NOTORYCZNE LECZENIE ANTYBIOTYKAMI. JESTEM PRZERAŻONA...

Wraz z rozpoczęciem żłobkowego roku przyszły choroby. Tego bałam się najbardziej, ale jestem na etapie, że poważnie mnie to przerasta. Młody w pierwszym tygodniu żłobka (czwartek, piątek) dostał temperatury, gil - typowe przeziębienie, które po kilku dniach przeszło. Oprócz tych dwóch dni, które przesiedział w domu, pięknie chodził cały wrzesień, gdzie inne dzieci w grupie chorowały m.in na bostonkę. W październiku już tydzień siedzenia w domu i antybiotyk - ropne zapalenie migdałków. Posiedzieliśmy tydzień w domu...
Od kilku dni mały znowu zaczął kaszleć, ja od razu poleciałam do lekarza, bo jestem przewrażliwioną matką, doktor mojego dziecka dał syropki - jeżeli nie pomogą to antybiotyk. Jak ja to usłyszałam to dosłownie opadła mi szczęka.


Dwa miesiące temu - antybiotyk - jeszcze przed pójściem do żłobka - a tydzień po szczepieniu odra, świnka, różyczka zachorował na anginę ropną, nie mam pojęcia czy ma to jakieś powiązanie... / dwa tygodnie temu - antybiotyk !! i że niby znowu miałabym podać dziecku antybiotyk ? Czy tego lekarza totalnie pogrzało. Rozumiem leczenie anginy ropnej antybiotykiem, to jest dość poważna choroba, która niedoleczona ma swoje przykre skutki.
Powiedziałam dość!
Zważając na bardzo ważną kwestie czym są antybiotyki, wytwarzane przez niektóre drobnoutroje - (szczególnie bakterie i pleśnie) substancje hamujące wzrost innych drobnoustrojów, a nawet zabijające je związki główne małocząsteczkowe o skomplikowanej budowie nieliczne otrzymano syntetycznie szeroko stosowane w lecznictwie. 
Wczoraj w pierwszej kolejności odwiedziłam laryngologa, który wykluczył refluks - który często powoduje choroby u dzieci. Uszy 100%, gardełko - ok. Mały ma tylko kaszel. Po konsultacji z lekarzem - prywatnej, usłyszałam, że absolutnie nic nie widzi w dziecku, aby leczyć to antybiotykami, 70% wszystkich wirusów u dzieci to te wirusy grupowe - niestety chodzenie do żłobka ma swoje skutki.
Dzisiaj mam wizytę prywatną również u pediatry, aby go dokładnie osłuchała.
Jestem załamana opłakanym stanem opieki zdrowotnej na NFZ, nie wiem czy wszędzie - w każdej przychodni są tacy lekarze ? którzy chcą leczyć antybiotykami ?
Przecież antybiotyków mamy bardzo krótką listę, a po leczeniu antybiotykiem organizm powinien regenerować się przynajmniej 6 miesięcy, więc co tu do cholery jest z tymi lekarzami ? Przecież moje dziecko nie skończyło nawet 2 lat, a lekarz ma podejście dość perfidne.
Powiedziałam koniec ! wykształcenia medycznego nie mam, ale wielkiej wiedzy nie trzeba posiadać, aby wiedzieć, że antybiotyki nie są dobre.
Jeżeli następnym razem doktor będzie chciała dać antybiotyk mojemu dziecku zażądam skierowania na badanie ,,antybiogram" - powinno się je wykonywać przed każdym podawaniem antybiotyku.
,,Antybiogram, czyli badanie mikrobiologiczne wykazujące działanie danego antybiotyku na bakterię, jest często przeprowadzane w celu ustalenia, jakie antybiotyki podać pacjentowi. Oporność na antybiotyki wykazują niektóre szczepy bakterii i aby skuteczność antybiotyków była największa należy zrobić antybiogram i podać taki rodzaj antybiotyki, który zwalczy bakterię, którą zarażony jest pacjent. Jest to szczególnie ważne obecnie, kiedy organizm ze względu na dużą ilość przyjmowanych antybiotyków, coraz częściej uodparnia się na nie."  (źródło:https://portal.abczdrowie.pl/antybiogram)
Rozważam również wizytę u immunologa, dzisiaj młodemu zrobiłam kilka badań z krwi, m.in crp, żelazo, rozmaz całkowity, billirubina.... o tym napiszę w oddzielnym poście.
Nie jest lekko, ostatnio tydzień znowu miałam zwolnienie z pracy, teraz poprosiłam szwagierkę, aby posiedziała z małym 1-2 tygodnie. Muszę jakoś ogarnąć to wszystko.
Psychicznie bardzo mnie to dobija. Olkiem nie ma się kto zaopiekować na stałe, na nianię mnie nie stać, korzystam ze zwolnień lekarskich na opiekę na dziecko - ewentualnie urlop płatny, który jeszcze mam. Zobaczymy jak to będzie dalej.
Cieszę się, że mały zaczął chodzić do żłobka, bo na prawdę widać ogromne postępy, ale choroby to zło. W sumie gdzieś odporności musi nabyć...

