czwartek, 7 grudnia 2017

DLACZEGO SIĘ ROZWODZIMY ?

"...i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci."


Czekasz na tą jedyną, najważniejszą chwilę kawał dobrego czasu. On tak Cię kocha, wielbi, jest miły... stoisz przed ołtarzem i słuchasz Jego słów, ze łzami w oczach Ci mówi, że nigdy Cię nie opuści, będzie wierny, uczciwy i kochał ever ! 
Impreza weselna, jest super, bawicie się, a Ty szczęśliwa spoglądasz na obrączkę. Nad ranem wracacie do domu i jesteś już żoną, więc i obowiązki konkretne. 
Miesiące mijają, Twój mąż kończy wymarzony dom, nie wychodzicie do kina, na pizzę, na spacer, nie spotykacie się z przyjaciółmi i rodziną. Pomimo, że go prosisz i tłumaczysz, że tak nie wolno, że się dusisz, że musicie zadbać o małżeństwo, on mówi ,,gówniany mam charakter", tobie znowu robi się go żal, wieczorem szybki seks i sen. 
Nareszcie jesteś w ciąży, marzyłaś o dziecku, tłumaczyłaś swojemu partnerowi życiowemu, że dziecko jest najważniejsze, że chcesz stworzyć rodzinę, On się waha,  w sumie jeszcze by poczekał kilka miesięcy, ale naciskasz, bo wreszcie ile można czekać, jeżeli macie pracę, dom, zdrowie i jesteście małżeństwem ?
Zachodzisz w ciąże, jesteś szczęściarą! Wszystko jest super, czujesz się znośnie i na prawdę nie ma na co narzekać, przychodzi zima, dni krótkie, wracasz do domu z pracy z coraz większym brzuchem, a on wychodzi, bo musi pomóc ojcu, a i rozpalić w piecu... a i tyle rzeczy do zrobienia, to naprawić komuś komputer, to iść do lasu po gałęzie, pomimo, że w kotłowni tyle węgla do palenia... on Cię zostawia, bo wciąż robi - tłumacząc, że to wszystko dla Ciebie. 
Przychodzi dzień porodu.
Czeka jak przystało na idealnego męża za drzwiami, potem jest z tobą w pierwszej dobie po porodzie, przychodzi rodzina, znajomi, Ty leżysz na łóżku jeszcze z działającym znieczuleniem, a On przy Tobie jest, taki cudowny, wspaniały.
Musisz zostać w szpitalu dłużej, bo dziecko ma silną żółtaczkę. Następnego dnia po porodzie, po wyjęciu cewnika, przy płaczącym noworodku jesteś sama, bo On musiał wrócić do pracy, bo klienci, bo praca, bo pieniądze. 
Próbujesz wstać z łóżka, krew leje się po nodze, a Ty nie możesz jej wytrzeć, pomaga Ci pielęgniarka. 
Mąż przyjeżdża do Ciebie ok 17 i wychodzi ok 19, bo jutro znowu do pracy, bo jest zmęczony i przecież musi jakoś funkcjonować. 
Zostajesz z dzieckiem 7 dni i właśnie te wszystkie dni jesteś sama. 
Odbiera Was w niedzielę - odbiera swoją rodzinę, jest dumny, szczęśliwy, dostajesz nawet kwiaty, które kupił Ci ,,na szybkiego" w Biedronce, żeby było Ci miło. 
Wracasz do domu w niedzielę, mąż wraca do pracy w poniedziałek, a Ty musisz radzić sobie sama, noworodek, nowa rola, problemy z karmieniem, dom, depresja....
Wreszcie czepiasz się z nienawiścią w oczach do męża, że zostawił Cię samą, że woli prace, że chodzi pali w piecu pół dnia.
Tłumaczy ,,wiesz jaką mam pracę" - ,,palę, żeby było Ci ciepło"
Znowu masz wyrzuty sumienia, że się czepiasz... jesteś okropna.
Dziecko rośnie, jest lepiej, gorzej, nawet jak dziecko choruje, jesteś z tym sama, wstajesz nocami, jesteś przemęczona - ale przecież siedzisz w domu na macierzyńskim - więc nie marudź! 
Prosisz, żeby zajął się dzieckiem, że chciałabyś wyjść do ludzi, może na siłownię, aby o siebie zadbać ?
Coraz rzadziej uprawiacie seks, w sumie nawet Ci się odechciewa, On bywa w domu bardzo mało, woli robić coś w garażu, kotłowni, pomagać innym. Latem jeździsz z dzieckiem na spacery, słyszysz od męża ,,tylko ruchasz te kilometry".
Przestajesz z nim rozmawiać, bo nie przychodzi to efektu, mąż pracuje, zajmuje się sobą i tym na co ma ochotę - dodatkową pracą.
Nie rozmawiasz i nie chce, nie chcesz od niego nic, bo i utrzymujesz dziecko za swoją pensję, bo przecież zdążyłaś wrócić do pracy.
Pracujesz, dziecko zawozisz do żłobka, jak jest chore sama się zajmujesz. 
Nie chce ci się rozmawiać z mężem, On z uśmiechem na twarzy siedzi w telefonie, wieczorami w łóżku szpera w telefonie. 
Seks raz w miesiącu - czemu nie ? a nawet ten raz zanika już, bo Ci się nie chce, On robi to szybko, bez większej chęci....
Nadal nigdzie nie wychodzicie, brak spacerów, podróży, kina, nawet z dzieckiem....
Wreszcie przychodzi Ci myśl, że masz dość, chcesz rozwodu.

Wcale nie musimy się zdradzać, iść z kimś do łóżka, by doszło do rozpadu małżeństwa. Wystarczy takie zaniedbanie jak opisane powyżej, aby wreszcie miarka się przebrała, by całkowite pożycie małżeńskie ustało.
Nie zwalaj winy na siebie, że to Ty jesteś zła ! 
Wkurza mnie, że kobiety wiecznie wszystko zwalają na siebie, otwórz oczy wreszcie - To On Cię zaniedbał ! 
Przykro mi, ale musisz zacząć myśleć o sobie.

Przemoc - jest wszędzie ! 
Tak - to jest przemoc psychiczna ! 



Do napisania teku tekstu, bardzo osobistego i bardzo ważnego zainspirowała mnie tekstualna. Serdecznie Wam polecam wspaniałą, ambitną i samodzielną kobietę. 

Stowrzyszenie OPTA

6 komentarzy:

  1. W życiu nic nie jest tylko CZARNE ani tylko BIAŁE. Stąd i w związkach bywa różnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety... nikt nie powiedział, że będzie takie łatwe.

      Usuń
  2. Niestety coraz więcej związków tak wygląda. Jak już się zamieszka razem to w sumie taka droga w dół. Trzeba dbać o związek a po czasie już się nie chcę. Związki są jak kwiatki jak o nie nie dbasz i nie podlewasz to niestety wiedną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wszystko w życiu trzeba dbać :) niestety miłość jest bardzo trudna.

      Usuń
  3. Zaciekawił mnie Twój wpis, jak zaczęłam czytać musiałam przeczytać do końca ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że zainteresował Cię mój wpis.

      Usuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia