TRYMESTR II - TYDZIEŃ 22-23 (28)

TRYMESTR II - TYDZIEŃ 22-23 (28)

Kolejne tygodnie objawiają się w coraz częstszych wizytach w toalecie, jest to bardzo uciążliwe, ale jakoś daję radę, kręgosłup i krzyż daje o sobie znać już regularnie i naprawdę nie mam ochoty z nim walczyć, siedzenie w pracy jest męczące, ale żeby załagodzić dolegliwości, wstaję co jakiś czas, aby się rozprostować. Niestety rozstępy są już widoczne, pociesza mnie fakt, że jest ich mała ilość, jednak wiem, że ślady pozostaną, codziennie smaruję i nawilżam skórę, dbam o nią prawidłowo, ale wiedziałam już od początku, że będę miała z tym problem, nie jest tragicznie, lecz rewelacji również nie ma. Brzuch utrudnia mi schylanie się, przewracanie z boku na bok podczas pory nocnej / snu, najgorsza dolegliwość to ,,ciągnięcie pod brzuchem", które odczuwam bardzo często, po pracy, po sprzątaniu, po dłuższym staniu, czy po prostu po gotowaniu obiadu - wszystko co związane jest z dłuższym staniem - powoduje ciągnięcie w podbrzuszu. Dopadły mnie obrzęk stóp, jest mało widoczny, stopy są ładne, jednak buty jesienne, które wyciągnęłam z tamtego roku - są ścisłe i niestety nie nadają się do noszenia. Sutki są coraz większe i twardsze, zmieniły się bardzo. Zaczyna się pojawiać linia czarna tzw. linea negra, czyli linia biegnąca od dolnej części mostka przez pępek do spojenia łonowego. Pępek jest bardzo miękki, widać jak wychodzi nawet przy oddychaniu. W tych tygodniach znowu odczułam wahania nastroju, płaczliwość i nerwowość, wkurzają mnie bardzo błahe sprawy, które nie mają większego znaczenia, mam tego świadomość, lecz zazwyczaj kończy się to płaczem, ewentualnie złością. Dzisiejszy ranek był najszczęśliwszym na świecie- po śniadaniu, kiedy siedziałam na kanapie, ujrzałam jak mój brzuch przepięknie się rusza, uczucie nie do opisania, łzy w oczach, coś pięknego, wyczekiwałam tego momentu. A więc w 24 tygodniu syn mój dał w 100% o sobie znać.






LIEBSTER BLOG AWARD 2015 (27)

LIEBSTER BLOG AWARD 2015 (27)

Witajcie kochani w związku z tym, że otrzymałam nominację od trzech blogów do zabawy w Liebster Blog Award postanowiłam odpowiedzieć na pytania i nominować inne blogi. "Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest mi niezmiernie przyjemnie, że inne kobiety zaglądają do mnie i być może zainteresowałam Was swoją cząstką życia. 
,,Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

Za nominację bardzo dziękuje:

1. jasiowyswiat.blogspot.com/
2. zaplanowanamama.blogspot.com/
3. budujemy-gniazdo.blogspot.ie
4. http://sercamamdwa.blogspot.com/


Pytania od: http://jasiowyswiat.blogspot.com/

1. Największy uśmiech na Twojej twarzy wywołuje ... ?
Mój mąż, kiedy wraca z pracy, a ja już na Niego czekam, albo odwrotnie, kiedy On na mnie czeka. 
2. Skąd wzięła się nazwa Twojego bloga ?
Nazwa mojego bloga wzięła się od sytuacji, którą aktualnie przeżywam, czyli już za kilka miesięcy pojawi się na świecie mój syn. Od pierwszych dni, kiedy dowiedziałam się o ciąży, jestem matką. 
3. Co chciałabyś w sobie zmienić ?
Zrzucić 30kg zbędnego tłuszczyku.
4. Kawa czy herbata?
Zdecydowanie kawa. 
5. Osoba, którą podziwiasz, jest Twoim autorytetem to ?
Moi rodzice.
6. Jaka jest Twoja ulubiona bajka z dzieciństwa ?
Kubuś Puchatek.
7. Czy masz jakieś ulubione hasło motywacyjne ?
Sam jesteś odpowiedzialny za swoje życie, nikt nie napisze historii za Ciebie (moje hasło).
8. Twoja ulubiona książka, film, serial to ?
Pamiętniki Wampirów, The Walking Dead (seriale).
9. Twoja ulubiona restauracja to ?
BRAK
10. Twój ulubiony kosmetyk to ?
Balsam kokosowy do ciała - Zaiaja.
11. Jaka jest Twoja największa fobia ?
Przed snem zawsze sprawdzam zamknięte drzwi. 


