobre ? Czytałam ten rozdział słowo po słowie i na prawdę biłam się w pierś za moje grzechy jedzeniowe.
Przyznam się, że kiedy pogłębiałam ponownie swoją wiedzę w rozdziale pierwszym, przypomniało mi się spotkanie z diabetologiem i dietetykiem podczas mojej ciąży i cukrzycy, właśnie o tym była mowa o węglowodanach, białku i tłuszczu, który ja nieświadomie odstawiłam, przestałam używać nawet masła na kanapkę podczas ciąży, bo myślałam, ze dzięki temu zrobię lepiej, że być może cukier we krwi będzie prawidłowy, a tu proszę, okazało się, że jestem taka niedoczytana, niedokształcona, niedoinformowana, niemądra.... podstawowe błędy, przez które dzisiaj siedzę z nadwagą. 
Trochę mi to przypomina lekcję biologii,  być może i książkę, ale niestety książek nie pamiętam, w tym rozdziale dowiedzie się m.in również trochę o krwi - czyli powszechnym problemie, jak niedobór żelaza; przeciwutleniaczach, witaminach pełnych energii, elektrolitach i o tym, że woda to podstawa nie tylko w celu osiągnięcia prawidłowej wagi, ale woda to nasze życie. 

Drugi z rozdziałów poświęcony jest kondycji. Jajć, tutaj to ja powinnam wziąć krzesło, usiąść na przeciwko lustra i czytać na głos w między czasie patrząc na swoje ciało i w oczy. Otóż w tym wszystkim najważniejsze, aby zauważyć problem jaki mamy, Cameron wziąć zwraca się do nas. I znowu znajdziemy to twierdzenie                                    JESTEŚ TAKA, JAK SIĘ RUSZASZ 
To również prawda, z którą nie będę polemizowała. Tak bardzo ciężko osiągnąć sukces, ciężko jest zrzucić zbędne kg, nabrać prawidłowej kondycji, ale kiedy już dojdziemy do sukcesu, czujesz, że to ty ? Ja patrzę na siebie w lustrze i mam wrażenie, że patrzę na obcą osobę. Nie czuję się w środku tak - jak wyglądam. Jakbym była w więzieniu. Chciałabym zerwać te kg i czuć się lekko... ktoś powie - to się rusz, schudnij, gdyby to było takie proste.... byłoby cudownie. 
Kiedy natrafiłam na rozdział 21, byłam troszeczkę w szoku, tutaj ewidentnie mamy biologię, opis naszego kobiecego ciała, przypomnienie bardzo fajne. Przyznam, że miło się czytało, nawet jeżeli wszystkie te informacje już dawno są w głowie. 

Została ostatnia część, rozdział trzeci to nic innego jak umysł, bo tak na prawdę wszystko zaczyna się - tutaj - w naszej głowie. Opis, ze nasze ciało jest wspaniałe - i owszem jest, każde kobiece ciało jest wspaniałe, niepowtarzalne, tylko w jaki sposób o nie zadbany i jak będziemy prezentować, zależy tylko od nas samych, od naszej głowy, na ile pozwolimy działać i być piękne. Niestety nic za darmo, nic nie przyjdzie przyniesione nam na tacy, a samo nic się również nie zrobi. Czasami dobrze zrobić sobie taki rachunek sumienia, tylko żeby nie zostało na małej refleksji. Trzeba mniej mówić - więcej robić. Działać - działać - działać. 
Uważam, że książka jest przypomnieniem lekcji biologii - tak dosłownie, czytając nią było multum wiadomości, typowych lekcyjnych, oprócz tego, otworzenie oczu na wiele złych nawyków, takich typowych złych decyzji dotyczących jedzenia, warto było sięgnąć po tą lekturę. Pomimo wielu negatywnych opinii, bo ponownie o tym wspomnę, cieszę się, że sięgnęłam po poradnik. Napisany bardzo prostym językiem, który zrozumie dosłownie każdy. 
Czy poleciłabym poradnik ? Zdecydowanie tak, lekki i miły w czytaniu.
 



1 komentarz: