ZESTAW CUTE ANIMALS - testowanie z synem jest najlepsze.

ZESTAW CUTE ANIMALS - testowanie z synem jest najlepsze.

Witajcie kochani ! Przyznaję się, że ostatni miesiąc to ogromny miesiąc testowania, staram się robić to dość regularnie, ale też potrzebuję czasu na ,,porządne" przetestowania danej rzeczy, a tym bardziej nie jest to lekkie, kiedy testerem jest - syn.

Dzisiaj przedstawiam Wam piękny zestaw Cute Animals, który otrzymaliśmy od Canpol Babies, daaawno temu.... dlatego dzisiejsza recenzja, będzie bardzo konkretna, dlaczego ? bo zestaw, który otrzymaliśmy był tyle razy myty, że mogę napisać tu szczerze,co sobie myślę.
Przede wszystkim zestaw zawiera:
- głęboką miseczkę,
- płaski talerz,
- sztućce,
- kubek,
- kubek treningowy od 6 m.ż.

Jeżeli ktoś mnie śledzi wie, że mój syn to już ,,mały-dorosły" bo ma 2 lata i 4 miesiące, trochę gadżetów przeszło przez nasze ręce. Były lepsze i gorszej jakości produkty, który np. do dzisiaj są z nami i z chęcią mój syn z nich korzysta. Zestaw, który dostaliśmy jest przepiękny i właśnie dlatego tak bardzo chciałam go przetestować. Talerze mają motyw z pieskiem, odciski łapek, jest jasno niebieski z dodatkiem czerwonego i szarego.









Jak wcześniej już napisałam nasze testowanie trwa bardzo długo, praktycznie przez miesiąc czasu dawałam synowi jeść z tych właśnie talerzy i sztućców, mogę stwierdzić, że tej produkcji rzeczy są super, pomimo różnego jedzenia, które znajdowało się w miseczkach - nie odbarwiało rysunków, pomimo gąbki i mocnego dociskania, nic się nie zdarło.
Szczerze to bardzo jestem zadowolona, do dnia dzisiejszego rzeczy wyglądają jak nowe. Są bezpieczne i ładne. Dziecko nie zrobi sobie nimi krzywdy, talerze są lekkie, plastikowe, nie posiadają żadnych ostrych krawędzi, sztućce są zakończone na okrągło, a kubeczek, lekki i również nie posiada żadnych, niebezpiecznych elementów.





Kubek jak się okazało poszedł w odstawkę, bo syn chyba sam wiem, że jest za duży na ,,smoczki", ale daliśmy w prezencie młodszemu dziecku, u którego kubek sprawdza się super.
Jeżeli planujecie zakup sztućców i talerzy dla dziecka, spokojnie Wam polecam, są tanie i dobrze wykonane.




Nasze testowanie zakończyło się zadowoleniem :) i w dalszym ciągu używamy tych przedmiotów.

ALEKSANDER KOLORUJE I POZNAJE ZWIERZĄTKA Z WYDAWNICTWEM MARTEL.

ALEKSANDER KOLORUJE I POZNAJE ZWIERZĄTKA Z WYDAWNICTWEM MARTEL.

Witajcie kochani, dzisiaj chciałabym przedstawić Wam ostatnią z trzech książeczek, którą otrzymałam wraz z moim synem do testowania, przyjechała do nas prosto z Kalisza. Jest to kolorowanka pt. ,,Koloruję i poznaję zwierzątka".
Zalety książeczki do kolorowania to: - posiada, aż 32 obrazki do kolorowania z różnymi zwierzątkami, - dookoła zwierząt są kolory, które dziecko poznaje, - kartki są grube, - obrazki proste, - bardzo dużo zwierząt do poznania w kolorowance, np. piesek, jeleń, kaczuszka, lew, konik, żyrafa, itp. - niska cena, - można kupić bez wychodzenia z domu. Jak już pisałam Wam wcześniej kolorowanki mają w sobie pozytywne działanie na rozwój małego człowieka, wystarczy tylko odpowiedni wybór do wieku i rozwoju dziecka. Kolorowanie to aktywność, która w rewelacyjny sposób rozwija sprawność dłoni i palców, dzięki funkcji - kolorowania, dziecko uczy się trzymać kredę i ćwiczy mięśnie dłoni, co w przyszłości ułatwi mu naukę pisania. Książeczka od Wydawnictwa Martel jest wykonana z wysokiej jakości tworzywa, dzięki czemu dziecko nie tylko może sięgać po kredki, ale i po farby. Moja opinia to 100% zadowolenia, po zachowaniu syna również wnioskuję, że był zadowolony i zainteresowany kolorowanką. Zapraszam do oglądania zdjęć :)
A ja dziękuje wraz z synem za wspaniałe prezenty i możliwość przetestowania.
KONKURS WAKACYJNY Z CANPOL BABIES

KONKURS WAKACYJNY Z CANPOL BABIES

Do wygrania jest zestaw z termoizolacyjną torbą spacerową marki Canpol babies.

Zadanie konkursowe:

1. Opisz swoje tegoroczne plany wakacyjne z rodziną.
uwaga -> (Jeżeli z jakiś przyczyn nie masz żadnych planów w tym roku) 
2. Opisz maksymalnie w 4 zdaniach gdzie spędziłaś/eś wakacje w poprzednim roku + 1 zdjęcie. 

ZACZNIJ OD PRZECZYTANIA REGULAMINU, JEŻELI NIE SPEŁNISZ WARUNKÓW ODPOWIEDZI NIE BĘDĄ BRANE POD UWAGĘ. 

Regulamin:
1. Konkurs zorganizowany jest dla czytelników bloga matkapolka89.blogspot.com
2. Warunkiem jest obserwowanie bloga oraz fanpag-u.
Proszę zostawić pod postem konkursowym komentarz - BIORĘ UDZIAŁ.
3. Konkurs trwa od 12.06.2018 do 26.06.2018. (włącznie).
4. Nagrodą jest zestaw z termoizolacyjną torbą spacerową marki Canpol Babies.
5. Sponsorem nagrody jest firma Canpol Babies . 
6. Nagrodę wysyła firma Canpol Babies 
7. Odpowiedzi na pytanie konkursowe należy wysyłać na  maila -> annach1989ch@gmail.com
z dopiskiem - ,,Biorę udział, obserwuje bloga jako ........., obserwuje fanpag jako......."
8. Uczestnikami konkursu mogą być TYLKO osoby pełnoletnie mieszkające na terytorium Polski.
9. Spośród nadesłanych odpowiedzi zostanie wybrana 1 - zrobi to osobiście właścicielka bloga matkapolka89.
10. W konkursie uczestnik bierze udział dobrowolnie i bezpłatnie.
11. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone w ciągu 2 dni od zakończenia.
12. Po dokonaniu wyboru zwycięscy zobowiązani są do przesłania danych adresowych, w celu wysłania nagrody, zgodnie z obowiązującym RODO, przy wysyłaniu adresu pod spodem należy zamieścić ,,zgadzam się na przetwarzanie swoich danych osobowych dla właścicielki bloga matkapolka89 oraz firmie canpolbabies w celu przesyłania odpowiedzi na zadanie konkursowe oraz ewentualnych danych do wysłania nagrody."
13. Jeżeli zwycięzca nie zgłosi się w ciągu 3 dni, zostanie wybrana kolejna osoba.
14. Uczestnik biorący udział w konkursowe wyraża zgodę na akceptację tego regulaminu oraz na przetwarzanie danych osobowych zgodnie z Ustawą i Ochronie Danych Osobowych .
15. BIORĄC UDZIAŁ W KONKURSIE WYRAŻASZ ZGODĘ NA PRZETWARZANIE DANYCH OSOBOWYCH WG ROGO. 
JAK GRZESZYĆ TO TYLKO Z MAKO.

JAK GRZESZYĆ TO TYLKO Z MAKO.



Jakiś czas temu miałam ogromną przyjemność przetestować wraz z moja rodziną produkty firmy "MAKO",
- murzynki - ciepłe lody,




- beziki - małe, białe gwiazdki do dekoracji i konsumpcji,




- krążki bezowe do tortów.



Najpierw chciałabym przedstawić Wam historię działalności. Otóż firma  została założona przez Mariana i Krystynę Koperskich w 1978 roku. Swoją pozycję na rynku osiągnęli dzięki wysokiej jakości wyrobów, doświadczonej i wyspecjalizowanej kadrze pracowników oraz odpowiedniej polityce handlowej.
W celu dalszego doskonalenia smaku i różnorodności produktów, uruchomili w 2001 roku nowy zakład produkcyjny całkowicie dostosowany do wymagań Unii Europejskiej.
Od początku działalności jak opowiada firma ich celem była produkcja słodyczy o jak najlepszej jakości, dlatego m.in. posiadają certyfikat Systemu Zarządzania Jakością BRC Global for Food Safety, który gwarantuje prawidłową organizację produkcji, wysoką technologię, dużą mobilność w stosunku do klienta, terminowość w realizacji zamówień a przede wszystkim wysoką jakość produktów.

Przedmiotem działalności firmy jest produkcja wyrobów cukierniczych. Największą specjalnością są Murzynki tzw. ciepłe lody, urozmaicone pod względem wielkości, kształtu i smaku.
Właśnie dzisiaj chciałam napisać Wam moje wrażenia z testowania ciepłych lodów i małych bezików.
Teraz, kiedy sama jestem mamą, wróciłam do pracy, a czas jest bardzo ograniczony, kiedy często zapominam o sobie w wirze codziennych obowiązków, te właśnie lody i małe beziki pozwoliły mi przypomnieć sobie smak dzieciństwa.
Mam kilka takich właśnie typowych smaków, które przypominają mi moje najcudowniejsze dzieciństwo na świecie i w tej liście są właśnie ciepłe lody od firmy ,,Mako". Jest to chrupiący wafelek w kształcie kubka, wypełniony puszystym piankowym nadzieniem o smaku śmietankowym, zanurzony w polewie czekoladowej. Małe beziki są bombą słodkości, dla mnie idealnie sprawdziły się do ukochanej gorzkiej kawy. Delikatny posmak cytrynowy był taką idealną wisienką na torcie.



Pomimo tego, że paczka musiała przejechać do mnie kawałek drogi, miałam szczęście i otrzymałam ją w dobrym stanie.
Lody od razu tylko jak przeszłam próg domu były rozpakowane, a mąż był zachwycony, zadawając pytania skąd to wszystko mam, że tyle dobroci, dlaczego, co i jak.... co to za firma... Kiedy spróbował ciepłych lodów stwierdził, że są one pyszne, miękkie, mają świetny, delikatny smak - czyli nie za słodkie. Wiecie co ! przyznaję, że lody skradły moje serce. Jestem ogromnym łakomczuchem, ale powrót do dzieciństwa i ten niesamowity smak pozwoliły mi na chwilę pomyśleć o sobie.
Przepyszne !!
Teraz tylko zostały mi bezy do tortów, czekają w lodówce, aby zrobić mini tort dla mojej rodziny. Trzymajcie kciuki, mam nadzieje, że mi wyjdzie. Takie testowanie zawsze musi skończyć się uśmiechem na twarzy, bo jeżeli zajadamy się słodkości, ale ze zdrowym podejściem, to nawet takie pyszności mogą być ,,malutkim" grzeszkiem. Nie ukrywam, że chciałabym zajadać się wszystkimi ich produktami, które mają w swojej ofercie. A jak wchodzicie na stronę, to od razu robicie się głodki tych pyszności. 
STRONA OFICJALNA FIRMY


ZOO + Lotnisko Chopina w WARSZAWIE.

ZOO + Lotnisko Chopina w WARSZAWIE.

Moje marzenie się spełniło ! Tak bardzo chciałam odwiedzić ZOO w Warszawie i udało nam się zrealizować to w niedzielę 03 czerwca. Byłam w nim jeszcze jako dziecko i nie wiele pamiętałam, chociaż kilka scen podczas spaceru wróciło.


Może zacznę po kolei. Wyjechaliśmy z naszego podlasia o godzinie 7:00, droga do Warszawy zajęła nam ok 1,5 h, a w samym mieście ok 40 minut. W bramie ZOO byliśmy ok 9:30, także świeżo od otwarcia, byliśmy jedni z pierwszych. Wybraliśmy się ze swoimi znajomymi, którzy również mają syna w podobnym wieku jak mój Olek - 3 miesiące młodszy.  ZOO mieści się na praskim (prawym) brzegu Wisły, przy ul. Ratuszowej 1/3. Bilety kosztowały 52zł. - oboje z mężem musieliśmy zapłacić po 26zł. a Olek miał wejście za darmo. Przy kasie leżały też mapki zwiedzania. Warto się w nie zaopatrzyć, dzięki temu można sobie spokojnie chodzić, tak aby nie ominąć żadnych ciekawych miejsc.



























