stycznia 09, 2017

46 TYGODNI WSPÓLNEJ DROGI TO NA PRAWDĘ WSPANIAŁA LEKCJA DLA MOJEJ MĄDROŚCI. (123)

Rozmawiając z innymi mami, które mają w bardzo podobnym wieku pociechy, zawsze powtarzam ,,każde dziecko rozwija się w swoim tempie", nie lubię, kiedy zaczyna się porównywanie dzieci ,,a mój to - a mój to tamto - a tamten to jeszcze tego nie robi - a ten to taki wspaniały", takie sytuacje wywołują we mnie pewną niechęć, frustrację i niekiedy sprawiają przykrość. Rozwój niemowlaka to indywidualna sprawa jego samego ! nie nauczę go mówić zdaniami, ani też tańczyć na jednej nodze, we wszystkim jedynie mogę go z całego serca wspierać w prawidłowym rozwoju.


Jedenasty miesiąc to już ostatni przed tym najważniejszym, kiedy moje dziecko wkroczy w świat ,,dziecka", już dzisiaj mogę być dumną mamą. Mój syn zmienia się każdego dnia, ale najpierw zacznę od siebie... przez te 46 tygodni przeszłam wszystkie możliwe emocje towarzyszące matce, od łez, strach, frustrację, niechęć, desperację, po bezwarunkową i ogromną miłość, empatię, zrozumienie, czułość. Każdego dnia uczę się i będę się uczyła jeszcze przez wiele lat cierpliwości, która każdego dnia jest mi potrzebna jak powietrze, aby podchodzić do zachowań mojego dziecka z dystansem; dziś dziwię się sama sobie, że potrafię podchodzić tak nerwowo, mam po tym ogromne wyrzuty sumienia, ale uczę się. Nie ma spokojnych matek - są tylko kochające i uczące się. 
Dni są najpiękniejsze, widzę jak moje dziecko się rozwija, napawa mnie to ogromną radością i wdzięcznością, że mam takie szczęście. 
Kolejny miesiąc zleciał....
- waga: 9800g, 75cm, zęby: 4, 
- pojawiły się zęby ! była cisza, jest burza, obie jedynki na górze już nas przywitały i dwójki cudownie się przebijają, Olek przechodzi to bez podwyższonej temperatury, biegunki, czy innych dolegliwości, owszem jest troszkę bardziej marudny, ale nic poza tym,
- przytrzymując się rękoma podnosi się z pozycji leżącej na plecach w pozycje siedzącą,
- przez parę sekund stoi sam, coraz częściej się puszcza robiąc krok w moją stronę,
- obchodzi dookoła stolik, chodzi przy meblach i szafkach, chodzi popychając większy samochód,
- to mały odkurzacz, znajdzie wszystko, podniesie i od razu celuje do buzi,
- jest bardzo spostrzegawczy, wie, że daną rzecz schowałam, albo zmieniła swoje miejsce,
- jest samodzielny, potrafi sam się bawić nawet przez godzinę,
- wszędzie go pełno, jeżeli był w kuchni to już go tam nie ma - pewnie wchodzi po schodach,
- uwielbia bawić się piłkami i samochodami; piłeczkę potrafi odrzucić albo turlać przed sobą, a samochodem jeździ w miejscu,
- nakłada sobie sam pieluchę na głowę czekają na ,a ku ku" bardzo się wtedy śmieje,
- lubi się ganiać na czworakach, 
- lubi, kiedy się mówi o piesku,
- w dalszym ciągu nie cierpi się ubierać,
- lubi kiedy czytam mu książeczki, interesuje się,
- kiedy czegoś chce pokazuje to paluszkiem,
- robi ,,pa pa" rączką, przepięknie to wygląda,
- nie boi się ludzi, chętnie do nich idzie,
- robi siku na nocnik, wie, że kiedy mówię ,,siu siu" chodzi o sikanie, chętnie i grzecznie siedzi na nocniku, czasami zdarzy się, że zrobi kupkę, ale wtedy to ja muszę wyczaić sytuację, żadnych z tych potrzeb nie umie zakomunikować,
- zaczął wymuszać / okazywać swoje niezadowolenie, marudzi, czasami płacze - bez łez, krzycząc, 
- uwielbia pić w kubka, szklanki, jeżeli widzi, czy ja - czy mąż pije coś, od razu jest obok nas i musi spróbować,
- uwielbia jeździć na sankach.
Jakoś ostatnio zrobiło mi się mało czasu na cokolwiek, obowiązki domowe i Olek zajmują mi całe dnie, nie wiem jak będzie wyglądał mój powrót do pracy, wiem, że zrobi to dla mnie dobrze, wyjście do ludzi spowoduje, że nie będę takim leniem jak jestem teraz, jednak boje się zostawić syna pod opieką teściowej, wiele jej zachowań mi nie odpowiada, zresztą wiadomo, że zawsze dla dziecka najlepsza będzie mama, chociaż pociesza mnie to, że od września pójdzie do żłobka i tam zabawa z rówieśnikami, dyscyplina, przebywanie w gronie różnych charakterów zdziała na rozwój mojego dziecka lepiej niż pobyt 8h dziennie z babcią czy tak jak teraz ze mną. 
Cóż.... oby oby oby.... było dobrze i był zdrowy. Teraz odliczam dni do 1 urodzin :) 

3 komentarze:

  1. U nas z zębami tez jakiś czas była cisza ,a potem sypały się po cztery naraz , a ślina leciała dosłownie litrami :) Oj kochana, emocji to jeszcze sporo cię czeka, mówi to matka siedmiolatki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. u nas też pojawianie się ząbków nie było takie straszne. Obyło się bez temperatury i nocnego wstawania.

    OdpowiedzUsuń
  3. To już roczek?! Kiedy to zleciało! Ja również nie lubię, jak porównuje się dzieci. Przy Kubie często się irytuję, kiedy słyszę, że jakieś tam inne już tak ładnie mówi. Mam ochotę powiedzieć: a co mnie to obchodzi? :D
    Teraz szczególnie wiem, że każde dziecko jest inne. Kuba na osiem miesięcy miał pięć zębów i rwał się do chodzenia, a Leo ma dwa i ma gdzieś stąpanie :) i dobrze. Wszystkiego dobrego dla Was!

    OdpowiedzUsuń