ŻŁOBEK Z PERSPEKTYWY MATKI. ROK ZA NAMI 2017/2018. CZY TO ZŁO KONIECZNE ? MOJA OPINIA Z PIERWSZEGO ROKU SZKOLNEGO.

lipca 06, 2018
Właśnie mija tydzień wakacji mojego syna, tak wakacji, bo on je ma - a ja nie ! Może zacznę od początku, bo mogę wywołać falę burzy i niezrozumienia. Zacznę od tego, że podjęcie decyzji o tym, czy nasze dziecko pójdzie do żłobka, czy też nie jest kwestią indywidualną, to zależy od tego jak dziecko się rozwija, jakie ma predyspozycje i czy my mamy taką możliwość.  Czasy się zmieniły i to bardzo, model tradycyjnej rodziny poszedł praktycznie w zapomnienie i większość mam pracuje, bo po 1 - chce, a po 2 - musi. Dziś nie będę rozpisywała się na temat 500+, które ewidentnie pozwolił matkom - nie chcieć pracować, ale o tym nie dzisiaj.
Mój syn poszedł do żłobka we wrześniu 2017 roku, mając ROK i 7 MIESIĄCY. Z dzieckiem spędziłam od porodu dokładnie rok macierzyńskiego + 2 miesiące urlopu wypoczynkowego, który mogłam wykorzystać. Potem opiekowała się nim moja teściowa 3 miesiące oraz 2 miesiące moja mama.

ŻŁOBEK TO ZŁO 
Zacznijmy od tego, że żłobki i przedszkola to instytucje edukacyjne. Żłobek ma za zadanie ma pierwszym miejscu opiekować się tymi najmniejszymi dziećmi. Jednak ! - uwaga ! Mój syn miał fajne zajęcia rytmiki, a potem śpiewał i tańczył w domu. Teatrzyki, występy, robienie prac, to wszystko działało na jego korzyść. Każde dziecko w innym tempie będzie się adaptowało, jedno szybciej - inne dłużej, a jeszcze inne zupełnie nie będzie nadawało się do żłobka i będzie trzeba szukać innego wyjścia.
Ja podjęłam decyzję ze względu na to, że widziałam jak mój syn dobrze się rozwija pod względem fizycznym, ale przede wszystkim mentalnym. Uwielbia też przebywanie z dziećmi, dogaduje się z nimi i sprawia mu to przyjemność. Posłałam swojego syna do żłobka dlatego, że chciałam i musiałam wrócić do pracy, no bo za co mam utrzymywać siebie i syna, jeżeli nie mam pieniędzy ? Zresztą ja jestem mocnego przekonania, że kobieta powinna być niezależna, zawsze ! powinna mieć swoje pieniądze i staż jakiejkolwiek pracy.
Moje relacje z synem były i są bardzo silne. Zawsze były, zupełnie nic się nie zmieniło od momentu, kiedy poszedł do żłobka. Uważam, że nasze relacje są bardzo mocne i mam nadzieje, że tak też pozostaje.

WYRODNA MATKA 
Często czytam szczególnie w internecie, że matka, która posyła swoje dziecko do żłobka jest wyrodna, w ogóle nie powinna mieć dzieci no i totalnie beznadziejna z niej kobieta. Po co w ogóle chciała mieć dzieci ? żeby je oddać ? Takie właśnie opinie czytam i również słyszę od jakiejś tam grupki matek. Dzisiaj wiemy, że matka - matce najgorszym wrogiem. Otóż, matka, która podejmuje taką decyzję, że dziecko idzie do żłobka powinna mieć ku temu powody, że wraca do pracy ?
I wcale nie jest wyrodna, oczywiście ku temu idą inne czynniki, czyli bliskość matki z dzieckiem, rozwój dziecka. Matka, która chce być szczęśliwa, wcale nie jest wyrodna !
Inaczej jest jak matka posyła swoje dziecko, tylko dlatego, że chce odpocząć, tego absolutnie nie zrozumiem. Bo ma dosyć swojego dzieciaka, oddaje od 7 rano i odbiera jako ostatnie, a wierzcie mi znam takie przykłady i nie wiem czy ta matka w ogóle ma sumienie.

NIANIA BĘDZIE LEPSZA 
Czy oby na pewno ? Jeżeli w formie niani będziemy mieli obok siebie babcię to owszem możemy skorzystać z jej pomocy. Ja miałam tą możliwość. Moja teściowa opiekowała się Olkiem od kwietnia do końca czerwca, a moja mama lipiec i sierpień. Miałam możliwość zostawić syna pod opieką bliskich mi osób, które znałam i wiedziałam, że całkiem dobrze się nim zaopiekują. Niestety potem okazało się, że teściowa jest bardzo chora i od września zaczęło się jej leczenie, dlatego dziękowała sama sobie, że postanowiłam zapisać syna do żłobka, a moja mama pracuje więc tez nie wchodzi w grę. Niania się ceni ! nikt za 500zł. nie będzie opiekował się Twoim dzieckiem. Po pierwsze zazwyczaj szuka się obcej osoby, wpuszczamy do domu całkowicie nieznaną nam osobę i jednak nie wiemy w jaki sposób ona będzie się zajmowała naszym dzieckiem.
Więc na dobrą sprawę nie wiem czy niania jest lepsza niż żłobek ? To temat rzeka, każda z nas ma inne podejście do tego tematu, inne priorytety. Ale ja na prawdę bałabym się zatrudnić obcą osobę. Mam to szczęście, że obok mnie jest ciocia, która w czarnej godzinie mi pomaga, taka osoba to skarb, nigdy nie nadużywałam jej dobroci, bo proszę, kiedy nie mam wyjścia. Ale miejmy na uwadze to, że czasami nie mamy nikogo do pomocy, musimy brać L4 i koniec kropka.

DZIECKO ROZWIJA SIĘ LEPIEJ 
Prawda i to ogromna w naszym przypadku. Cały czas będę powtarzała, że wszystkie aspekty są indywidualne, jedno dziecko będzie rozwijało się szybciej - drugie wolniej i przykładów nawet w swoim bliskim otoczeniu jest mnóstwo.
Dziecko przebywa w nowym otoczeniu, uczy się innych dzieci, uczy się dzielić, współpracować, uczy się nowych rzeczy. Ma mnóstwo fajnych zajęć.  Czy na prawdę przez 12 godzin dziennie Twoja uwaga skupiona jest na dziecku ? bo absolutnie w to nie uwierzę, nawet jeżeli chcesz ogarnąć dom, zrobić obiad, bo przecież dziecko jeść musi, a może chciałabym między sprzątaniem, gotowaniem wypić ciepłą kawę ? masz do tego prawo. Jedno dziecko będzie miało drzemkę 3 godzinną, drugie nie będzie spało w ogóle, więc nawet siku będzie ograniczone.... A dziecko, które idzie do żłobka ma wszystko rozplanowane, dopiero te starszaki w przedszkolu mają czas dla siebie, aby same uczyły się adaptowania z rówieśnikami, ale żłobkowe dzieci, nie pozostają ,,samowolne".

DZIECKO MUSI SWOJE ODCHOROWAĆ 
To jest najgorsze ! Choroby zaczęły się bardzo szybko już w październiku mieliśmy przeziębienie, potem w dalszych miesiącach jakiś kaszel, gil i w marcu zapalenie ucha, dwa razy wirusówka.  Choroby są nieuniknione ! Po pierwsze dlatego, że mamy wiele nieodpowiedzialnych rodziców, którzy przyprowadzają bardzo chore dzieci. Ja tego osobiście zupełnie nie rozumiem, po co przyprowadzać dziecko do żłobka w takim stanie, a po kilku godzinach odbierać z wysoką temperaturą ? Ja nie miałabym sumienia puszczać chorego dziecka, gdzie sama jak jestem chora czuje się na tyle kiepsko, że wolałabym zostać w domu.

RZUCANIE DZIECKA NA GŁĘBOKO WODĘ.
Zaplanuj to ! Pierwszy tydzień początku żłobka wzięłam urlop, pierwszego i drugiego dnia, syn był tylko 3 godziny, trzeciego dnia zostawiłam na sen, czwartego odebrałam po spaniu, a piątego był już cały dzień i odebrał go tata. Mój syn miał tydzień czasu na powolne przygotowanie się na to. Nie płakał, nie był marudny.

ROZSTANIA I POWROTY 
To jest bardzo ważne ! Jeżeli zdecydowałaś już, że dziecko będzie chodziło do żłobka, nie przedłużaj swojego rozstania, większość matek wie, że dziecko to idealny manipulant i aktor, dzieci oprócz owszem pokazywania swoich emocji, dobrze też grają naszymi emocjami. Jeżeli dziecko płacze, a i tak musisz zostawić... otwórz drzwi i przekaż Pani, nie przedłużaj, nie pokazuj swojego zdenerwowania, co gorsze łez !! Bo dla dziecka to gorszy stres. Przyznaję, że to najlepsze rozwiązanie, u nas zawsze był buziak na pożegnanie. Nie wchodziłam do sali, nie przesiadywałam, nie drażniłam swojego dziecka, bo i tak wiedziałam, że musi tam zostać. Dawała buziaka i przekazywałam Pani, krótka wymiana informacji jak sobie radzi, bądź inne sprawy i koniec. Dlatego też może uniknęłam histerii, byłam świadkiem jak inne dzieci dosłownie ciągały się przy szafkach, tłumaczyły, prosiły, przedłużały, płakały.... jeżeli decyzje jest podjęta, a wyjścia nie masz - nie pogarszaj sytuacji ! To na prawdę ważne ! Syna zawsze zawoziłam rano ja - tata odbierał. Zdarzyło się również, że odbierała Olka moja mama, ale on wtedy był szczęśliwy. Oczywiście na początku roku zostawiłam karteczkę z osobami, które są upoważnione do odbioru mojego dziecka.