Pytania od: http://zaplanowanamama.blogspot.com/

1. Czy pokażesz swojego bloga dzieciom (swoim)?
Jeżeli mój syn będzie tym zainteresowany to tak.

2. Wypoczynek nad morzem czy w górach?

Góry.

3. Kiedy ostatnio śmiałaś się do łez i co było jego przyczyną?

Około miesiąca temu, ale nie pamiętam z jakiego powodu.

4. W jaki sposobów powiedziałaś/ planujesz powiedzieć partnerowi o ciąży?

Po zrobieniu testu od razu zawołałam męża i mu powiedziałam o tym. 

5. Co byś zrobiła jak byś dowiedziała się, że jutro jest koniec świata ?

Za mało czasu, aby planować. Na pewno ten czas spędziłabym z najbliższą rodziną. 
6. Co lubisz w swoim charakterze, a co z chęcią byś zmieniła ?
Jestem bardzo empatyczna, uczuciowa - to lubię, zmieniłabym to, że wszystko bardzo biorę do siebie i przeżywam oraz to, że jestem bardzo nerwową osobą. - to bym zmieniła.
7. Które święta wolisz Wielkanoc czy Boże Narodzenia i dlaczego ?
Zdecydowanie Święta Bożego Narodzenia, ta magia wystroju, choinki, światełka, jedzenie, śnieg, mandarynki i wszystkie filmy typowo świąteczne - uwielbiam :) 
8. Spotkałaś złotą rybkę, obiecała spełnić Twoje trzy życzenia. Jakie one będą?
Żebym zawsze ja i moi bliscy mieli: zdrowie, miłość, pracę.
9. Czy lubisz swoje imię, jeśli nie to jakie Twoim zdaniem do Ciebie pasuje?
Lubię.
10. Jaką książkę polecasz na jesienno-zimowe wieczory?
Wszystkie części Harrego Pottera.
11. Jaki kwiat pasuje do Twojego charakteru ?
Goździk. 

Pytania od: budujemy-gniazdo.blogspot.ie


1. Jakie jest Twoje największe marzenie?

Abym przez całe życie miała zdrowie, miłość i pracę.

2. Kto jest Twoim największym autorytetem i dlaczego?

Moi rodzice, bo wychowali mnie na dobrego człowieka.

3. Twoja ulubiona potrawa?

Gołąbki.

4. Najlepsze zwierzę domowe to... Uzasadnij.

Pies to najlepszy przyjaciel człowieka, może być zwierzęciem domowym pod warunkiem, że dookoła jest duże podwórko do biegania. 

Jeżeli nie ma takiej możliwości, uważam, że zwierze w domu to katorga dla zwierzaka. 
5. Jakie miejsce na świecie chciałabyś odwiedzić?
Chciałabym zwiedzić całą Polskę, wszystkie piękne miejsca, jest ich strasznie dużo.
6. Co lubisz robić w wolnym czasie?
Oglądam filmy/ seriale, czytam książkę, sprzątam, gotuję, spaceruję, robię zdjęcia. 
7. W jakich okolicznościach poznałaś swojego partnera/męża?
Męża poznałam dzięki swojej koleżance na imprezie  w swojej miejscowości w czerwcu 2007 roku.
8. Twój ulubiony przedmiot w szkole to...
W szkole średniej - żaden, na studiach - wszystkie (studia pedagogiczne)
9. Jaki jest Twój ulubiony dzień w roku i dlaczego?
Ulubiony dzień ? nie mam takiego. Ulubiona pora roku to wiosna i jesień.
10. Kto jest najważniejszą osobą w Twoim życiu?
Mąż, rodzice, rodzeństwo.
11. Bez czego nie wyobrażasz sobie swojego życia? 

Bez samochodu. 


Pytania od: http://sercamamdwa.blogspot.com/

1. Jak wyobrażasz sobie siebie i swoje życie za hmmm 20 lat?

Strasznie długi czas... za 20 lat będę 46 letnią matką z fajnym stażem małżeńskim, mam nadzieje, że będę szczęśliwa i zdrowa, tak samo jak moi bliscy. Widzę siebie jako sprawną, fajną kobietę, która dba o swoją rodzinę i realizuje siebie. 

