WYLĄDOWAŁAM NA POGOTOWIU.... (91)

Moje dziecko wyzdrowiało, gardełko wyleczone, a On szaleje na każde strony świata ( o tym wkrótce w 7 m-cu życia). Niestety 25.07 dopadło mnie ,,coś", bo wtedy jeszcze nie wiedziałam co, zaczęło się w nocy, wysoką temperaturą 39,2 i silnym bólem z prawej strony w okolicy nerek, przestraszyłam się, trudno mnie zaciągnąć do lekarza, ale tak poważnie bolało, że zdecydowałam się jechać na pogotowie, a tam Pani przebadała, tzw. powsadzała palce w brzuch, naciskała, zadała parę pytań i odesłała mnie do domu z antybiotykiem. Rano wcale nie było lepiej, wstałam z łóżku, jakby mnie pociąg przejechał, w głowie się kręciło, zwymiotowałam, wysoka temperatura.

Pojechałam do lekarza rodzinnego, z łaską dała skierowanie do chirurga, tam siedziałam w kolejce, dostałam skierowanie na usg jamy brzusznej, siedziałam w kolejce, zrobili usg wszystko dobrze, wróciłam do chirurga, siedziałam w kolejce, między czasie załatwiłam wizytę  u ginekologa na oddziale, bo już nie wiedziałam co mi jest, On od razu kazał zrobić mi wyniki krwi oraz moczu, wyszły fatalne, zaznaczę, że 3 dni wcześniej też robiłam i wyszło delikatne zakażenie układu moczowego, lekarz rodzinny dał mi żurawinę i furagin, abym pobrała, po 3 dniach w takim oto byłam stanie. Ginekolog mnie zbadał i od razu stwierdził ostre zakażenie, oczywiście wyniki moczu i krwi potwierdziły wszystko, dostałam antybiotyk jednorazowy do wypicia na noc. Po południu wróciłam do domu, znowu zwymiotowałam, nie mogłam jeść, pić, ruszać się, do antybiotyku było jeszcze parę godzin, póki zacznie działać też zejdzie.... na noc wzięłam wszystko co musiałam i na drugi dzień zaczęło się polepszać. Aktualnie, jest już dobrze, nic mi nie dolega. Bardzo się przestraszyłam, nigdy w życiu się tak strasznie źle nie czułam, cesarka, 3 dniówki, itp. to po prostu pikuś z porównaniem z tym w jakim byłam strasznym stanie. Na szczęście jest już dobrze i mam nadzieje, że się to już nie powtórzy. Nikomu nie życzę tak poważnego zakażenia dróg moczowych, cierpienie ogromne.
Jest dobrze, mama wyzdrowiała..... nie cierpię chorować.... na pewno jak każdy, ale choroba przy małym dziecku jest straszna. Nie dałam rady wstawać do Olka. Jajć.


1 komentarz:

  1. Matko, czasem faktycznie dopada nas coś takiego, że jest gorsze od innym dolegliwości....Najważniejsze, że doszli do tego co cię męczy i sprawia taki ból :)

    OdpowiedzUsuń