POWRÓT DO PRACY - PIERWSZY DZIEŃ

Siedziałam w domu i powtarzałam, że chcę wrócić do pracy......
W nocy wstałam do młodego tak jak zawsze, niestety nadal jeszcze czasami się budzi, dodatkowe ząbkowanie również przeszkadza mu w spokojnym śnie. Rano mąż wstaje do pracy o 6, ja wstałam zaraz po nim, niestety..... zadzwonił telefon - przypomnienie męża i Olek przez to się obudził, był na nogach już o 6:30. Ubrałam go, między czasie ja już byłam gotowa i zrobiłam śniadanie. Teściowa przyszła o 7:30, szybka wymiana informacji i wsiadłam w samochód. Byłam wcześniej, więc jeszcze zdążyłam umyć samochód na myjni. Pierwsze chwile dziwne, bo jest nowa pracownica, przyszła za mnie 7 miesięcy temu i została, a więc nie wróciłam na swoje miejsce, swój komputer, gdzie miałam wszystkie, znane mi dokumenty i programy, dostałam nowy, z jednym programem WF-mag. Niestety tak długa nie obecność przyniosła wiele zmian, firma cały czas się rozwijała i rozwija, a ja byłam w domu, więc zaległości mam sporo i do tego niestety, ale również wiele spraw pozapominałam.
Jakoś to wszystko zleciało, 8h jakby na zegarku płynęło i bardzo mnie to cieszyło, chociaż osobiście uważam, że atmosfera jest w porządku, to czuje ogromny dyskomfort psychiczny, przez moje zaległości.
Panie już wcześniej szły swoim trybem, a ja siadam i siedzę.. i czekam, co mogę robić, aby wdrożyć się znowu w temat.
Czuje się jak w nowej pracy. Nie było mnie w pracy od początku listopada 2015 roku do kwietnia 2017, także na prawdę sporo.
Wróciłam do domu, szybki obiad, Olek super, zadowolony, z teściową też jak siedział nie było najmniejszych problemów. Ale jednak emocje wzięły górę, popłakałam się jak bóbr, bo było mi wczoraj źle, wypłakałam się za wsze czasy, a może i nie. Ugotowałam zupę na następny dzień - czyli dzisiaj, posprzątałam i już był wieczór, wyszłam z młodym na dwór, ale chciałam się schować do domu, bo emocjonalnie nie dałam rady.
Wiem, że Olek jest pod dobrą opieką. W pracy atmosfera ok. Ale z burzą tych wszystkich emocji i tak nie wygram. Mam wyrzuty sumienia, że tak chciałam do pracy, że się tak denerwowałam, że muszę siedzieć w domu, po jednym dniu oficjalnego wyjścia do pracy, widzę plusy siedzenia z synem.
Niestety jakiś etap się zakończył, kolejny, powstanie być może książka z prawdziwą historią. Chciałabym, wiecie.....
Czas płynie, 3 miesiące z teściową, potem z moją mamą w okresie wakacyjnym, od września do żłobka, to również będą kolejne emocje, a znając mnie - nie łatwe....
Mam nadzieje, że się wszystko unormuje.... na pewno.

1 komentarz:

  1. Przywykniesz do zmian, zobaczysz, początku bywają cieżkie ale dasz radę!

    OdpowiedzUsuń