,,GDY TU DOTRZESZ." - REBECCA STEAD

,,GDY TU DOTRZESZ." - REBECCA STEAD

Książka opowiada o młodej, inteligentnej dziewczynie, Miranda ma wspaniałe życie, ma ułożony harmonogram każdego dnia, a kiedy wraca ze szkoły czeka na nią mama z obiadem.
Dziewczyna jest wyjątkowo dojrzała jak na swój wiek i wiecie muszę przyznać się Wam, że trochę odnalazłam siebie w książkowej postaci.

Moje życie było wspaniałe, idealne, do momentu, kiedy rodzice zaczęli chorować, musiałam dojrzeć na zapas, wiecie, kiedy rodziców nie ma w domu, a ja musiałam coś zrobić na obiad, posprzątać i zająć się swoimi lekcjami. Strach przed ich stratą był ogromny... ale w konsekwencji dzisiaj mamy spokojne i wspaniałe życie, a sytuacja ze zdrowiem jest unormowana.

Szczęście natomiast uśmiecha się wreszcie do mamy Mirandy, piszę wreszcie, ponieważ brała udział w zgłoszeniach do programu, typu tych naszych Milionerów i się dostała !
I od tego momentu można rzec, że wszystko zaczyna się komplikować.

Pewnego dnia Miranda znajduje dziwny liścik, w którym napisane jest co się wydarzy w przyszłości.. dziwne ? jak Ty byś zareagowała, gdybyś znalazła taki liścik ? ja na pewno bym go zignorowała i wyrzuciła, no bo w takie rzeczy nie wierzę... i tak właśnie zrobiła Miranda, myślała, że to żart i go wyrzuciła.

Po kilku tygodniach dziewczyna otrzymuje drugi liścik i również go ignoruje, ale po trzecim razie, kiedy w liście jest wiadomość ostrzegająca, że coś złego może się przydarzyć jej bliskiej osobie, coś w niej pęka...

Więcej Wam nie zdradzę, bo nie chcę...
Ostatnie pozycje, które czytam są bardzo tajemnicze i z tą dozą ciekawości, chciałabym Was zostawić.
Książka tak jak każde poprzednie z wydawnictwa IUVI są napisane bardzo przystępnym i lekkim językiem, dzięki czemu książki idealne są na wieczór i relaks.


Mam wrażenie, że najlepszym przedziałem wiekowym tych książek będzie wiek gimnazjalistki, dla młodych dziewczyn, gdzie to wyobraźnia działa najmocniej.
Polecam ciepło :)

 ,,NA KRAWĘDZI WSZYSTKIEGO..." - JEFF GILES

,,NA KRAWĘDZI WSZYSTKIEGO..." - JEFF GILES

Przychodzi taki moment w naszym życiu, że stoimy na krawędzi wytrzymałości. Niestety jako pracująca mama, z ciągłymi chorobami dziecka nie mam łatwo. Brak czasu na wszystko doprowadza mnie do tego, że stoję nad przepaścią, chociaż ona jest mocna i nie ma zamiaru usunąć się spod moich stóp... a to dobrze. 
Nie mamy lekko, każdy o tym wie, że życie przynosi nam wiele przeciwności, taka jest właśnie książka pt. Na krawędzi wszystkiego. 

Premiera książki odbyła się 11 października 2017, także to już kawałek czasu, niestety mój czas jest tak okrojony, że dopiero teraz mogę Wam napisać recenzję.

Na krawędzi wszystkiego jest historią, w której spotykają się dwa światy - Niziny i nasz. 

Główną bohaterką książki jest Zoe, mieszka w Montanie, ma 17 lat, ma zwariowaną matkę wegankę, młodszego brata z ADHD oraz najprawdziwszą na świecie sercem i duszą przyjaciółkę.  Ma za sobą ciężkie chwile, ponieważ jej ojciec tragicznie zginął, a w tym samym czasie zaprzyjaźnione starsze małżeństwo ginie bez śladu.


Podczas śnieżycy Zoe szuka swojego młodszego brata i niestety znalazła się w nieodpowiednim miejscu - o nieodpowiednim czasie. Wy też czasami tak macie, że macie poczucie, że znaleźliście się w nieodpowiednim miejscu, o nieodpowiedniej porze ? niestety ja tak mam, owszem rzadko, ale czasami się zdarza.

Zoe podczas poszukiwań brata zostaje brutalnie zaatakowana, ale i na szczęście pewien młody, przystojny mężczyzna ją ratuje. Nazywa go Iks. Zoe nie wie, że to ,,łowca głów", pracuje na zlecenie lordów z Niziny - mrocznego miejsca, w które trafiają najgorsi szubrawcy.


Zoe i Iks nigdy nie powinni się poznać, ponieważ ,,łowcy głów" nie powinni się ujawniać, mogą jedynie pokazywać się swoim ofiarom, Iks złamał wszystkie zasady, aby być przy Zoe.

Przez cały czas w książce się coś dzieje, historia Zoe i Iks, jest bardzo skomplikowana i trudna. Nie mają łatwo, ale wbrew wszystkiemu dobrze sobie z tym radzą.

Książkę dobrze się czyta, lekki język, duża czcionka i ciekawa historia.
Pozycja jest idealna na zimowe dni, teraz, kiedy za oknem coraz częściej pada śnieg, można skusić się na krawędź wszystkiego...

WYGRAJ ZESTAW PIELĘGNACYJNY DLA SWOJEGO DZIECKA.

WYGRAJ ZESTAW PIELĘGNACYJNY DLA SWOJEGO DZIECKA.

Każda mama pielęgnuje i dba o swoje maleństwo, dlatego, aby przyjemniej się Wam wypełniało tą czynność zapraszam do udziału w konkursie.


WYGRAĆ MOGĄ, AŻ 2 MAMY :)


Zadanie konkursowe:


Opisz swoją codzienną rutynę pielęgnacji dziecka oraz wyślij zdjęcie.
Komentarz zostaw pod postem konkursowym, zdjęcie możesz wysłać na maila -> annach1989ch@gmail.com 

Regulamin:

1. Konkurs zorganizowany jest dla czytelników bloga matkapolka89.blogspot.com
2. Musisz być obserwatorem bloga.
3. Konkurs trwa od 12.12.2017 do 31.12.2017. (włącznie).
4. Nagrodą jest - zestaw pielęgnacyjny Canpol Babies.
5. Sponsorem nagrody jest firma Canpol Babies . 
6. Nagrodę wysyła firma Canpol Babies 
7. Odpowiedzi na pytanie konkursowe należy pisać pod postem konkursowym - bądź na maila -> annach1989ch@gmail.com
8. Uczestnikami konkursu mogą być TYLKO osoby pełnoletnie mieszkające na terytorium Polski.
9. Zadanie konkursowe polega:  
Opisz swoją codzienną rutynę pielęgnacji dziecka oraz wyślij zdjęcie.
10. Spośród nadesłanych odpowiedzi zostaną wybrane 2 -  zrobi to osobiście właścicielka bloga matkapolka89.
11. W konkursie uczestnik bierze udział dobrowolnie i bezpłatnie.
12. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone w ciągu 10 dni od zakończenia.
13. Po dokonaniu wyboru zwycięscy zobowiązani są do przesłania danych adresowych, w celu wysłania nagrody. 
14. Jeżeli zwycięzca nie zgłosi się w ciągu 3 dni, zostanie wybrana kolejna osoba.
15. Uczestnik biorący udział w konkursowe wyraża zgodę na akceptację tego regulaminu oraz na przetwarzanie danych osobowych zgodnie z Ustawą i Ochronie Danych Osobowych (Dz.U.Nr 133 poz. 8
KAPITAN NAUKA ZAWITAŁ W NASZYM DOMU.

KAPITAN NAUKA ZAWITAŁ W NASZYM DOMU.

Dzięki ogromnej uprzejmości Kapitana mieliśmy okazję przetestować zimowe karty obrazkowe. W prezencie otrzymaliśmy:


- karty zapakowane są w mały - kwadratowy kartonik,
- w środku znajdziemy 17 dwustronnych kart,
- na pierwszej stronie jest obrazek z podpisem danego przedmiotu - a na drugiej stronie sama nazwa,
- wszystkie karty są razem złączone, co bardzo mi się podoba, ponieważ mam pewność, że nigdzie nam się nie pogubią, czy zmieszają z innymi, ponieważ posiadamy już inne karty,
- na opakowaniu znajduje się przedział wiekowy, dla jakiego nadają się karty,
- idealny zestaw do nauki słówek związanych z zimą,
- w zestawie jest książeczka, w której znajdują się zadania utrwalające słówka.




Kiedy zbliża się czas przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia, a w moim domu jest to zaraz po 6 grudnia, wszystko co jest związane z zimą - uwielbiam, nigdy tego nie ukrywałam, że mam do tego słabość i trochę ze mnie maniaczka świąt. 
Karty są bardzo ładnie zobrazowane, są estetyczne, przejrzyste i kolorowe, książeczka w środku to idealny dodatek do zabawy, aby spędzać jeszcze więcej czasu z dzieckiem. 
Posiadamy z Olkiem już 2 inne opakowania w domu, są to: Emocje 2+ oraz Pierwsze Słowa 1+, one nie posiadają tego zaczepu, które posiadają te nowe karty, które otrzymaliśmy, więc jeżeli moje dziecko je wyjmuje, muszę bardzo pilnować, żeby nam się gdzieś nie zagubiły, dlatego ogromnym plusem jest zaczep wszystkich kart, można je bardzo lekko obracać, dlatego to super rozwiązanie. Muszę Wam przyznać, że karty kupiłam jak mój syn skończył 1 rok życia i bardzo często z nich korzystamy.
Karty to, aż 17 nowych słówek:
1. Lodowisko,
2. Czapka,
3. Płatek śniegu,
4. Łyżwy,
5. Nauszniki,
6. Rękawiczki,
7. Sanki,
8. Sweter,
9. Sopel,
10. Kurtka,
11. Śnieżka,
12. Bałwan,
13. Śniegowce,
14. Narty,
15. Kominek,
16. Skarpety,
17. Szalik,
te same słówka mamy również w wersji angielskiej, dlatego uważam, że jeżeli będziemy zachęcać dziecko do nauki języka angielskiego - warto posiadać zestaw zimowy obu kart polskich i angielskich.




Moje dziecko w mgnieniu oka się rozwija, widzę w nim ogromną chęć poznawania nowego, przeglądanie kart sprawiło mu wiele przyjemności. Jeżeli chodzi o kwestię nauki angielskiego to jeszcze musimy trochę poczekać, owszem Olek ma już 22 miesiące, ale do mówienia zostało nam kilka zakrętów.


Uważam, że czasy nam się bardzo pozmieniały i znajomość innego języka niż ojczystego jest niezmiernie ważna w przyszłym funkcjonowaniu społecznym, daje nam większe możliwości, poszerzanie horyzontów nie tylko pod względem edukacji, ale również podróży.
Zdaje się, że karty to tylko kilka kartek składających się z obrazków i słów - ale to właśnie one sprawiają, że dziecko się więcej interesuje, fascynuje i poznaje.
Każde dziecko powinno zaczynać naukę od takich kart.
Moja ocena to zdecydowanie 6+, karty są świetne, a my chętnie z nich korzystamy, przyznam, że i mi się udzieliło wspominanie nauki języka angielskiego.







DLACZEGO SIĘ ROZWODZIMY ?

DLACZEGO SIĘ ROZWODZIMY ?

"...i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci."

