lutego 05, 2017

Przesiedziałam miesiąc na kanapie, aż mnie dupa rozbolała ! Narzekam na wiele rzeczy - znowu !! (125)

Ząbkowanie, skoki rozwojowe, moje zmęczenie mechanizmu, psychiczne i fizyczne wypalenie spowodowały, że znowu usiadłam na kanapie i przesiedziałam prawie miesiąc. Dookoła dzieje się może nie zbyt wiele, ale wystarczająco, aby czuć się zmęczoną. Niestety nadal jako samotna mama, mam wrażenie, że wstaje, robię śniadanie, dbam o tego mojego szkraba, kładę się, wstaję w nocy i tak dzień w dzień. Styczeń zleciał od tak sobie, luty zaczął się kiepsko, dopadła mnie niezła grypa, która skończyła się na antybiotyku i bardzo kiepskim samopoczuciem, moja mama mając ferie w pracy zabrała młodego (26.01) do siebie na dzień i noc, aby chociaż się nie zaraził, ale niestety, ja ledwo żywa dostałam telefon od mamy nast. dnia, że młody dostał gorączki, było już za późno... pogrzałam do Niego, dostał czopki, a potem wizyta u lekarza.... chciałabym posłać kilkaset złych słów na doktor mojego dziecka, ale się powstrzymam.


Rozebrałam młodego, szanowna Pani doktor posłuchała, pobadała i uwaga ! na leżąco zajrzała mu do buzi, włożyła patyk tak głęboko, że zarzygał pół gabinetu (szkoda, że nie doktor), otóż w najbliższym czasie przenoszę Olka do innego doktora, podobno w naszym mieście jest najlepszy ordynator oddziału dziecięcego, który od jakiegoś czasu przyjmuje w szpitalu, wcześniej był tylko prywatnie, teraz dostępny i bardzo chwalony przez inne mamy. Po takiej akcji i kilku innych nie chcę mieć z tą przychodnią (aktualną) nic do czynienia. Chciałabym jeszcze nadmienić jak Pani doktor przepisuje dziecku leki, niestety młody jest nadwrażliwy na sacharozę i poinformowałam o tym lekarza, bo zazwyczaj przyjmowanie tych śmiesznych syropków dla dzieci kończy się wymiotami, są one takie wstrętne - czyt. słodkie, że młody od razu wymiotuje. Ale nie !!! wielmożna Pani doktor przepisała znowu taki syrop, że pożal się Boże !! Nie chcę się nakręcać, ale zwykłe przeziębienie u dziecka, kończy się dla Niego katorgą, nie dość, że i tak się męczy podwójnie jak dorosły to jeszcze takie ekscesy typu wsadzanie patyka za głęboko, dziwne syropki, niepotrzebne wymioty i stres.
02.02 mieliśmy umówioną prywatną wizytę do laryngologa w związku z podejrzeniami, że niby refluks, pisałam Wam o tym tutaj, neurolog do którego jeździliśmy dała skierowanie na badanie ph-metryczne + rehabilitację, bo Olek często trzyma główkę na bok i być może ma refluks, doktor rodzinna mówi, że ma też wiotkość krtani i idzie zwariować !! Umówiłam do lekarza prywatnie, żeby przebadał młodego, okazało się, że nie ma żadnej wiotkości ! czasami chrapocze - głośniej oddycha, jest to uwarunkowane genetycznie, cała ta ślina bardziej mu się osadza z tyłu na języczku / gardle i dlatego to słychać, zaniknie samo po roku czasu i nie ma żadnego refluksu, tym bardziej, że nigdy my się nie ulewało i nie miał żadnych podejrzanych zachowań / czynników podobnych do refluksu. Doktor stwierdził ,, nie wyobrażam sobie badania ph-metrycznego u Niego" idzie zwariować prawda??? Jak mi zaraz dzieciaka zaczną leczyć to ja zwariuje, a młody będzie narażony na totalny - niepotrzebny stres !!
Trochę się uspokoiłam po wizycie, obserwuje, patrzę, z głową też jest lepiej, bo UWAGA !! Olek już chodzi :) śmiga jak opętany, może i przez to mam mniej czasu.
Także sami widzicie niby nadal siedzę w domu, ale czasu braknie. Wracam do pracy 3 kwietnia, wykorzystuje urlop z 2015 i 2016, cały zostanie mi z 2017, chcę zostać z Olkiem jak najdłużej, bo niestety nikt się nim nie zajmie lepiej niż ja, jeszcze moja mama postępuje bardzo podobnie, nie podważa mojego autorytetu i na prawdę podoba mi się jej podejście do mojego dziecka.
Dzisiaj niedziela.... ach ta ostatnia niedziela.... za parę dni moje dziecko kończy ROK, co za niesamowite uczucie, jak to szybko zleciało, zaczynam przygotowania, bo urodziny robię w domu w sobotę (11.02), bo 08.02 wypada w środku tygodnia, a większość ludzi pracuje, także sobota będzie odpowiednia.
Mam nadzieje, że uda mi się wszystko idealnie przygotować, aby mój syn był zachwycony swoimi pierwszymi urodzinami.

1 komentarz:

  1. Ta zima jest okropna, bo nie ma chyba dziecka które by nie musiało odwiedzić lekarza. Życzymy dużo zdrówka

    OdpowiedzUsuń