Bawią mnie matki, które krytykują żłobki, a same często siedzą oglądając seriale, a dziecko jest pozostawione samo sobie, są takie przypadki, a ja je znam. Zdecydowanie lepiej jest wrócić do pracy, a dziecko żeby miało kontakt z innymi dziećmi. Gdzie ma zajęty czas, dużo się uczy, wychodzi na plac zabaw. Na prawdę ja wiele jednak więcej plusów niż minusów. Jedynym - dużym minusem pierwszego roku to choroby, ale przetrwaliśmy i mam nadzieje, że kolejny rok będzie łaskawszy. I tak musiałam brać L4, nie miałam wyjścia ! I musicie być na to przygotowane ! Jeżeli macie na kogo liczyć - babcię, to ok, spokojnie się zaopiekuje chorym dzieckiem, ale jeżeli nie masz nikogo, to musisz być przygotowana, że L4 to normalne ! A Twój szef będzie bardzo wyrozumiały. Mój szef nigdy nic złego nie powiedział, sam ma rodzinę i dziecko, ogólnie jest świetnym i wyrozumiałym szefem, ale mi osobiście było już głupio, że muszę brać wolne, że nie mam wyjścia, że nie mam pomocy. Miałam swoje kryzysy, nie myśl, że było kolorowo ! Żałowałam, płakałam i miałam pretensje do siebie i całego świata, ale każda nowość, którą przyniósł mi mój syn do domu, śpiewał, tańczył i pokazywał swoje nowe umiejętności trochę mi to rekompensowały.
Dlatego też na prawdę trzeba być przygotowaną na to, że posyłamy dziecko do żłobka. Nie zawsze jest kolorowo. Moja decyzja była słuszna ! Mój syn rozwija się wspaniale, w listopadzie 2017 roku już przestał robić w pieluchy, dzięki też wspaniałym Paniom ze żłobka, które współpracowały i słuchały tego co mam do powiedzenia.
A jakie są wasze wrażenia ze żłobka ?J ak przetrwały to wasze dzieciaczki ?
U nas od września początek przedszkola....

8 komentarzy:

  1. Moja mama zostawiała mnie z nianią jednak byłam nie co starsza, jednak ja swojego dziecka z nianią bym raczej nie zostawiła, chyba że byłby to faktycznie ktoś z rodziny.
    Pozdrawiamy serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybory są trudne, a najtrudniejsze są te, które musimy podjąć w stosunku do naszych dzieci. Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Ja małą posłałam do żłobka jak miała ledwo ponad rok. Nie miałam wyjścia, musiałam iść do pracy. Ciężko było mi się z nią rozstać, ale wyszło nam to na dobre. Córka uwielbiała tam przebywać i bawić z innymi dziećmi. Teraz jestem na macierzyńskim i mała jest zrobione mną w domu, ale czasem mówi, że chce iść do przedszkola. :) także żłobek nie jest tak zły jak o nim mówią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie żałuję swojej decyzji :)

      Usuń
  3. Nie wiem, jak żłobki, ale np przedszkole bardzo rozwinęło naszego Starszego. To była świetna decyzja, żeby go zapisać. Teraz chcemy by Młodszy poszedł już na 2,5 roku. Wiem, że warto. Znajoma posyłała syna do żłobka, ciężko to przeżywał. Każde dziecko jest inne. Każdy ma inne możliwości. Ale nikt nikogo nie powinien oceniać i krytykować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą ! Dlatego podjęcie decyzji powinno być jak najbardziej indywidualne, dostosowane do dziecka. Bo jeżeli widziałabym, że mój syn absolutnie się nie nadaje, to szukałabym innego rozwiązania, ale wyszło nam to na dobre. Jest w naszym życiu równowaga - szczęśliwa, spełniona mama, szczęśliwe dziecko, które ma kontakt z rówieśnikami i uczy się nowym rzeczy. Zawsze, ale to zawsze to indywidualizm. Każda żyjąca istota ludzka jest inna, więc to co mi się podoba - Tobie nie musi :) taki przykład :) U mnie Oluś od września do przedszkola jako chłopak 2 lata 7 miesięcy :)
      Pozdrawiam Cię !:)

      Usuń
  4. Witam sama wiem jak trudno jest oddać dziecko do przedszkola. Moja teraz od września do zerówki idzie, ale chwili i dni pierwszych w przedszkolu nie zapomnę. Dziecko zapłakane, a ja płacząca w samochodzie. Było to bardzo trudne. Pozdrawiam i życzę dobrego wyboru bo to najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie syn przechodził kryzys, który trwał 1 dzień. Na szczęście uwielbia dzieci, chętnie do nich idzie i się bawi, jest otwarty. Mąż miał problem, żeby go odbierać, bo zawsze chciał jeszcze zostawać i się bawić. Chociaż nie wiem jak to będzie od września, nowe panie, dzieci.... jestem dobrej myśli, bo widzę po moim dziecku, że jest stworzony do ludzi :) Grunt to mieć pozytywne nastawienie :) Pozdrawiam ciepło.

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.