2. Jak wyobrażasz sobie idealnie spędzony dzień?

Idealnie spędzony dzień byłby z moim mężem nad morzem, spacerując i rozmawiając.

3. Jaką porę roku lubisz najbardziej? I dlaczego?

Wiosnę, wszystko budzi się do życia po długiej i chłodnej zimie.

4. Którą postacią z filmu/ serialu chciałabyś być przez jeden dzień? I dlaczego?

Hermiona z Harrego Pottera, chciałabym umieć czarować.

5. Jakiej życiowej decyzji najbardziej żałujesz? (o ile taka jest)
Nic mi do głowy nie przychodzi, raczej wszystkie decyzje staram się zawsze przeanalizować chociaż trochę, postawić sobie za i przeciw.
6. Jakie domowe obowiązki sprawiają Ci najwięcej satysfakcji/radości?
Odkurzanie, mycie podłóg, zmiana pościeli, sprzątanie łazienki, kuchni, mycie okien, zmiana firanek, prasowanie.
7. (I analogicznie) Jakie domowe obowiązki sprawiają Ci najmniej satysfakcji/ radości?
Mycie naczyń.
8. Gdybyś mogła przenieść się teraz w czasie i przestrzeni, gdzie byś powędrowała?
200 lat wstecz.
9. Jaka jest Twoja największa słabość?
Słodycze.
10. Czego boisz się najbardziej?
Koników polnych, myszy/ szczurów.
11. Co chciałabyś robić w życiu zawodowo, by być spełnioną? A może już to robisz?
Pracować z młodzieżą albo być pisarką. 


NOMINUJĘ: 

1. http://www.ohkrab.pl/
2. http://bedemamusia.blogspot.com/
3. http://bestdamnmomever.blogspot.com/
4. http://notatkiprzyszlejmatki.blogspot.com/
5. http://codziennosc-zycia.blogspot.com/
6. http://puffa.pl/
7. http://rodzinka2plus2.blogspot.com/
8. http://refreshing-mind-of-slonku.blogspot.com/
9. http://jakwyszlamzamaz.blogspot.com/
10. http://rodzinnarewolucja.blogspot.com/
11. http://testowaniaczar.blogspot.com/

Moje pytania:

1. Jak radzisz sobie ze stresem ?

2. Co cenisz sobie w życiu bardziej pracę czy miłość ?

3. Ciekawy film/ książka?

4. Jakie cechy w swojej osobie lubisz ?

5. Co najbardziej drażni Ciebie w innych ludziach i dlaczego ?

6. Bycie matką to.... ? ( czym jest dla Ciebie rola matki, z czym Ci się kojarzy)

7. Jak słyszysz Kevin Sam W Domu co myślisz ?

8. Co najbardziej sobie cenisz w relacji damsko - męskiej ?
9. Co uważasz na temat likwidacji okien życia ? (uzasadnij odpowiedź w 1-2 zdaniach) 
10. Adopcja czy rodzina zastępcza ? swoją odwiedź uzasadnij.
11. Twoje motto życiowe. 


ZNAJDŹ CZAS NA WSPOMNIENIA, TEGO NIKT CI NIE ODBIERZE. (26)

ZNAJDŹ CZAS NA WSPOMNIENIA, TEGO NIKT CI NIE ODBIERZE. (26)

Im jestem starsza, tym coraz częściej wspominam moje dzieciństwo i mieszkanie z rodzicami i ich doceniam każdego dnia coraz bardziej i strasznie tęsknie za tym życiem. Nie było ono zawsze kolorowe, bo rodzice poważnie chorowali - sytuacja się unormowała, ale choroba została; ale kiedy cofnę czas czuję powiew tego chłodnego wiatru nad ranem, kiedy pakowaliśmy się do samochodu i wyjeżdżaliśmy, podróże to priorytet rodzinny; jako dzieci z bratem czekaliśmy niedzieli bo wiedzieliśmy, że ona jest dla nas wszystkich bardzo ważna, zostawialiśmy szkołę, rodzice pracę i spędzaliśmy ten czas tylko ze sobą. Wspominam te wieczory, kiedy siadaliśmy razem we czwórkę i rozmawialiśmy o wszystkim - dosłownie, o problemach dużych i tych małych, o marzeniach, planowaliśmy, po prostu rozmawialiśmy. Dzięki moim rodzicom wiem, że to nie pieniądze są najważniejsze, właśnie dzięki Nim znam wartość miłości, wsparcia, rodziny, szacunku, to dzięki Nim cieszę się każdym dniem pomimo smutku i problemów, to właśnie dzięki rodzicom, jestem pracowita, doceniam każdy zarobiony pieniądz, ale lubię też za dużo nie analizować, jeżeli czegoś bardzo chcę to to kupuję, albo robię, bo wiem, że życie jest bardzo kruche.
Wspomnienia są najpiękniejsze co mam i jestem wdzięczna, że to dzięki rodzicom, kiedy zamykam oczy mam wspaniały obraz mojego dzieciństwa.
Parę lat na studiach na jakiś zajęciach z psychologii, profesor opowiadała, że kobieta poszukuje mężczyzny podobnego do swojego ojca, mi niestety się nie udało, owszem mam dobrego męża, lecz mój tata jest najwspanialszym człowiekiem na świecie. Zawsze widziałam szacunek do mamy, nawet kiedy się kłócili, bo przecież każdy czasami się kłócą, robili to bardzo dyskretnie, jednak co wspominam z ich kłótni, że potem było więcej śmiechu, tata zawsze wyciągał rękę do mamy, zawsze przytulał i całował. W domu obowiązki nie spadały tylko na głowę mamy, często sobotnie wieczory kończyły się wspólnym gotowaniem rodziców - i tak jest do dzisiaj, urodziny, imieniny, rocznice - tata zawsze stara się zrobić dla mamy wyjątkowy prezent, ich samotne wypady samochodowe, kiedy po prostu chcą pobyć sami i porozmawiać. Tata jest prawdziwym mężczyzno - i niech mi nikt nie mówi, że facet musi zbudować dom, zasadzić drzewo i spłodzić syna, dopiero stanie się prawdziwym mężczyzną - nie cierpię takich głupich słów. Tata nie zbudował domu, ale ma mieszkanie, drzewo i owszem posadził gdzieś na osiedlowym podwórku i ma również syna jak i mnie :) i jest najprawdziwszym mężczyzną na świecie.
Co bym chciała przekazać synowi ? że w życiu najważniejszy jest szacunek, miłość, rodzina, pracowitość, obowiązkowość :) jeżeli te cechy pozna i je przyjmie, będzie wspaniałym człowiekiem :) a jak to będzie wyjdzie w praniu.
Dzisiaj wzięło mnie na wspomnienia, cały dzień mam dziwny humor i non stop płaczę, uspokoiłam się chyba już piąty raz z rzędu, usiadłam, piję miętę i mam nadzieje, że więcej nie uronię łzy, chociaż coś mnie za serce ściska, brakuje mi promyka słońca do uśmiechu, jakoś tak dzisiaj nie miło, jakoś tak nie po mojemu.

16.10.2015r. (piątek) wizyta u lekarza
Miałam badanie genetyczne, obraz był nie dość widoczny przez mój tłuszczyk, przez co chyba bardziej jestem zdenerwowana i mam żal do siebie, że tak wyglądałam i wyglądam, wypłakałam się już, synuś ma się dobrze, a to najważniejsze, serce, nerki, rączki, nóżki, nosek, uszka.... dosłownie wszystko na swoim miejscu i rozwija się dobrze, jedynie lekarz przez złą widoczność stwierdził, że nie widzi skóry pleców, ale myślę, że na następnej wizycie będzie już dobrze i będzie widoczna, stwierdził, że jest wszystko normalnie, spojrzał na mnie i powiedział ,,proszę czytać, że jest bardzo dobrze", chyba widzi jak to wszystko przeżywam.
Chciałam porozmawiać na temat porodu i żałuję bo może i za wcześnie, powiedziałam, że chcę cesarkę, lecz lekarz, że lepiej byłoby urodzić naturalnie, ja się boję trochę tego, że musiałabym dojechać przez 1h drogi i mogłabym nie zdążyć, uspokoił mnie, że pierwsze porody trwają nawet 12h, kiedy zaczynają się te pierwsze skurcze itp., a co najbardziej mnie zdenerwowało... okazało się, że jeżeli zaczęłabym rodzić wcześniej, czyli w 36 tygodniu - lekarz mnie nie przyjmie, musi mnie odesłać do szpitala, mój poród przyjmie dopiero od 37 tygodnia, więc jestem bardzo zniechęcona do kliniki do której jeżdżę, bo myślałam, że co się nie będzie działo, dzwonię, jadę i lekarz mi pomaga, a tutaj się okazuje, że jestem zdana sama na siebie. Wniosek ? oni po prostu prowadzą ciąże, która przebiega prawidłowo. Nie chcę się teraz nastawiać za bardzo, nie chcę brać do głowy i się denerwować. Aktualnie jest wszystko dobrze i oby tak zostało, będę myśleć za parę tygodni. No i lekarz sam się spytał o zwolnienie, czy chcę, stwierdziłam, że nie, kolejną wizytę mam za 4 tygodnie, wiec tyle jeszcze sobie popracuje, a potem wezmę już zwolnienie i zostanę w domku :)
Oby tylko z synkiem było wszystko dobrze.
No to ja uciekam bo się trochę rozpisałam. Pozdrawiam Was ciepło.