Czekasz na tą jedyną, najważniejszą chwilę kawał dobrego czasu. On tak Cię kocha, wielbi, jest miły... stoisz przed ołtarzem i słuchasz Jego słów, ze łzami w oczach Ci mówi, że nigdy Cię nie opuści, będzie wierny, uczciwy i kochał ever ! 
Impreza weselna, jest super, bawicie się, a Ty szczęśliwa spoglądasz na obrączkę. Nad ranem wracacie do domu i jesteś już żoną, więc i obowiązki konkretne. 
Miesiące mijają, Twój mąż kończy wymarzony dom, nie wychodzicie do kina, na pizzę, na spacer, nie spotykacie się z przyjaciółmi i rodziną. Pomimo, że go prosisz i tłumaczysz, że tak nie wolno, że się dusisz, że musicie zadbać o małżeństwo, on mówi ,,gówniany mam charakter", tobie znowu robi się go żal, wieczorem szybki seks i sen. 
Nareszcie jesteś w ciąży, marzyłaś o dziecku, tłumaczyłaś swojemu partnerowi życiowemu, że dziecko jest najważniejsze, że chcesz stworzyć rodzinę, On się waha,  w sumie jeszcze by poczekał kilka miesięcy, ale naciskasz, bo wreszcie ile można czekać, jeżeli macie pracę, dom, zdrowie i jesteście małżeństwem ?
Zachodzisz w ciąże, jesteś szczęściarą! Wszystko jest super, czujesz się znośnie i na prawdę nie ma na co narzekać, przychodzi zima, dni krótkie, wracasz do domu z pracy z coraz większym brzuchem, a on wychodzi, bo musi pomóc ojcu, a i rozpalić w piecu... a i tyle rzeczy do zrobienia, to naprawić komuś komputer, to iść do lasu po gałęzie, pomimo, że w kotłowni tyle węgla do palenia... on Cię zostawia, bo wciąż robi - tłumacząc, że to wszystko dla Ciebie. 
Przychodzi dzień porodu.
Czeka jak przystało na idealnego męża za drzwiami, potem jest z tobą w pierwszej dobie po porodzie, przychodzi rodzina, znajomi, Ty leżysz na łóżku jeszcze z działającym znieczuleniem, a On przy Tobie jest, taki cudowny, wspaniały.
Musisz zostać w szpitalu dłużej, bo dziecko ma silną żółtaczkę. Następnego dnia po porodzie, po wyjęciu cewnika, przy płaczącym noworodku jesteś sama, bo On musiał wrócić do pracy, bo klienci, bo praca, bo pieniądze. 
Próbujesz wstać z łóżka, krew leje się po nodze, a Ty nie możesz jej wytrzeć, pomaga Ci pielęgniarka. 
Mąż przyjeżdża do Ciebie ok 17 i wychodzi ok 19, bo jutro znowu do pracy, bo jest zmęczony i przecież musi jakoś funkcjonować. 
Zostajesz z dzieckiem 7 dni i właśnie te wszystkie dni jesteś sama. 
Odbiera Was w niedzielę - odbiera swoją rodzinę, jest dumny, szczęśliwy, dostajesz nawet kwiaty, które kupił Ci ,,na szybkiego" w Biedronce, żeby było Ci miło. 
Wracasz do domu w niedzielę, mąż wraca do pracy w poniedziałek, a Ty musisz radzić sobie sama, noworodek, nowa rola, problemy z karmieniem, dom, depresja....
Wreszcie czepiasz się z nienawiścią w oczach do męża, że zostawił Cię samą, że woli prace, że chodzi pali w piecu pół dnia.
Tłumaczy ,,wiesz jaką mam pracę" - ,,palę, żeby było Ci ciepło"
Znowu masz wyrzuty sumienia, że się czepiasz... jesteś okropna.
Dziecko rośnie, jest lepiej, gorzej, nawet jak dziecko choruje, jesteś z tym sama, wstajesz nocami, jesteś przemęczona - ale przecież siedzisz w domu na macierzyńskim - więc nie marudź! 
Prosisz, żeby zajął się dzieckiem, że chciałabyś wyjść do ludzi, może na siłownię, aby o siebie zadbać ?
Coraz rzadziej uprawiacie seks, w sumie nawet Ci się odechciewa, On bywa w domu bardzo mało, woli robić coś w garażu, kotłowni, pomagać innym. Latem jeździsz z dzieckiem na spacery, słyszysz od męża ,,tylko ruchasz te kilometry".
Przestajesz z nim rozmawiać, bo nie przychodzi to efektu, mąż pracuje, zajmuje się sobą i tym na co ma ochotę - dodatkową pracą.
Nie rozmawiasz i nie chce, nie chcesz od niego nic, bo i utrzymujesz dziecko za swoją pensję, bo przecież zdążyłaś wrócić do pracy.
Pracujesz, dziecko zawozisz do żłobka, jak jest chore sama się zajmujesz. 
Nie chce ci się rozmawiać z mężem, On z uśmiechem na twarzy siedzi w telefonie, wieczorami w łóżku szpera w telefonie. 
Seks raz w miesiącu - czemu nie ? a nawet ten raz zanika już, bo Ci się nie chce, On robi to szybko, bez większej chęci....
Nadal nigdzie nie wychodzicie, brak spacerów, podróży, kina, nawet z dzieckiem....
Wreszcie przychodzi Ci myśl, że masz dość, chcesz rozwodu.

