listopada 24, 2016

CHCĘ ODDAĆ SWOJE DZIECKO ! (113)

Wiem, że jest jeszcze trochę czasu do 05 lutego, bo właśnie tego dnia kończy się mój urlop macierzyński, ale jak to ja często wybiegam w przyszłość i myślę, analizuję, zamartwiam się. Jestem przerażona, jak to mam wrócić do pracy ? mam zostawić ?

Otóż, zaopiekować się Olkiem ma babcia (teściowa).
doszłam do wniosku, że:
1. Mam zbyt dobrą pracę, abym zrezygnowała z niej na poczet urlopu wychowawczego.
Jakie plusy?
+ praca od poniedziałku do piątku
+ od 8:00-16:00
+ dobry szef
+ umowa na stałe
+ praca w biurze
Pewnie niektóre mamy mnie zlinczują, jak to praca ważniejsza od syna ?! NIE ! NIGDY !
Jednak w tej całej wariacji macierzyństwa, marzę o normalności, o funkcjonowaniu mnie jako kobiecie.
Początkowo myślałam sobie, że może żłobek, ale kurcze roczny Olek do żłobka? kiedy właśnie znowu przechodzimy wirusa z gilem po pachy...
Niania ?! Musiałabym płacić minimum w moim regionie ok. 1000zł., dowozić nianię na miejsce bo mieszkamy 8km poza miastem, a jeżeli nie, to wiadomo na wodzie nikt nie jeździ. Cóż....
Nie chciałam prosić teściowej z bardzo wielu względów, bo ma obowiązki też, teście mają gospodarstwo, także tutaj urlopu nie ma, Ona też lubi warzywka, ogródki, obiadki dla reszty, która mieszka z nimi.... jednak otworzyłam oczy.
Moja mama - pracuje na etacie, więc niestety. Teściowa mieszka w tej samej wsi. Zapytałam wprost czy zajmie się Olkiem od marca do czerwca, potem moja mama ma wakacje, także zajmie się młodym.
Martwię się bardzo czy oby sobie poradzi, ale On jak ją widzi reaguje dobrze, cieszy się. No cóż, przede mną jeszcze trochę czasu. Wydaje mi się rozwiązanie teściowej najrozsądniejszym wyjściem, ma trzech synów, także krzywdy mojemu dziecku przez 4 miesiące nie zrobi. Ale wiadomo jak to mama, jak to ja, wszystko wyolbrzymiam, martwię się. Myślę jednak, że przebywanie z innymi osobami zrobi małemu dobrze, różne otoczenie jest ok, oby tylko nie podważać autorytetu rodziców i naszych zwyczajów, bo dziecko dostanie wariacji.
Będzie dobrze... musi być.
Mamuśki, a Wy jak sobie radziłyście z zostawieniem dziecka, w ogóle zostawiałyście ? Jak to było w waszym przypadku  ?

5 komentarzy:

  1. Moje ma już 7 lat, a nadal przeżywam fakt, że od czasu do czasu muszę ją zostawić, u dziadków, czy tam babci. Bo przecież kto się nią zamie lepiej niż ja? Ale wiem, że przecież, krzywdy jej nie zrobią, kochają ją, miłością bezgraniczną, rozpieszczają, i oddali by za nią życie! :) Więc musisz przekonać się do tego, i myślę, że ustalić pewne zasady z teściową.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miki idzie do żłobka od marca, będzie miał wtedy skończone 15mcy. Boję się, że zacznie chorować, to normalne. Jednak po przeanalizowaniu plusów i minusów wyszło nam, że wolimy żłobek niż obcą nianię. Dziadkowie pracują, wiec to też odpada. Ja do pracy chcę wrócić, bo na moje miejsce chętnych jest sporo. A poza tym wiadomo, nikt nie śpi na kasie... Boję się jak Miki sie odnajdzie, szczególnie że rzadko się rozstajemy. Jednak taka rozłąka może wpłynąć na niego rozwojowo i to sobie powtarzam, gdy wpadam w panikę ;-) Zobaczymy jak będzie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem ci, ze przy takim rodzaju pracy i plusach, które wymieniłaś....tez bym chętnie popracowała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas żłobek sprawdził się rewelacyjnie. Na początku mały protestował bo chyba nie rozumiał czemu nagle z dnia na dzień musi iść do obcego miejsca nawet na te dwie godzinki. Za to teraz po trzech miesiącach idzie z uśmiechem. Mnie to również wyszło na dobre , macierzyński to była dla mnie ciężka harówka , także teraz w pracy czuje ze odpoczywam i resetuje się.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozumiem całkowicie Twoją chęć powrotu do życia zawodowego :) Moim zdanie mama powinna spełniać się, tam gdzie ma potrzebę. Dzięki temu będzie naładowana szczęściem i energię i przekaże je swojemu dziecku.

    Pracuję głównie w domu, tak więc ten dylemat mnie w tak dużym stopniu nie dotyczy. Ale zdarzają się dni, w których muszę zostawić dziecko pod opieką na kilka godzin. Zajmuje się nim teściowa. Od początku ustaliliśmy zasady opieki i co pewien czas je powtarzamy. Generalnie nie mam zastrzeżeń, bo babcia naprawdę się stara. Niestety są pewne metody wychowawcze, których nie jesteśmy w stanie wyegzekwować - siła przyzwyczajenia jest silniejsza :/ Z tego względu pasuje mi, że mam elastyczną pracę (mąż również) i sami zajmujemy się wychowaniem dziecka w jego pierwszych latach.

    OdpowiedzUsuń