Zapraszam do przesłuchania bardzo fajnej piosenki

TRYMESTR II - TYDZIEŃ 20-21 (25)

TRYMESTR II - TYDZIEŃ 20-21 (25)

- Zaczęłam czuć synka już znacznie mocniej niż w poprzednich, jak pisałam wcześniej przez moją tkankę tłuszczową wyczuwalność dziecka była późniejsza i mniej intensywna, ale teraz jest o wiele przyjemniej, parę dni temu doświadczyłam nawet machania się brzucha jak galareta, leżąc wieczorem w łóżku po prostu byłam w szoku, coś wspaniałego,
pępek zaczyna się chować, zrobił się malutki, wygląda to niesamowicie śmiesznie, jeżeli ktokolwiek obserwuje mnie na instagramie możecie zobaczyć jaki zrobił się malutki :),
ciąża jest już znacznie widoczna, brzuch ładnie się zaokrąglił i z każdym dniem wypycha się ładnie do świata, co za tym idzie ? no oczywiście mamusi szafa uszczupliła się o kolejne bluzki w które się po prostu nie mieszczę,
zwiększyła się ilość wydzieliny z dróg rodnych, co jak wiadomo nie jest przyjemne, niektóre kobiety doświadczały tego regularnie przed wystąpieniem miesiączki, jest ona bezbarwna i bezzapachowa czyli nie mam się czym martwić,  jest to normalne w tych tygodniach ciąży,
bardzo nasiliły się bóle pleców oraz krzyża, niestety jest to na tyle intensywne, że po sobotnim sprzątaniu ledwo chodzę i na prawdę się nie nadwyrężam, taka kolej rzeczy, dzidzia daje popalić matce, a matka musi ogarnąć sprawę,
ucisk na pęcherz jest przecudowny, wizyty w toalecie są regularne i częste, na prawdę chyba polubię to, bo już brakuje mi słów, wstaję w nocy 2-3 razy, w ciągu dnia odwiedzam toaletę od 5-10 razy,
zgaga nadal dokucza, po konsultacji z moim ginekologiem mogę brać tabletki do ssania, co trzeba zaznaczyć im mniej tym lepiej, więc zgagę wolę zminimalizować szklanką mleko, ledwo piję, ale wiem, że jest to mnie szkodliwe dla małego,
na brzuchu nie pojawiły się nowe rozstępy, są poprzednie, które codziennie smaruję różnymi kremami, oliwkami itp., są blade i mało widoczne, bardzo cieszy mnie to, że nie pojawiły się nowe pęknięcia,
wyglądam bardzo kwitnąco, skóra twarzy jest gładka bez żadnych niedoskonałości, na prawdę patrzenie w lustro sprawia mi przyjemność,
- wciąż mam problem z zatkanym nosem, przyzwyczaiłam się do tego, ponieważ od zawsze nie funkcjonowałam normalnie przez nos, miałam wiecznie zatkany, jednak śpię na prawym boku i automatycznie oddycha mi się dużo lepiej,
- czuję ciągnięcie pod brzuchem, to również się nasiliło, po dłuższym spacerze, czuję wielki dyskomfort i muszę odpocząć,
przekładanie się z boku na bok w nocy jest katastrofą, staram się nie napinać mięśni brzucha, ale wiadomo, że tak się nie da, aby normalnie się nie przekręcić, czuję cały środek brzucha, nie jest to bolesne, ale czuję dyskomfort, dzięki rogalowi, który kupiłam dla kobiet w ciąży czuję się o wiele stabilniejsza, nie budzę się w nocy na brzuchu i czuję się wypoczęta pomimo częstego wstawania w nocy,
- do dnia dzisiejszego nie pojawiły się żadne żylaki, spuchnięte łydki, kostki itp. czuję się w normie, chociaż nadal pracuję i tutaj zaczynają się schody, ponieważ pracuje 8h w pozycji siedzącej, jest to bardzo nie przyjemne, zastanawiam się nad zwolnieniem lekarskim, ponieważ mój kręgosłup jest bardzo obciążony a ja po pracy jestem bardzo zmęczona fizycznie, ktoś powie no ale jak to przecież siedzisz - tak, ale nie siedzę sama.
Wszystkie dolegliwości są do przejścia, coś dokucza, coś wkurza, ale żyjemy szczęśliwi z dnia na dzień. A teraz czekamy na kolejną wizytę u lekarza, jest już 23.10, więc zleci szybciutko :) no i 24.10 idziemy na wesele, ojj mój krzyż to odczuje, na pewno dam Wam znać jak się czuje po i może zrobię zdjęcia ciężarnej, weselnej mamuśki :)
Pozdrawiam Was kochane kobietki bardzo gorąco w te cudowne chłodne, jesienne dni.