Wcale nie musimy się zdradzać, iść z kimś do łóżka, by doszło do rozpadu małżeństwa. Wystarczy takie zaniedbanie jak opisane powyżej, aby wreszcie miarka się przebrała, by całkowite pożycie małżeńskie ustało.
Nie zwalaj winy na siebie, że to Ty jesteś zła ! 
Wkurza mnie, że kobiety wiecznie wszystko zwalają na siebie, otwórz oczy wreszcie - To On Cię zaniedbał ! 
Przykro mi, ale musisz zacząć myśleć o sobie.

Przemoc - jest wszędzie ! 
Tak - to jest przemoc psychiczna ! 



Do napisania teku tekstu, bardzo osobistego i bardzo ważnego zainspirowała mnie tekstualna. Serdecznie Wam polecam wspaniałą, ambitną i samodzielną kobietę. 

Stowrzyszenie OPTA
HO HO HO  - BYŁAŚ GRZECZNA W TYM ROKU ? Zapraszam na konkurs.

HO HO HO - BYŁAŚ GRZECZNA W TYM ROKU ? Zapraszam na konkurs.

Witaj mój drogi czytelniku. 
Chciałabym Was poinformować, że właśnie zaczynam organizować dla Was konkursy, aby docenić szczególnie za to, że jesteście, że czytacie i zostawiacie po sobie ślad. 
Konkurs dotyczy ostatniego postu, więc zapraszam Was do zapoznania się z wygraną już wcześniej. 

LUBIĘ WIEDZIEĆ, ŻE TO MOJE.

LUBIĘ WIEDZIEĆ, ŻE TO MOJE.


Pamiętam lat temu 18, kiedy pojechaliśmy z całą klasą do teatru, to była zima, więc oczywiście musieliśmy zostawić swoje kurtki w szatni. Pomimo tego, że pierwotnie wieszałam je na oddzielnym wieszaku - jak cała reszta, ilość uczestników w konsekwencji zagubiła w tłumie moją kurtkę. Nie byłam odosobniona w tym bólu, ponieważ wiele kurtek leżało ,,na kupie" pod wieszakami. Ból był tym większy, że okazało się, że 3 kurtki są takie same i co ? masakra ! stałam jak wryta, bo nie wiedziałam, która jest moja, ale na szczęście, inne kurtki były - większe. Jednak nie miałam przyjemności z tego, że musiałam wkładać na siebie obce kurtki.

Pamiętam swoją złość i tą stratę czasu, koleżanki czekały na mnie pod teatrem, a ja musiałam grzebać się w tych ciuchach.

Przeniosło się to na moje funkcjonowanie z synem. Jak wiecie Aleksander od września poszedł do żłobka i jak przystało na zasady tam panujące, cała wyprawka musiała zostać solidnie podpisana. Moje przeżycia z dzieciństwa zostawiły swój ślad i jako mama na pełnych obrotach cenię sobie jak nie muszę nic szukać, a wszystko jest ,,czarno na białym".

Jedyny minus to - to, że poznałam firmę atojestmoje trochę późno. Ale lepiej później niż wcale :)


Kochani już Wam piszę o co chodzi. Otóż firma zajmuje się naklejkami, są one wodoodporne i bardzo wytrzymałe, a ich ogromnym plusem również jest to, że są piękne i kolorowe.


Fajną rzeczą za którą bardzo polubiłam firmę, jest to, że obsługa na stronie jest bardzo łatwa i czytelna.
Na stronie głównej mamy do wyboru:
1. 72 x naklejki do naklejenia na różne powierzchnie, m.in. buty, zabawki, telefon, naczynia,
oraz
2. 72 x naklejki do wprasowania na ciuchy bądź maskotki.
Kolejną rzeczą jaką musimy zrobić to wpisać tekst jaki chcemy, aby pojawił się na naklejce.
Dla mnie to idealna funkcja, ponieważ na rzeczach mojego żłobiaka, np. na kurtce, bądź kapciach wystarczy napisać imię dziecka i nazwisko oraz nr. telefonu rodzica - zagubiona - odnaleziona rzecz, odnajdzie szybko swojego właściciela.
Na naklejkach wybieramy sami:
- motyw,
- tło,
- kolor i krój czcionki.


