listopada 28, 2016

BYCIE MAMĄ TO CIĘŻKI KAWAŁEK CHLEBA. (114)

Związek, małżeństwo i wspólne mieszkanie już jest w pewnym sensie dużym wyczynem, aby poznać siebie, swoje przyzwyczajenia i nie zwariować w zawirowaniu tego wszystkiego co, kiedyś było moje / czy jego stało się nasze. Kiedy pojawiają się dwie kreski na teście ciążowym zazwyczaj (biorę pod uwagę tylko chciane ciąże) jest wielka euforia, po jakimś czasie emocje opadają i przychodzi strach, niepewność i wielka niewiadoma... ale to normalne, bo przecież wkrótce będzie nas trójka - nie dwójka.

 Pamiętam dzień w którym zrobiłam test ciążowy, był piękny, upalny dzień, wracając z pracy zajechałam po test, a nawet dwa, miałam przeczucie, że być może się już udało, bo czułam się zupełnie inaczej. Od razu w domu pierwsze co zrobiłam to test, dwie kreski ! byłam taka szczęśliwa, popłakałam się ze szczęścia. Ciąża była dla mnie okresem bardzo wyjątkowym, poznałam na nowo swoje ciało i umysł, poznałam też na nowo męża, ludzi w moim otoczeniu. Brzuch sprawił, że zaczęłam postrzegać życie całkiem inaczej, brzuch, dodatkowe kg, cukrzyca ciążowa, wiecznie pełen pęcherz, wyczulony węch, było to wszystko dla mnie niezłym wyzwaniem. Jednak otworzyłam oczy dopiero w momencie, kiedy na świat przyszedł mój syn. Żadna reklama, książka czy opowieści koleżanek nie oddają prawdziwego macierzyństwa. W telewizji nie mówią o problemach laktacyjnych, organizmie, który musi wrócić do zdrowia, nieprzespanych nocach, załamaniu nerwowym, braku cierpliwości, braku czasu, a często o braku wsparcia w wychowywaniu.
Media kreują piękne macierzyństwo, gładkie, pachnące, śpiące niemowlaki, a kobiety w ciąży gładkie i uśmiechnięta bez grama dodatkowego tłuszczu, rozstępów i worami pod oczami przez nieprzespane noce.
Bycie mamą to ciężki kawałek chleba, sprostać oczekiwaniom stawianym przez samą siebie, by być tą prawie idealną mamą. Pierwsze miesiące to praktycznie rezygnacja z siebie i poświęcenie się dziecku, a jeżeli jest inaczej to dziwie się mamą, które po 2 tygodniach od porodu wracają do pracy.
Dla mnie urlop macierzyński to miesiące nowego życia i całkowitej przemiany, oddałam całą siebie dla dziecka, ale wiem, że powrót do pracy pozwoli być mi szczęśliwą, ponieważ siedzenie w domu niestety, ale jest dla mnie karą, przez tyle lat zawsze pracowałam i jestem do tego przyzwyczajona, praca sprawia, że czuję się dowartościowana, ważna, warta, mądra i niezależna, powrót pozwoli mi być szczęśliwa w 100%, a dzięki temu przekażę uśmiech mojemu dziecku.... żeby nie było, to nie jest tak, że teraz nie jestem szczęśliwa, a moje dziecko się nie uśmiecha. Po prostu czegoś mi brakuje:) dlatego muszę to uzupełnić.
Bycie mamą to codzienna praca, bardzo ciężka, aby mi się chciało po nieprzespanej nocy, po marudzeniu i tą rutyną, która zabija chęci. Ale jestem mamą i jestem szczęśliwa, mam zdrowego syna i chcę każdego dnia dawać mu to co najlepsze.
Bycie mamą to wyjątkowa rola.

2 komentarze:

  1. Punkty w ramce, do wszystkich pasuę :) Na szczęście zimną kawę zwyczajnie lubię :) Duża torebka to się nawet przydaje, ale co się zmieniło w przypadku torebki odkąd jestem mamą? ZAWSZE mam w niej mokre chusteczki, mimo, że córka skończyła już 7lat :) Zawsze znajdzie się sytuacja, w której tylko one sa w stanie pomóc :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bycie mamą to ciężki kawałek chleba, ale jakże satysfakcjonujący.

    OdpowiedzUsuń