TRYMESTR II - PODSUMOWANIE PÓŁMETKA. (24)

TRYMESTR II - PODSUMOWANIE PÓŁMETKA. (24)

Minęło już 20 tygodni od kiedy we mnie zrodziła się moja wyczekiwana, wymarzona miłość, dzisiaj siedzę przed monitorem komputera i patrzę na swój brzuch ze świadomością, że właśnie we mnie rośnie mój synek. Te 20 tygodnia zleciało momentalnie, jakby 1 dzień, a jesteśmy już na połówce. Drogi synku ten blog założyłam dla Ciebie, że być może kiedyś będziesz zainteresowany chociaż częścią mojego i swojego życia, jak to się wszystko zaczęło.
Od samego początku powtarzałam i nadal powtarzam, że ciąża to nie choroba i owszem, ale potrafi momentami uprzykrzyć życie kobiecie, chciałoby się jak najlepiej z uśmiechem na twarzy tupać nogami ze szczęścia, ale przychodzą też szare dni, kiedy w głowie kłębi się wiele pytań, zmartwień i obaw.
W skrócie co działo się przez te tygodnie ze mną ? Przeszłam burzę hormonalną od płaczu do uśmiechu, nie wymiotowałam, cycki mnie bolały, nie mieszczę się w żadne spodnie, majtki mnie uwierają, piersi mam brzydkie, boli mnie krzyż i kręgosłup, jestem szczęśliwa, nie mogę przestań głaskać brzucha i strasznie się boje jak sobie ze wszystkim poradzę, przychodzą mi głupie rzeczy do głowy, typu jak dam rady małego wykąpać, jak go urodzę, że zrobię mu niechcący krzywdę, że sobie nie poradzę, jak będę karmiła i bla bla bla, to niesamowite uczucie kiedy czuję ukłucia w brzuchu i wiem, że to mój syn się wierci. Szczęście jest ogromne, ale tak samo ogromne są obawy. Większość matek chciałaby dla swojego dziecka jak najlepiej, ale jak ja sobie nie poradzę ? - Muszę ! prawda ?
Zmieniłam się po części, zmieniło się moje ciało, zmieniłam się też psychicznie, spoważniałam doszczętnie. Mam nadzieje, że nie dopadnie mnie depresja, której również się obawiam, bo przecież łatwo jest walczyć samej ze sobą, ale łatwo też się można poddać, nie chcę, mam dla kogo, ale jak nóż - moją głowę opanują szareeee chmury.
Dzisiejszy wpis nie jest zbyt optymistyczny, jest we mnie trochę smutku, być może zawiodłam się na niektórych osobach, bardzo bliskich mojemu sercu, że inaczej będzie podczas tak ważnego momentu w naszym życiu ? Być może po prostu mam gorszy dzień.
Ciąża i wyczekiwane macierzyństwo to najwspanialsze co mnie spotkało, bo świadomie dam życie, mojemu dziecku, którego tak bardzo pragnęłam. Dla mnie to cud, marzenie, coś najwspanialszego, a przecież nie każdy ma to szczęście i bardzo współczuje. Bo każde dolegliwości, które przeszłam i przechodzę to pestka, kiedy ma się świadomość, że dla swojego dziecka zrobi się po prostu wszystko.
Druga połowa zleci równie szybko jak pierwsza, na pewno bardziej mi dokuczy, ale to nic, mam dla kogo troszeczkę pocierpieć i ponarzekać.
Pomimo dzisiejszego smutku jestem szczęśliwa, bo spotkało mnie ogromne szczęście.
Czuję jak synek się rusza, najwspanialsze uczucie.
Pozdrawiam Was bardzo gorąco w ten październikowy wieczór.