KOSZT to 29zł. za 72szt. naklejek + 5zł. za przesyłkę.
Uważam, że rzeczywiście koszt tylu sztuk naklejek jest bardzo mały, możemy je wykorzystać do bardzo wielu rzeczy, nie tylko w żłobku, szkole, ale również w pracy podpisując swoją szafkę.
Jeżeli zgubiłabym ulubioną bluzę syna za ok. 80zł. to byłabym zrozpaczona, a jeżeli nakleję dane w bluzie i wierzę, że odnajdzie to uczciwa osoba, to już zwrócił mi się koszt naklejek.


Wcześniej korzystałam z takich zwykłych naklejek na których sami piszemy dane, niestety po napisaniu często się rozmazują, wiele nie zmieszczę. A tutaj dzięki temu, że piszemy gotowe dane mam możliwość wpisać tyle ile potrzebuje - bo czcionka będzie dostosowana do wielkości naklejki. Ja jestem tym zachwycona. Niby korzystamy z naklejek, które były już modne lat temu 20, a mamy je tak unowocześnione, że wyglądają bajecznie.

W prezencie od firmy otrzymałam swoje dane z adresem, które wykorzystam do wysłania kartek świątecznych do znajomych, bądź do wysłania nagród w konkursach, które już wkrótce zawitają na moim blogu.
Kochani serdecznie Wam polecam naklejki.



MÓJ MINIMALIZM. LISTA 10 RZECZY Z KTÓRYMI SIĘ POŻEGNAŁAM.

MÓJ MINIMALIZM. LISTA 10 RZECZY Z KTÓRYMI SIĘ POŻEGNAŁAM.

Wszyscy otaczamy się wśród wielu rzeczy, są to ciuchy, książki, naczynia, czy gazety z zeszłych tygodni. Jedni lubią bałagan, drudzy są aż przesadni perfekcyjni. Trochę czasu zajęło mi poznanie własnego ,,ja", z czym i w czym jest mi dobrze, ale i to gdzie czuje się najlepiej. Na wstępie Wam napiszę, to trwa nadal, codziennie pozbywam się rzeczy, których już nie potrzebuje, nie używam, nie nakładałam latami, bądź są stare / zniszczone. Codziennie uczę się siebie na nowo i dobrze mi z tym.
Od czego zaczęłam ?
Przede wszystkim od zmiany myślenia. Jeszcze jakiś czas temu, w garderobie przewracało się ok 30 torebek, 50 sukienek, czy jeszcze większa liczba bluzek.
Odpowiedziałam sobie na kilka podstawowych pytań, czy ja tego potrzebuje ? czy to daje mi szczęście ? czy mogę bez tego żyć ?
Poszło mi całkiem dobrze.
Zmiana myślenia to sukces.
Zaczęłam przypadkowo od kuchni.
1. Oddałam kubki i szklanki z których nie korzystałam koleżance.
2. Wyrzuciłam kilka produktów po terminie typu cukier puder, który był jak skała.
3. Uporządkowałam torebki zwykłe + ozdobne. Mam je w dwóch szufladach, ze zwykłych reklamówek tych jednorazówek w sklepie wykorzystuje jeszcze na małe kosze do śmieci. Torebki ozdobne przejrzałam i zostawiłam w idealnym stanie.
4. Wyrzuciłam do spalenia stare listy z koleżankami, kartki, itp. trochę zostawiłam, ale z większością się pożegnałam, bo po prostu zawalały niepotrzebnie miejsce, a wspomnienia zostały w sercu.
5. Zostawiłam kilka torebek - 2 sztywne/ duże, 3 mniejsze - resztę spakowałam i oddałam do komisu.
6. Zrobiłam porządek w swoich ciuchach - za kilka dni oddam potrzebującej kobiecie,
7. Oddałam dużą część ciuszków po moim synu do komisu - już nawet odebrałam trochę pieniędzy za to.
8. Wyrzuciłam ciuszki po synku, które nie nadają się ani do komisu, ani już nigdy dla nikogo - a zostawiłam je bo było mi szkoda, bo z plamką, bo może się odpierze itp.... pożegnałam się właśnie z nimi wczoraj.
9. Z kosmetykami nie było problemu, bo zrobiłam przegląd, już od dłuższego czasu w mojej kosmetyczce panuje - minimalizm, wyrzuciłam kilka wsuwek, które nie nadają się do włosów.
10. Sprzedałam kilka ciuchów, które były za małe, bądź w nich nie chodziłam.

Wstępnie to tyle. Cały czas sprzątam, układam, wyrzucam, sprzedaję.
Otacza mnie coraz mniej rzeczy. Staram się wszystkiemu znaleźć swoje miejsce, to na prawdę długa droga, tym bardziej, że otacza mnie bardzo dużo rzeczy, które zbierałam kilkadziesiąt lat, a nie wyrzucam, bo mi szkoda...
Co jeszcze zmieniłam ?
Omijam secend handy -  na prawdę już nie pamiętam, kiedy byłam ostatnio w jednym z nich.
Dobrze mi idzie praca nad samą sobą i cieszy mnie to.
A czy Wy próbujecie otacza się tylko wśród tego, czego na prawdę potrzebujecie ?

BĄDŹ ZALEŻNA OD SIEBIE - NIGDY OD INNYCH !

BĄDŹ ZALEŻNA OD SIEBIE - NIGDY OD INNYCH !

Czy znowu chcesz, aby ktoś Cię chwalił ?
Czekasz na tą minutę, kiedy usłyszysz jaka Ty jesteś cudowna, wspaniała, zgrabna i jak ładnie umiesz się wypowiadać... a i ile w życiu osiągnęłaś ! ?
Masz tak ?
Lubisz jak ktoś Cię chwali ?
Czekasz, aż ktoś Ci zaklaszcze, powie co masz zrobić, jak iść tą krętą drogą.
Mogę zadać Ci pytanie ? Przypuszczam, że jesteś tak ciekawa, że mi pozwolisz....
Dlaczego jesteś zależna od kogoś ?

Kiedyś moje życie było uzależnione od przyjaciółki - dosłownie. Razem do szkoły, razem w szkole, razem ze szkoły i po szkole, razem odrabianie lekcji i spacery, byłam od niej uzależniona, nawet czekałam, aż na klasówce mi pomoże, bo byłam leniem.

Nie miałam własnego zdania, bo mi się nie chciało. Nic nie robiłam z innymi, bo ona była. Moje życie toczyło się wg jej zasad, bo uważałam, że tak dobrze.

Mądrości dostałam dopiero, kiedy poszłam na studia, kiedy poznałam tyle różnych ludzi, innych niż ta garstka z którą miałam do czynienia w szkole średniej. Poszłam do pracy, zarabiałam pieniądze, studiowałam, dojeżdżałam na studia i musiałam sobie radzić. Zaczęło mnie to kręcić, bo nareszcie decydowałam sama o siebie.
Dlaczego Ty nie chcesz ?

Pamiętaj, że najlepszą osobą dla Ciebie - jesteś Ty sama. Ale musisz popracować nad tym, by być najlepszą przyjaciółką dla samej siebie.

Codziennie nad sobą pracuję, coraz bardziej odsuwając się od toksycznego otoczenia, które mnie unieszczęśliwia.

Pracuję nad sobą, pozbywając się wszystkich niepotrzebnych rzeczy z domu.

Wiecie co ? Jest mi lepiej, czuje się lżejsza, odważniejsza.
Decyduję sama o sobie, nikt na mnie nie ma wpływu i jest mi z tym bardzo dobrze.
Decyduję tak, aby wreszcie być szczęśliwą. Mówię otwarcie jeżeli coś mnie boli, coś mi przeszkadza, bądź mam jakieś wątpliwości. Nie unikam rozmowy ! Nigdy ! Jestem typem osoby, która woli powiedzieć za dużo, niż milczeć... taki mój urok.

Rozmowa to podstawa, by jakaś relacja przetrwała, ona musi być ! to jest jak tlen.
Jeżeli nie rozmawiasz to znikasz.... uczucia umierają, a dana osoba robi się obojętna... pojawiają się nowe pretensje, niedomówienia itp.

Żyć !
Dopiero od jakiegoś czasu wiem, że robię dobrze, bo tak się czuję.
Mam ogromne poczucie tego, że postępuje zgodnie z własnym ,,ja".

Polecam Ci ! Wsłuchaj się w siebie. Najważniejsze jest to, czego Ty chcesz :)