Samo zwiedzanie było bardzo przyjemne, nachodziliśmy się, spacerów nie było końca, dobrze, że wzięliśmy dla Olka wózek, bo dla takiego dziecka to zdecydowanie za dużo. Nawet, jeżeli ktoś nie wziął wózka, mógł zaopatrzyć się w specjalne wózki - w których można było ciągać dzieci.

Jeżeli chodzi o samo ZOO, wg mnie było super, dużo miejsca, super zwierzęta, można obejrzeć wiele ciekawych stworzeń. Jedynym minusem wg mnie to - to, że nie było żadnych strzałek. Uważam, że takie strzałki w którą stronę najpierw się kierować pomogłoby w swobodnym poruszaniu się. Jak tylko weszliśmy za bramę, nie wiedzieliśmy za bardzo jak iść, owszem mapa bardzo się przydała, ale strzałki zdziałałyby cuda. To jest oczywiście taka moja jedna, mała uwaga.
Na wielu uliczkach stały budki z lodami, goframi i innym jedzeniem. Trafiliśmy jeszcze na sponsorowaną przez Bank imprezę, gdzie za darmo były lody, zdjęcie w foto budce, różne zabawy dla dzieci i wiele konkursów. Bardzo mi się to spodobało, jak wiadomo takie imprezy, jeszcze za darmo bardzo zachęcają.
Mój syn był również zadowolony, reagował krzykiem ,,łaaaaaaaaaał" na widok wielu zwierząt, z buzi nie schodził mu uśmiech, trzeba poświęcić kilka godzin przynajmniej 2-3 na taki spacer po ZOO.


Kochani będąc w Warszawie, zdecydowaliśmy, że wybierzemy się na Lotnisko Chopina, aby pokazać prawdziwe samoloty dla Olka i to również był świetny pomysł.  Lotnisko położone jest przy ul. Żwirki i Wigury 1, ok. 10km od centrum Warszawy. No bo, jak to być i nie zajechać - musiałam koniecznie.

Oboje z mężem byliśmy zachwyceni wycieczką, tym, że nasz syn chłonie to wszystko jak prawdziwa gąbka, uczy się czegoś nowego, nie tylko poprzez książki i zabawki, ale na prawdę polecam.

Ile kosztowała wyprawa = 249zł.  
80zł. - tankowanie samochodu
56zł. - wejście do ZOO
20zł. - lody x 4szt.
15zł. - magnez z ZOO na lodówkę
10zł. - parking na lotnisku
14zł. - magnez z Lotniska na lodówkę + widokówka
54zł. - jedzenie w Md'Donaldzie

Rzeczy, które zabrałam ze sobą to oczywiście:
- ciuchy na zmianę dla Olka na wszelki wypadek,
- nocnik oraz nakładkę na kibelek, gdybyśmy musieli skorzystać, ale nas syn świetnie radzi sobie już sikając na stojąco,
- wózek,
- kanapki, wodę, kawę w termosie,
- książki dla Olka, aby miał zajęcie w trakcie jazdy,
- chusteczki suche + chusteczki mokre,
- aparat.

Piszę Wam tylko o takich rzeczach, które były nam potrzebne do takiej krótkiej, jednodniowej podróży, wiadomo, że długość trasy oraz termin pobytu zmienia nasze potrzeby.
Mam nadzieje, że mój wpis się Wam przyda do czegoś, a sami będziecie mieli ochotę zwiedzić Warszawskie ZOO, bo na prawdę warto. Z obserwacji widać, że wiele rodziców chce pokazywać swoim dzieciom to - co uczy.

Moje marzenie się spełniło, bo dawno marzyłam o ZOO, wrócić do mojego dzieciństwa, a to dopiero początek, bo mój syn jest najcudowniejszym dzieckiem na świecie (tak jak dla każdej matki - dziecko). Oboje z mężem chcemy go wspomagać w rozwoju właśnie poprzez podróże. A wiadomo, że od czegoś trzeba zacząć.