WIELKIE PODSUMOWANIE 2017 ROKU. / POSTANOWIENIA NA 2018 ROK

grudnia 19, 2017

Życie przemija, a ja z każdym miesiącem mam tego coraz większą świadomość, chciałabym podsumować ten rok, nie wiem od czego zacząć, jakich słów użyć, by wyrazić wszystkiego emocje jakie we mnie są.



Początek roku był dla mnie najbardziej wyjątkowy,

- w lutym obchodziliśmy pierwsze urodziny mojego syna i teraz, kiedy to piszę nie mogę uwierzyć, że za moment, będą jego kolejne urodziny... to jednak prawda, że po dziecku widać, jak ten czas szybko leci,

- w kwietniu wróciłam do pracy, był to dla mnie najbardziej emocjonujący negatywnie moment, wszystkie emocje zbiły się w jedno i wygrały, kiedy siedziałam w domu narzekałam, że och ja już mam dosyć, chcę wrócić do pracy, bo te siedzenie mnie wykończy, a dzisiaj doceniam, że rok temu o tej porze byłam z synem na spacerze, mogłam posprzątać, ugotować i bawić się z nim. Mogłam oglądać filmy, czytać książki i być na dworze tyle ile mam ochoty. Pamiętam pierwsze dnia jak wróciłam z pracy, jak płakałam... że chcę zostać w domu, co ja w ogóle tam robię ! Było to dla mnie bardzo ciężkie przeżycie, kiedy zostawiłam syna pod opieką teściowej, chyba tylko ja wiem i w sumie mój mąż, jak bardzo to wszystko przeżyłam, jakie to było dla mnie ciężkie...

- pod koniec maja trafiliśmy do szpitala i wiecie chyba jakieś fatum nad nami czasami czuwa, bo przecież w 2016 roku też byliśmy w szpitalu, mój syn miał bezobjawowe zapalenie płuc, a w tym roku ostre zapalenie górnych dróg oddechowych - tak napisane na wypisie ze szpitala, 3 dni temperatura, która nie spadała, a momentami nawet wybijało 42 !, to był koszmar, który znowu musieliśmy przejść, a ja po tym coraz bardziej i coraz mocniej ze wszystkim co dotyczy mojego syna jestem czujna,

- kiedy przyszedł lipiec i sierpień, Olek zostawał pod opieką mojej mamy, w tych tygodniach mogliśmy siebie sprawdzić, jak to jest rano we dwoje wstawać i się przygotowywać przed pójściem do żłobka, okres wakacyjny bardzo szybkie zleciał, niestety i w tym roku nigdzie nie pojechaliśmy na wakacje nad czym bardzo ubolewam,

- wrzesień - czas żłobka ! postanowiliśmy, że Olek pójdzie do żłobka i decyzja jednak była słuszna, bo z momentem rozpoczęcia roku, okazało się, że teściowa poważnie zachorowała na nowotwór trzustki i nie byłaby wstanie opiekować się małym,

- razem ze żłobkiem przyszły choroby, każdego miesiąca mały choruje, objawia się najczęściej katar / kaszel / gardło i już zdążyliśmy zachorować na grypę żołądkową - wszyscy,

- akurat na początku grudnia, mały przeszedł w nocy - tylko wymioty, dziecina męczył się przeogromnie, a po dwóch dniach ja z mężem....

Decyzja o żłobku była słuszna, ale i choroby są najgorsze, ja często biorę urlopy i zwolnienia lekarskie na syna, bo nie mam wyjścia, nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek inny opiekował się nim, kiedy potrzebuje mojej obecności. 
W tym roku widać przełom w rozwoju Olka, chodzi, biega, śmieje się i zaczyna dyskutować swoimi tekstami, ale idealnie potrafi pokazać co chce.

Ten rok kończy się wieloma przeżyciami tymi złymi i ciężkimi, poważnie gdybym miała opisać ten rok w jednym zdaniu to ,,Do idealnych nie należał, dużo łez wylałam." Tak opisałabym ten rok.
Co roku mam jakieś postanowienia, coś sobie obiecuję, że znowu schudnę 20kg, że gdzieś pojedziemy, że przeczytam daną ilość książek, coś kupie sobie itp. Ten rok jest rokiem bez postanowień, nie mam zamiaru planować.

Owszem zapiszę to co chciałabym zrobić, albo zapiszę to co mi się udało, ale bez ścisłych planów, nie chcę, bo nie chcę się znowu rozczarować.
Wiem, że rok 2018 wcale lekki nie będzie, przez nowotwór mojej teściowej, wiem, że cierpienie i smutek nas nie opuszczą, w tym wszystkim najgorsza jest bezsilność i to jak widzie jak mój mąż cierpi...

Martwię się o małego, ja pracować muszę, on świetnie radzi sobie w żłobku, ale mam nadzieje, że te przeziębienia ustąpią.... bo poważnie to mnie przeraża i gdybym miała możliwość zostać z nim w domu do 3 roku życia to bez zastanowienia bym została... ale nie chce też zaprzepaścić dobrej pracy i to, że mam umowę na czas nieokreślony, 8h/dziennie, od pon. do pt. 
Wierzę, że będzie dobrze, że jakoś damy radę ze wszystkim, bo i w sumie nie mamy wyjścia, zdrowie, miłość i wsparcie jest najważniejsze.

Oby ten rok jednak był dla nas łaskawy, byśmy mieli siłę to wszystko przezwyciężyć te cholerne przeciwności losu. 

8 komentarzy:

  1. I am sure you have gone through lots of ups and down in this year.I can understand your dilemma to leave child at home to work .
    Wish you a healthy and sound year ahead.
    I am your new follower on GFC and G+. hope you follow me back on GFC, G+ & Bloglovin. please visit my blog.
    https://clickbystyle.blogspot.in/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. It thanks very, mum hope, that year will be better 2018.
      I salute :)

      Usuń
  2. Widać, że to był trudny rok, ale jakże potrzebny :) dobrze, że się rozwijasz, Olek w żłobku nauczy się trochę samodzielności :) będzie dobrze, ucha do góry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był trudny i smutny, jednak wierzę, że jakoś podołam :)

      Usuń
  3. Mam nadzieję, że ten rok będzie dla Ciebie bardziej pomyślny, a synek przestanie tyle chorować, choć w żłobku, gdy przebywa z innymi dziećmi z pewnością będzie to bardzo trudne...

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, również mam nadzieje, że będzie tylko lepiej:)

      Usuń
  4. No tak czas podsumowań :) I nowe możliwości na Nowy Rok :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To jest właśnie ból matki pracującej :(

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.