Komentarze

  1. Moja córka w czasie wakacji miała dwa razy antybiotyk z powodu chorego gardła! W końcu lekarka poleciła nam coś co miało odbudować florę bakteryjna w gardle i (odpukać) na szczęście na razie jest spokój :) ZDrówka dla Was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie wczoraj kupiłam preparat, który ma pomóc nam zwiększyć odporność oraz pomóc w walce z wirusami. Zobaczymy jaki będzie efekt. Póki co cały czas syn w domu.

      Usuń
  2. W UK antybiotyk to ostateczność. We większości przypadków dziecięca choroba mija leczona domowymi sposobami i coś w tym jest:)
    Zdrówka dla Was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej miejscowości - w przychodni do której zapisane jest moje dziecko - antybiotyk to normalność. Straszne !

      Usuń
  3. Mnie antybiotyki strasznie zniszczyły od środka dlatego aktualnie staram się unikać:)

    www.wkrotkichzdaniach.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antybiotyki są dobre - a przypadkach, kiedy to konieczność... a nie leczenie wszystkiego co popadnie.

      Usuń
  4. W UK na ogół wszystko leczą paracetamolem i w niektórych przypadkach ciężko doprosić się o antybiotyk.
    Nas o tyle to wszystko omijało bo Mały tylko przeziębienie i nigdy nie było potrzeby antybiotyku.
    Odkąd F poszedł do przedszkola dwa razy był podziębiony i raz była potrzebna interwencja lekarza i przepisał Nam pełno syropów. Przyniosłam to wszystko do domu ale w końcu stwierdziłam, ze będę tylko dawać syrop na kaszel.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przez ostatnie dni wydałam tyle kasy na syropki, że opadła mi szczęka... chyba nie zdążę na to wszystko zarabiać.

      Usuń
  5. Przykre jest to, że jak nie pójdziesz prywatnie, to się nawet tobą nie zainteresują jak trzeba. U mnie w przychodni są tak beznadziejni lekarze, że też prywatnie z małym chodzę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ręce opadają, przecież całe NFZ jest za naszą kasę, a leczą nas na odpierd***. Przez ostatnie sytuacje jestem zawiedziona, uważam, że Państwo mnie okrada, zabierając moje pieniądze na utrzymanie badziewiastych lekarzy.
      Korzystając z prywatnych lekarzy jestem mega zadowolona... ale wiadomo, pieniądz jest to i podejście.

      Usuń
  6. My w zeszłym roku przechodziliśmy to samo. Ciągłe choroby, już myślałam, że wariuję. Ale nasza lekarka nie przepisywała nam notorycznie antybiotykow, tylko raz zdarzyło się, że mała była tak chora, że dostała antybiotyk. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrzesień był ok, a teraz tragedia. Walczymy o powrót do zdrowia :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ZAKOŃCZENIE TESTOWANIA NESTLE GERBER / BOBO FRUT (133)

,,MAM ZESPÓŁ DOWNA" - Helena Kraljić / WYDAWNICTWO PIĘTKA / NOWA WSPÓŁPRACA (124)