MIŁOSĆ, KTÓRA ZAMIENIŁA SIĘ W NIENAWIŚĆ.

MIŁOSĆ, KTÓRA ZAMIENIŁA SIĘ W NIENAWIŚĆ.


Patrzysz mu w oczy i myślisz sobie ,,to ten jedyny", na początku rozmawiacie ze sobą, spędzacie wystarczająco sporo czasu, miesiące mijają, jesteś zauroczona, potem myślisz, że zakochana. Po kilku latach nadeszła wyjątkowa chwila, zaręczyny, ślub, dziecko....
Pokazał swoje prawdziwe oblicze.
Zostawił Cię w szpitalu, nie było Go wtedy, kiedy najbardziej potrzebowałaś pomocy, tygodnie mijały, a On żył swoim życiem, pracował, zajmował się głupotami dookoła związane z podwórkiem i ogólnie swoimi sprawami...

PRACUJĄCA MAMA - JAK TO WSZYSTKO OGARNĄĆ!

PRACUJĄCA MAMA - JAK TO WSZYSTKO OGARNĄĆ!


No i nadszedł czas, że i na blogu będę pisała z perspektywy 
mamy pracującej. 
3 kwietnia wróciłam oficjalnie do pracy i najgorszy był jedynie pierwszy dzień, o którym pisałam Wam tutaj. Niestety dopadł mnie brak komfortu... bo taki powrót i dużo zaległości - wiecie !,  powrót do domu, tęsknota za młodym, dały mi kopa psychicznego, ale każdy kolejny dzień był o wiele lepszy.....

POWRÓT DO PRACY - PIERWSZY DZIEŃ

Siedziałam w domu i powtarzałam, że chcę wrócić do pracy......
W nocy wstałam do młodego tak jak zawsze, niestety nadal jeszcze czasami się budzi, dodatkowe ząbkowanie również przeszkadza mu w spokojnym śnie. Rano mąż wstaje do pracy o 6, ja wstałam zaraz po nim, niestety..... zadzwonił telefon - przypomnienie męża i Olek przez to się obudził, był na nogach już o 6:30. Ubrałam go, między czasie ja już byłam gotowa i zrobiłam śniadanie. Teściowa przyszła o 7:30, szybka wymiana informacji i wsiadłam w samochód. Byłam wcześniej, więc jeszcze zdążyłam umyć samochód na myjni. Pierwsze chwile dziwne, bo jest nowa pracownica, przyszła za mnie 7 miesięcy temu i została, a więc nie wróciłam na swoje miejsce, swój komputer, gdzie miałam wszystkie, znane mi dokumenty i programy, dostałam nowy, z jednym programem WF-mag. Niestety tak długa nie obecność przyniosła wiele zmian, firma cały czas się rozwijała i rozwija, a ja byłam w domu, więc zaległości mam sporo i do tego niestety, ale również wiele spraw pozapominałam.
Jakoś to wszystko zleciało, 8h jakby na zegarku płynęło i bardzo mnie to cieszyło, chociaż osobiście uważam, że atmosfera jest w porządku, to czuje ogromny dyskomfort psychiczny, przez moje zaległości.
Panie już wcześniej szły swoim trybem, a ja siadam i siedzę.. i czekam, co mogę robić, aby wdrożyć się znowu w temat.
Czuje się jak w nowej pracy. Nie było mnie w pracy od początku listopada 2015 roku do kwietnia 2017, także na prawdę sporo.
Wróciłam do domu, szybki obiad, Olek super, zadowolony, z teściową też jak siedział nie było najmniejszych problemów. Ale jednak emocje wzięły górę, popłakałam się jak bóbr, bo było mi wczoraj źle, wypłakałam się za wsze czasy, a może i nie. Ugotowałam zupę na następny dzień - czyli dzisiaj, posprzątałam i już był wieczór, wyszłam z młodym na dwór, ale chciałam się schować do domu, bo emocjonalnie nie dałam rady.
Wiem, że Olek jest pod dobrą opieką. W pracy atmosfera ok. Ale z burzą tych wszystkich emocji i tak nie wygram. Mam wyrzuty sumienia, że tak chciałam do pracy, że się tak denerwowałam, że muszę siedzieć w domu, po jednym dniu oficjalnego wyjścia do pracy, widzę plusy siedzenia z synem.
Niestety jakiś etap się zakończył, kolejny, powstanie być może książka z prawdziwą historią. Chciałabym, wiecie.....
Czas płynie, 3 miesiące z teściową, potem z moją mamą w okresie wakacyjnym, od września do żłobka, to również będą kolejne emocje, a znając mnie - nie łatwe....
Mam nadzieje, że się wszystko unormuje.... na pewno.